Chyba coś jest na rzeczy, bo nie znam żadnej kobiety, która nie miałaby przynajmniej kilku par torebek. Mój mężczyzna śmieje się, że to jakiś dziwny sposób zbieractwa - niezależnie od tego ile się ma, kupuje się następne. No ale cóż, panom pozostaje pogodzenie się z sytuacją.