Mam problem z którym sobie nie radze,chyba ogłupiałam. Byla sytuacja w moim zwiazku taka,iż mieszkaliśmy na odległosc dzieliły nas 400km, i wtedy mieliśmy 3miesieczna przerwe mieslismi sie nie widzieć od wrzesnia praktycznie do świat Bożego Narodzenia,wtedy już w paznierniku dopadła mnie melancholia,wtedy jeszcze babcia umierała,starszny czas,moj chłopak ktorego mocno kocham,zapoznał koleżanke,znajomą z ktora codziennie rozmawiał na telefonie,to wtedy mnie mocno zabolało,apozniej zerwał z nia znajomosc,a ja nadal się boję ze mnie zostawi,zdradzi,teraz gdy pracuje,w biurze konstrukcyjnym zatrudniła