Czesc Laski! Ogólnie to tylko wam sie na ten temat zwierzam...Iz nie mam prawdziwej przyjaciólki.
Od dwoch lat mam meza,kochanego meza.On chce dziecko,ja tez chce i to bardzo a jednak ja wymiguje sie od tego.I to moze z blachego powodu lecz dla mnie to nie jest blachy problem...
Z natury jestem ruda...Typowy rudzielec.W szkole nie mialam zadej kolezanki bo kazdy ze mnie sie smial.Przezywali mnie ,pluli itd.Nie wspominam dziecinstwa milo.A wszystko przez te wlosy.Dopiero jak poszlam do liceum i pofarbowalam wlosy na czarno to odrazu mialam duzo znajomych,poznalam chlopaka(obecnego meza),i wszystko bylo jak w bajce! Ten moj do dzis nie wie,ze jestem z natury ruda..Kiedys sie pytalam go niby tak dla jaj co sadzi o rudych,to powiedzial,ze nic...A gdzy zapytalam sie co zrobilby gduby nasze dziecko bylo rude,to powiedzial,ze nie bedzie bo nie ma po kim...
Juz nie chodzi o jego reakcje,chodzi o to,ze nie chce aby moje dziecko przechodzilo przez to co ja....Ja w wieku podstawowym myslalam o zabiciu sie,tak siebie nienawidzilam! Boze ciagle modlilam sie do Boga by obudzic sie rano CZARNA jak smola...Ah...
Nie wiem co robic..Wiem,ze nie jest powiedziane,ze urodze rude bo moze byc po moim mezu(on jest blondynem) A jednak boje sie.Cholernie boje sie...
Przeslam kurs opiekunki,zajmuje sie dziecmi w wieku przedszkolnym.Kiedys mialam sytuacje,ze opiekowalam sie 3 chlopcami,po chwili przyszla mama z ruda dziewczynka...I wiecie,ze ci chlopcy nie chcieli sie z nia bawic?? Gdy zapytalam sie ich czemu tak ja nie mile traktuja,to jeden z nich odpowiedzial..."BO ONA JEST RUDA"...Serce mi sie zalamalo..