Po przeczytaniu artykułu w onet.pl:
"Połowa mieszkańców Stanów Zjednoczonych wierzy w duchy i wróżki, a jedna piąta jest pewna, że Słońce kręci się wokół Ziemi. Tylko co trzeci obywatel jedynego supermocarstwa wie, co to jest DNA, a co dziesiąty - czym jest promieniowanie.
Prezydent George W. Bush jest jedynym światowym przywódcą, który otwarcie powątpiewa w teorię ewolucji. Tyle samo jego rodaków wierzy w ewolucję, co w latające talerze.
W 2003 r. tylko co piąty obywatel USA potrafił wskazać Irak na mapie. Susan Jacoby, znakomita dziennikarka, laureatka Nagrody Pulitzera,
była w Nowym Jorku 11 września 2001 r., lecz doznała szoku nie tylko z powodu barbarzyńskich ataków terrorystycznych, których była świadkiem. Kiedy przerażona zagładą World Trade Center wstąpiła do baru na Manhattanie, przypadkowo usłyszała rozmowę dwóch dobrze ubranych dżentelmenów. "Dziś jest tak samo jak w Pearl Harbor", westchnął jeden. "A co właściwie stało się w Pearl Harbor?", zapytał jego przyjaciel. "Wtedy Wietnamczycy zbombardowali port i przez to wybuchła wojna w Wietnamie", popisał się historyczną wiedzą zatroskany obywatel. (...)uprzedzenia wobec edukacji i intelektualistów są jednym z fundamentów amerykańskiej tożsamości. Prezydent Dwight Eisenhower potępiał przecież intelektualistów jako "osoby mówiące zbyt wiele na tematy, na których się nie znają". W czasach osławionego senatora McCarthy'ego intelektualistów utożsamiano z komunistami i potencjalnymi wywrotowcami. Od prezydentury Ronalda Reagana słowo "intelektualista", podobnie zresztą jak "liberał", jest niemal obelgą w politycznym języku Ameryki.
Amerykanie przestali zdawać sobie sprawę, jak wielu rzeczy nie wiedzą, ale nawet jeśli to przeczuwają, uważają swą ignorancję za powód do dumy. Wśród młodzieży popularne jest żargonowe powiedzenie Dumb is the new cool - Głupota jest odlotowa. Od Teksasu po Alaskę krzewi się kult "zdrowego ludowego rozsądku" oraz przekonanie, że "nie ma pewnych faktów naukowych, są tylko poglądy", nie należy więc ufać "jajogłowym", a nadmiar nauki szkodzi. George W. Bush zwyciężył w wyborach, ponieważ prezentował się jako "swój chłop", który na uniwersytecie wprawdzie nie błyszczał, za to potrafi odróżnić dobro od zła. Al Gore, który próbował inicjować intelektualne debaty, np. na temat globalnego ocieplenia, nie miał szans na prezydenturę. Bill Clinton zrobił polityczną karierę, gdyż jako gubernator Arkansas nie debatował z miejscowymi rolnikami o polityce, lecz opowiadał im dowcipy o trzodzie chlewnej.
Przykład z góry ma druzgoczący wpływ na młodzież, która utraciła ochotę do nauki. Zaledwie 14 procent młodych Amerykanów uważa, że warto uczyć się języków obcych. Mniej niż połowa wie, kiedy została stoczona wojna secesyjna, która spustoszyła kraj i oznaczała radykalny przełom w historii USA. Co czwarty młody Amerykanin jest pewien, że Kolumb odkrył Nowy Świat po 1750
bo jeśli tak się dobrze przyjrzeć naszej polskiej rzeczywistości...to......