Witajcie, moja sytuacja jest beznadziejna jak by powiedzieli niektórzy, na własne życzenie. Zacznę może od początku, półtora roku temu mój mąż wyprowadził się z domu bo nagle okazało sie po 7 latach małżeństwa że jest ze mną nieszczęśliwy, że jestem złą kobietą , żoną, że go zdradziłam przez to że kilka lat temu przyjęłam od rodziców majątek ale jest tylko moją własnością. Myślałam, że po jakimś czasie zatęskni, zrozumie że go bardzo kocham i tylko on się liczy, odsunęłam się od rodziców ale niestety tak się nie stało. Na początku roku sprzedaliśmy dom i podzieliliśmy pieniądze chociaż myślałam że może razem coś kupimy i zaczniemy od nowa ale znowu nic. Najgorsze jest to, że nadal go strasznie kocham i nie potrafię tego zmienić chociaż tyle razy próbowałam. Mój mąż tak bardzo się zmienił w ogóle nie rozumiem jego zachowania i myślenia, bo z jednej strony twierdzi że mnie nie kocha a z drugiej kiedy pytałam się o rozwód to twierdzi że nie podjął jeszcze decyzji. zwariuję , pomocy...