Chodzi o mojego kolege. studiuje na III roku i od paru miesiecy jest zonaty. oboje z zona pochodza ze wsi, wiec on na studiach przeprowadzil sie do miasta a ona zostala na wsi. On mieszka tu w miescie z kumplem, wymajmuja mieszkanie. No i z tego co wiem, bo sie z tym wcale nie kryja, imprezki sa u nich na porzadku dziennym. kolesie albo nie chodza na zajecia w ogole, albo sa nich skacowani albo jeszcze nie do konca trzezwi. Imprezki sa huczne i to z panienkami. do tego stopnia, ze zdarzylo sie, ze adam (ten zonaty) na tyle ostro flirtowal po pijaku z dwiema laskami, ze jak po paru dniach spotkal je na uczelni to sie chowal po katach, zeby go nie poznaly... uwazacie ze to w porzadku wobec jego zony?...