Strona główna > Grupy > Sex ;) > seks przedmałżeński i jego wielki...
Sex ;)
Intymne dyskusje. Pytania, porady, itp




seks przedmałżeński i jego wielki dylemat...

Karmel
25 lipca 2010
Problem wydaje się błahy ale zapewniam, że jest mi z nim niewygodnie w cholerę... mój luby jest dziwny. Ma fioła na punkcie wiary i uznał, że przed ślubem nie chce seksu. Nie dość, że nie zgadzam się z nim w tej kwestii, to uważam, że ślub jest nam na nic nie potrzebny. Może jestem nieromantyczna, ale to nierozsądne nie sprawdzić czy jesteśmy do siebie seksualnie dopasowani i pakować się w pożal się Boże małżeństwo. Pytanie: dlaczego to ja mam się poświęcić w imię jego zasad, skoro on nie jest w stanie? Czy powinnam odejść z powodu takiej różnicy zdań, zdając sobie sprawę, że mogę już nigdy nie spotkać kogoś tak do mnie dopasowanego w wielu kwestiach? Boję się, że związek bez jakiejkolwiek namiętności z czasem spadnie do rangi przyjaźni i nawet nie poczujemy kiedy. Jestem ciekawa waszego zdania.

nikczemnik
26 lipca 2010
Podoba mi się twoje podejście do tematu, no i bawi cała sytuacja, więc się rozpisze. Chociaż z twojego postu nie wynika jednoznacznie co to znaczy że nie chce seksu. Poza klasycznym dopochwowym stosunkiem są też inne sposoby zaspokajania się; jeśli twój chłopak nie ma ochoty na - mówiąc eufemistycznie - pieszczoty, to: może ma niskie libido, może ma jakieś blokujące go doświadczenie, może ma kompleksy związane z lękiem wobec ciała kobiety. Jeśli Ci na nim zależy i chcesz go ośmielić to masz dwie opcje.

Jedna zaczepna, agresywna; czyli po prostu wychwalaj jego religijność, naucz się z nim rozmawiać na temat religii. Przypadkowo wspomnij że "czystość przedmałżeńska" to genealogiczne twór kulturowy i społeczny (a nie religijny) związany z mentalnością patriarchalną, ponieważ tylko kobiecie można udowodnić brak dziewictwa za co nieraz mogły ponosić drastyczne konsekwencje. Pobudź jego męską ambicję - nie pozwól mu się całować, ani dotykać - powiedz, że czujesz się winna gdy próbuje dać Ci chociaż buziaka ponieważ boisz się że pocałunki sprowadzą jego niewinną duszę na manowce bezeceństwa i moralnego zepsucia. Takie "pranie mózgu" albo wreszcie obudzi w nim właściwie instynkty albo wręcz przeciwnie, więc nie polecam tej metody zbyt pochopnie.

Druga opcja - łagodna, wyrozumiała. Czyli po prostu powiedz mu to wszystko co tu napisałaś - o poświeceniu w imię zasad. Bądź skrajnie szczera, ale też czuła. Jeżeli jest głuchy na argumenty to zrób tak żeby doszło do zbliżenia oralnego. Seksualność mężczyzn jest prosta jak budowa cepa; jeśli masz być jego "pierwszą" to on po prostu boi się zbliżenia ponieważ podświadomie oczekuje jednocznacznego sygnału "ona akceptuje moje ciało" a taki sygnał możesz wysłać najlepiej odpowiednią pieszczotą. Jeśli się przełamie to później sam będzie chciał więcej.

Natomiast jeśli już macie za sobą różnego rodzaju mocniejsze czułości, a on dalej jest na nie. Albo jeśli jest na "nie" bo zastanawia się czasem czy nie jesteś zmorą zesłaną przez Szatana na jego pokuszenie. No to znaczy że prawdopodobnie jesteś dziewczyną przyszłego prymasa Polski, a to też powód do dumy :)

Karmel
26 lipca 2010
Urzekła mnie twoja wypowiedź! Postaram się nawiązać dialog, bo wydajesz się być pewna tego co mówisz.
Owszem zdarzyło mi się już kombinować w tym kierunku, do zbliżania oralnego nie doprowadzę tak od razu, bo mając na myśli seks, mówiłam o praktycznie większej części jakichkolwiek czynności. Tak jak słusznie zauważyłaś, seksualność męska jest prosta jak budowa cepa. Rozumiem wiele jego obaw, więc staram się do tematu nie podchodzić zbyt pochopnie. Przede wszystkim duuuuużo rozmawiamy. Uznałam, że muszę poznać jego potrzeby, ich poziom, czułe punkty na ciele. Otwarcie go pytam co mu się najbardziej podoba i udało mi się go do pewnego stopnia przełamać. Jest gotowy o tym dyskutować zawsze i wszędzie. Opcję drugą, którą zaproponowałaś, już wykorzystałam, ale wiadomo jacy są mężczyźni. Zareagował impulsywnie na wszystko co powiedziałam, chciał się jak najszybciej wycofać z tematu. Jego jedynym argumentem jest wiara, ale ja doskonale wiem, że chodzi o coś więcej, że się boi wielu rzeczy. Zwykle jestem dość odważna, do niego zmieniłam podejście jakiś czas temu...Podchodzę go małymi kroczkami i liczę, że w końcu się przełamie. Co do opcji pierwszej - dziwię się, że sama na to nie wpadłam, muszę przyznać, iż pomysł jest świetny. Czy możesz powiedzieć coś więcej na ten temat? Pozdrawiam gorąco!

nikczemnik
26 lipca 2010
Wcale nie jestem pewna tego co pisze, a raczej pewny :P Z tego co teraz napisałaś dla mnie sytuacja jest klarowna; jeśli twoja intuicja jest celna, to tak jak sama zauważyłaś - wiara nie jest w tutaj kluczową przeszkodą. A więc podsumowując:

Prawdopodobnie obawia się tego pierwszego razu, i - to oczywiste - ty nie jesteś wstanie wykonać za niego tego kroku, jeśli on sam nie będzie chciał tego zrobić.

Opcja pierwsza - jest skuteczna, ale z autopsji wiem że ryzykowna, bo to po prostu stwierdzenie że dajesz komuś siebie, a jeśli ktoś nie docenia daru no to: narazie, żegnam, powodzenia. Nie będę wchodził w detale; zdaj się na intuicje. Chodzi o to abyś przez krótki czas (dzień, dwa, może trzy) była bardzo pewna siebie, błyskotliwa, uśmiechnięta a w kwestii czułości kusząco chętna, może jakaś bielizna, co tam sobie wymyślisz, - ale nie możesz sama zaczynać pocałunków; chodzi o to aby to on ZACZYNAŁ pieszczoty. Jak już dojdzie do jakiejś czułości to delikatnie ale uparcie zmierzasz do tego co w tej sytuacji uważasz za najlepsze, tak aby on wiedział że jego ciało jest dla ciebie atrakcyjne. Zmierzasz do celu. Wreszcie dojdzie do tego czego można się spodziewać czyli on "zareaguje impulsywnie" ale nie ta jak powinien :P

Co wtedy? Zmieniasz stosunek o 180 stopni. Od razu przerywasz sytuacje, ale - to ważne - bez okazywania jakiegokolwiek zdenerowowania czy pretensji. Z uśmiechem, bez focha. Kończysz spotkanie. Widujecie się jak gdyby nigdy nic: niby wszystko jest ok; jesteś wciąż uśmiechnięta, wszystko jak dawniej poza jedną drobnostką -w ogóle nie dajesz się całować. Zapyta dlaczego? No to mu powiedz, że "zaczynasz powoli rozumieć, że krzywdzisz go zmuszając do zacieśnienia więzi, skoro on uważa zacieśnie więzi za grzech". Cokolwiek będzie chciał mówić o wierze i szacunku odrazu przerywasz rozmowe, zmiana tematu i tyle. To że tyle rozmawiacie wcale niejest oznaką że wszystko jest super. Powiedz co chcesz powiedzieć, i nie daj mu żeby robił Ci mętlik w głowie wykładem z zakresu propedeutyki teologii. W tym wszystkim musisz być serio konsekwentna. Do momentu aż ten zakuty łeb wreszcie pojmie że ma wspaniałą kobietę i ona właśnie mu się wymyka.

Uff, ale esej. Powiem Ci na koniec, jest takie fajne motto odnośnie uwodzenia"jeśli chcesz zdobyć kobietę musisz być gotowy ją stracić". To działa w dwie strony. Poradziłbym Ci jeszcze - nie skrzywdz tej osoby, ale nie to chcesz z nią przecież zrobić :P Powodzenia

Adka
27 lipca 2010
Heh...jeszcze nie spotkałam w swoim życiu takiego faceta,który chcialby czekac z seksem do slubu..A tu popatrz..Ty spotkałaś. Niby to jest zabawne,ale dla mnie takie.."słodkie"...Przeciez najczesciej to faceci nie wytrzymuja bez seksu...
Ale kto wiemoze faktycznie on jest bardzo pobożny?
Jednak ja bym mu tez powiedziala to co ty wczesniej stwierdzilas,ze z jakiej racji ma byc tak jak on chce???
Albo idz na sposob,tak jak nikczemnik ci doradzil:-)

Adka
27 lipca 2010
Heh...jeszcze nie spotkałam w swoim życiu takiego faceta,który chcialby czekac z seksem do slubu..A tu popatrz..Ty spotkałaś. Niby to jest zabawne,ale dla mnie takie.."słodkie"...Przeciez najczesciej to faceci nie wytrzymuja bez seksu...
Ale kto wiemoze faktycznie on jest bardzo pobożny?
Jednak ja bym mu tez powiedziala to co ty wczesniej stwierdzilas,ze z jakiej racji ma byc tak jak on chce???
Albo idz na sposob,tak jak nikczemnik ci doradzil:-)

J000000000010
2 sierpnia 2010
Wg mnie to fajne , że masz takiego faceta ; D wiesz przynajmniej , że nie zależy mu na sexie.

No ale z drugiej strony..brać ,że tak powiem kota w worku to też nie bardzo.

Ale podoba mi się bardzo rada "nikczemnika" świetna jest ; ) na twoim miejscu wybrałabym pierwszą opcje -pranie mózgu ; )