Pracowałam kiedyś w pewnym sklepie na kasie, nasz szef to był kawał świni. Miał wokół siebie dwóch lizuzów... fakt, że chętnie z nimi "rozmawiał" na temat innych pracowników. Na szczęście mieliśmy żżytą grupę, która nieźle dawała w kość tym delikwentom... co dziwne, żadna z tych osób nie dostała awansu, za to dostały je te osoby, które najgorzej były traktowane przez szefa. W innej firmie szefowie wpros się nabijali z tych miłych, chętnych karierowiczów i dostawali najgorszą pracę. W obecnej pracy szefowa nie toleruje lizustwa... więc się nie spotkałam, żeby ktoś kto daje z siebie wszystko i bardzo chętnie byl szanowany w pracy. pozdro...