Ja też miałam, lub mieliśmy ten problem. Mój mężczyzna był w pewien sposób uzależniony od tego. Robił to za każdym razem gdy był sam w domu, choć ja jestem, skromnie mówiąc, gorącą kochanką ;) mam baaardzo duży temperament. Bolało mnie to, bo wiedział, że mnie to razi, że mi odmawia, kiedy go uwodzę, (różne powody - a to czuje się zmęczony, albo nieświeży, i nie chce mu się umyć, albo nie ma ochoty na szybki numerek, a jak będzie długo to się spóźnimy na uczelnię), a zabawia się sam, więc kłamał, usuwał historię itp. Ale raz na jakiś czas znajdowałam ślady i bardzo cierpiałam. Czułam się nieatrakcyjna. Ale zwalczył to dla mnie. Mama przynajmniej taką nadzieję...
Tłumaczenie, że faceci tacy są, nie jest żadnym tłumaczeniem. Kobiety też nie są stworzone do monogamii. Ile wspaniałego DNA biega po świecie, a my z niego nie korzystamy w imię miłości ;)
Nie oglądaj z nim tych filmów, bo to rzadko pomaga. Chyba, że jesteś znieść godnie fakt, że Twój facet podnieca się na widok dmuchanej lalki w stringach, uprawiającej zwierzęcy seks z samcami i udającej, że sperma to dla niej życiodajny sok. Te filmy to kłamstwo. (A faceci rzadko są apetyczni, więc nawet nie mamy się jak podniecić ;))
Kiedy ja oglądałam nagich mężczyzn podczas gdy on to robił, czuł się usprawiedliwiony, bo w końcu robiłam to samo co on. Najważniejsza jest rozmowa, tłumaczenie że nie jesteś i nigdy nie będziesz workiem na spermę jak tamte laski. Tak jak on nie będzie dla Ciebie ocieplanym wibratorem ;)
Nie jestem wcale żadną głupią katoliczką, która chce spalić wszystkie prostytutki i nie dziewice na stosie. Do seksu mam bardzo liberalne podejście. Uważam po prostu, że pornole zabijają wyobraźnię i niszczą życie seksualne. Można je stosować jako "zamiennik" w okresie długiej abstynencji, ale zdrowy człowiek chce uprawiać seks z drugim człowiekiem a nie ze zdjęciem i, bądź co bądź, kłamstwem.
Pozdrawiam Cię!