Witam dziewczyny jestem mężatką od 8 lat mamy 2 wspaniałych dzieci.Kiedy wychodziłam za mąż(wielka miłość)wydawało mi się,że mój przyszły mąż jest dobrym człowiekiem (inaczej bym za niego nie wyszła,bo to jest dla mnie najważniejsze),ale z czasem chyba on się zmienił,albo ja byłam ślepa,w każdym bądź razie, w czasach moich ciąż 4 ciąży-2 razy poroniłam ja nie miałam wsparcie od męża,czyli kiedy byłam w szpitalach odwiedzał mnie owszem,ale widać było,że się męczy kiedy jestem chora, na przykład przeziębiona,to on jest zawsze zły i tak jakby miał do mnie pretensję ja jestem tylko człowiekiem,to prawda choruję często,nie mam niestety odporności,ale nie wymagam niczego od męża, żeby siedział przy mnie i trzymał mnie za rękę,ale on jest ciągle zły,dziś doszło do okropnej awantury, bo wrócił z pracy i zamiast zapytać mnie jak się czuję,oznajmił, ze już wszyscy jego znajomi śmieją się z niego,ze jego żona jest cały czas chora.Co ja mam zrobić, o czuję się po prostu fatalnie,ryczę cały wieczór