Pierwszą miłość zawsze się kocha i miło wspomina mimo wszystko.
Ja zakochałam się pierwszy raz po same uszy w wieku 16 lat. Nasz związek rozpadł się po 7 miesiącach. Strasznie to przezywałam. Dwa lata temu spotkałam go znowu. Serce biło mi jak oszalałe, ale po godzinnej rozmowie stwierdziłam, że nie mogłabym z nim teraz być :) Cieszę się, że ma super dziewczynę (a ja wspaniałego faceta) i że jesteśmy szczęśliwi, hehe :) Jak sobie o nim pomyśle to robi mi się cieplutko na sercu, ale tylko dlatego, że był moją pierwszą miłością :)))
Zastanów się czy mogłabyś teraz z nim być...bo przecież kiedyś zerwaliście z jakichś powodów...