Poznałam super faceta, inteligentny, z poczuciem humoru, dość przystojny, czuły, odpowiedzialny, traktuje mnie poważnie, widać, że mu na mnie zależy itp. Bardzo go lubię, nie jestem jeszcze zakochana, ale dobrze się z nim czuję. Tylko ma jedną wadę i mi aż głupio, że zwracam na to uwagę. Bo chodzi o to, że do tej pory miałam mężczyzn z gładką klatą. Wiadomo, że D. nie zaglądałam pod koszulkę, nie zastanawiałam się nad tym co tam ma i jak jest owłosiony. A jest bardzo:(. Nie tylko klatę ale i plecy. Zaskoczyło mnie to negatywnie, ale coś tam zaśmiałam się, że "ale misiak z ciebie". Ale przeszkadza mi to;/. Chodzi o plecy. Kojarzy mi się to z starymi dziadkami, a on młody jeszcze jest, ma 27 lat. Z wiekiem będzie gorzej pewnie.
Może to głupie, ale naprawdę nie mam ochoty dotykać jego pleców, masować (a zawsze robiłam genialne masaże swoim mężczyznom), a w trakcie kochania się jak dotknę jego włosów to przechodzi mnie dreszcz obrzydzenia. I mi nastrój opada.