Witam dziewczyny,
może i wyda wam się ten problem błahy, ale ja naprawde nie daje rady...
Jestem z chłopakiem już prawie 2 lata. Zaznaczę, że to mój pierwszy mężczyzna, pod praktycznie każdym względem.
Na początku było wspaniale. No istne szaleństwo, miłość ponad wszelką granice, co podejrzewam jest w każdym związku. Zamieszkaliśmy razem, wprawdzie sytuacja nas troche do tego zmusiła, ale to nie w tym sęk. Pewnego razu jak mój facet wyszedł do pracy zostawił włączone gg. I się zaczeło. W zasadzie nawet bym tego gg nie tknela, ale napisala akurat do niego jego była dziewczyna. I nie bylo to normalne zaczepienie na gg, tylko iście zboczony tekst. Z tego co mi mój facet mówił, to zdradzał swoje poprzednie panienki, a wlasnie ta laska co napisala do niego zaszła z nim w ciąże, kiedy ten był z inną. Fakt faktem jak ja go przejęłam ponoć było już dawno po wszystkim i zaczynał nowy etap w swoim życiu. Oczywiście jak mój luby wrócił z pracy odbyła sie istna burza z piorunami, jednak jakoś mnie przekabacił, że ta jego była jest pieprznięta i on nic z nią wspolnego nie ma, oprócz tego, ze ona co jakiś czas mu takie głupie gadki wysyła.
Wszystko ładnie pięknie, dalej byliśmy ze sobą, dwa gołąbeczki, ale już było inaczej, bo co jakiś czas sprawdzałam mu gg... i doszukiwałam się różnych rozmów, może nie z jego był laską ale z innymi dziewczynami. Było to typowe flirtowanie typu - on: aaaj chciałbym, zebys mnie teraz po pleckach podrapała swoimi pazurkami. No i tego typu inne gadki. Oczywiście znowu afera murowana. Znowu sie tłumaczył, ze to tylko rozmowy, ze kocha tylko mnie, ze nigdy mnie nie zdradzil, ze on nawet nie widzial tej klientki pare dobrych lat i tylko sobie zartują. Nie podobało mi sie to cholernie i cholernie mi było przykro, straciłam na swoim dowartościowaniu, bo coś musi być ze mną nie tak, skoro on prowadzi takie rozmowy z innymi...
Po praktycznie roku czasu ze sobą, zadzwoniła do mnie własnie ta jego była dupa. Że mój kochany facet robił mnie w chu[***]a cały czas z nią, ze mnie z nią zdradzał, ze ona ma dowody - smsy i rozmowy na gg. Oczywiscie rozmowy mi wyslala, nie powiem, ze prawie miałam zawał, pare nocek z głowy, wymioty, płacz i cokolwiek innego. Do tej pory nie wiem komu uwierzyłam - czy jemu, ze to były tylko durne gadki i smieszyło go, ze ją szmaci i ze taka głupia jest, czy jej, która była w nim zakochana i myslała, ze w taki sposób go odzyska.
Dalej byliśmy razem i jestesmy i w sumie wszystko spoko jest ale ja dalej mam fazy. Cały czas go sprawdzam, o każdą dziewczyne jestem zazdrosna, nawet koleżankę z pracy, ze nią gada na skajpie czy tam na gg. A ma pare takich kilentek, ktore mówią na niego mycho czy cos w tym stylu a ja juz doszukuje sie tu zdrady czy tego, ze on z nimi flirtuje, chocby głupim tekstem, ze :oooo, moja ulubiona klientka.
Ja wiem, ze on już też ma dosyć, ze sie o wszystko czepiam. Że go sprawdzam, ze wpadłam w zasadzie w jakies głupie błędne koło. Ze o glupią dupe z pracy, ktora nawet ladna nie jest sie czepiam.
Ja z kolei mam dosyć tych złych myśli, które nade mną krążą. Z tego co mi obiecywał i mowił to juz nie bajeruje tych klientek i jest w porządku w stosunku do mnie, jest czysty, a to ze chce miec kolezanki to nic zlego. Mowi, ze jakby chcial mnie zdradzic to by mi o tym powiedzial. Ale on nie chce i chce być ze mną. Jednak ja w kazdej jego potencjalnej kolezance widze zagrozenie. I w tej brzydkiej i w tej ladniejszej. Wkurza mnie tez to, ze on je pewnie bajeruje a one sie ze mnie smieją. Albo jeszcze leipiej - nie wiedzą o mnie, bo po co...
Znowu się poklocilismy. Wlasnie o kolezanke. Juz nie wiem, ktory raz.
Powiedzial mi, ze mnie kocha, ale zebym to przemyslala, ze to toksyczny zwiazek i on nie jest masochistą, zeby sie meczyc.
A ja nie wiem co mam robic... Czy byc z nim, a kocham go jak glupia mimo wszystko, czy skonczyc tę znajomosc...