Wcale nie jestem pewna tego co pisze, a raczej pewny :P Z tego co teraz napisałaś dla mnie sytuacja jest klarowna; jeśli twoja intuicja jest celna, to tak jak sama zauważyłaś - wiara nie jest w tutaj kluczową przeszkodą. A więc podsumowując:
Prawdopodobnie obawia się tego pierwszego razu, i - to oczywiste - ty nie jesteś wstanie wykonać za niego tego kroku, jeśli on sam nie będzie chciał tego zrobić.
Opcja pierwsza - jest skuteczna, ale z autopsji wiem że ryzykowna, bo to po prostu stwierdzenie że dajesz komuś siebie, a jeśli ktoś nie docenia daru no to: narazie, żegnam, powodzenia. Nie będę wchodził w detale; zdaj się na intuicje. Chodzi o to abyś przez krótki czas (dzień, dwa, może trzy) była bardzo pewna siebie, błyskotliwa, uśmiechnięta a w kwestii czułości kusząco chętna, może jakaś bielizna, co tam sobie wymyślisz, - ale nie możesz sama zaczynać pocałunków; chodzi o to aby to on ZACZYNAŁ pieszczoty. Jak już dojdzie do jakiejś czułości to delikatnie ale uparcie zmierzasz do tego co w tej sytuacji uważasz za najlepsze, tak aby on wiedział że jego ciało jest dla ciebie atrakcyjne. Zmierzasz do celu. Wreszcie dojdzie do tego czego można się spodziewać czyli on "zareaguje impulsywnie" ale nie ta jak powinien :P
Co wtedy? Zmieniasz stosunek o 180 stopni. Od razu przerywasz sytuacje, ale - to ważne - bez okazywania jakiegokolwiek zdenerowowania czy pretensji. Z uśmiechem, bez focha. Kończysz spotkanie. Widujecie się jak gdyby nigdy nic: niby wszystko jest ok; jesteś wciąż uśmiechnięta, wszystko jak dawniej poza jedną drobnostką -w ogóle nie dajesz się całować. Zapyta dlaczego? No to mu powiedz, że "zaczynasz powoli rozumieć, że krzywdzisz go zmuszając do zacieśnienia więzi, skoro on uważa zacieśnie więzi za grzech". Cokolwiek będzie chciał mówić o wierze i szacunku odrazu przerywasz rozmowe, zmiana tematu i tyle. To że tyle rozmawiacie wcale niejest oznaką że wszystko jest super. Powiedz co chcesz powiedzieć, i nie daj mu żeby robił Ci mętlik w głowie wykładem z zakresu propedeutyki teologii. W tym wszystkim musisz być serio konsekwentna. Do momentu aż ten zakuty łeb wreszcie pojmie że ma wspaniałą kobietę i ona właśnie mu się wymyka.
Uff, ale esej. Powiem Ci na koniec, jest takie fajne motto odnośnie uwodzenia"jeśli chcesz zdobyć kobietę musisz być gotowy ją stracić". To działa w dwie strony. Poradziłbym Ci jeszcze - nie skrzywdz tej osoby, ale nie to chcesz z nią przecież zrobić :P Powodzenia