Mam teraz okres okropnej nerwówki, ciągle jestem pod wpływem stresu. Już powiem Wam, że nie mogę wyrobić. Najgorsze są noce, kiedy kładę się spać i majaczy mi się, budzę się co chwilę, a rano wstaję padnięta. Nie pomaga już nawet melisa czy inne specyfiki, a tabletkami nasennymi nie chcę się truć. Najchętniej to bym walnęła sama 0,5 litra i może zasnęłabym w końcu spokojnie. Tylko, że to nie jest wyjście, a rano pewnie i tak wstałabym ledwo żywa ( mam słabą głowę).
Zazdroszczę osobom, które są stresoodporne....