Myślę, że nieporozumienia biorą się właśnie stąd. Wy dalej jesteście jej dziećmi, bez względu na to, ile macie lat. Matce trudno jest się oswoić z faktem, że jej ukochany syn odchodzi do innej kobiety. Jeszcze gorzej jest, gdy w domu pojawiają się dwie gospodynie. Wspólne mieszkanie stanowi problem, bo młoda żona często musi przyjąć obowiązujące w domu zasady, a tym samym nie urzeczywistniać własnych poglądów związanych z prowadzeniem domu i życiem rodzinnym. Na tym tle często dochodzi do spięć między paniami. Trudno się jednak temu dziwić, bo przecież leży w naturze kobiety (bez względu na to czy ma lat dwadzieścia czy pięćdziesiąt), aby dbać o prywatne życie rodzinne. Trzeba się starać zrozumieć teściową, dla której sytuacja również jest nowa. Zamiast kłótni wystarczy spokojna rozmowa, bo teściowa to wciąż ta sama kobieta, która przez tak długi czas dbała o Waszego współmałżonka. Nie czekajcie więc do chwili, kiedy na świat przyjdą dzieci, kiedy będzie potrzebna pomoc. Doceńcie od razu, jakim to nieocenionym skarbem jest teściowa! Wiem na pewno, że gdyby mój przyszły mąż nie szanował mojej mamy i taty, to tak jakby mnie również nie szanował. Jestem przecież owocem ich miłości. Jak Wy byście się czuli w takiej sytuacji? Za kilkanaście lat to Wy możecie wystąpić w tej niewdzięcznej roli. Czy chciałybyście być nazywane "złem koniecznym" lub tzw. diabłem w spódnicy? Ja nie pozwolę na to, żeby kiedyś cierpieć za podporządkowanie się stereotypom!