Muszę przyznać że moje dziewczyny się spisaly na szóstki z plusem... Co prawda ognisko zmieniłysmy na grilla i siedziałyśmy pod namiotem, gdyż burza nam popsuła trochę zamierzenia. Dziewczyny przygotowały kilka atrakcji... pierwsza to pytania odnośnie znajomości m ojego przyszłego męża, po czym wręczyly mi półmetrowy dyplom za zdanie egzaminu małżeńskiego. Najciekawsze było to jak jedna trzymała mi z tyłu ręce, a druga trzymała banana polanego bitą śmietaną. Ja musiałam go zjeść, ten kto to przezył ten wie, że ciężko jest zjeść banana, kiedy masz ataki śmiechu. Trochę rozrywki było, bo obok naszego stoły odbywał się kawalerski ( nie mojego narzeczonego). Ktoś zamowił nam piosenkę, więc my w rewanżu zamówiłyśmy loda i poprosiłyśmy barmana, żeby z mikrofonem wręczył go panu młodemu. Przyszły pan młody pokarmił lodem wszystkie panny obecne przy naszym stoliku, a później w ramach kolejnego rewanżu dostałyśmy po lizaku. Było super !!!