Strona główna > Grupy > Zazdrość > To ja jestem tą toksyczną? Proszę...
Zazdrość
:)




To ja jestem tą toksyczną? Proszę o pomoc...

diablee
28 sierpnia 2008
Witam dziewczyny,

może i wyda wam się ten problem błahy, ale ja naprawde nie daje rady...
Jestem z chłopakiem już prawie 2 lata. Zaznaczę, że to mój pierwszy mężczyzna, pod praktycznie każdym względem.
Na początku było wspaniale. No istne szaleństwo, miłość ponad wszelką granice, co podejrzewam jest w każdym związku. Zamieszkaliśmy razem, wprawdzie sytuacja nas troche do tego zmusiła, ale to nie w tym sęk. Pewnego razu jak mój facet wyszedł do pracy zostawił włączone gg. I się zaczeło. W zasadzie nawet bym tego gg nie tknela, ale napisala akurat do niego jego była dziewczyna. I nie bylo to normalne zaczepienie na gg, tylko iście zboczony tekst. Z tego co mi mój facet mówił, to zdradzał swoje poprzednie panienki, a wlasnie ta laska co napisala do niego zaszła z nim w ciąże, kiedy ten był z inną. Fakt faktem jak ja go przejęłam ponoć było już dawno po wszystkim i zaczynał nowy etap w swoim życiu. Oczywiście jak mój luby wrócił z pracy odbyła sie istna burza z piorunami, jednak jakoś mnie przekabacił, że ta jego była jest pieprznięta i on nic z nią wspolnego nie ma, oprócz tego, ze ona co jakiś czas mu takie głupie gadki wysyła.
Wszystko ładnie pięknie, dalej byliśmy ze sobą, dwa gołąbeczki, ale już było inaczej, bo co jakiś czas sprawdzałam mu gg... i doszukiwałam się różnych rozmów, może nie z jego był laską ale z innymi dziewczynami. Było to typowe flirtowanie typu - on: aaaj chciałbym, zebys mnie teraz po pleckach podrapała swoimi pazurkami. No i tego typu inne gadki. Oczywiście znowu afera murowana. Znowu sie tłumaczył, ze to tylko rozmowy, ze kocha tylko mnie, ze nigdy mnie nie zdradzil, ze on nawet nie widzial tej klientki pare dobrych lat i tylko sobie zartują. Nie podobało mi sie to cholernie i cholernie mi było przykro, straciłam na swoim dowartościowaniu, bo coś musi być ze mną nie tak, skoro on prowadzi takie rozmowy z innymi...
Po praktycznie roku czasu ze sobą, zadzwoniła do mnie własnie ta jego była dupa. Że mój kochany facet robił mnie w chu[***]a cały czas z nią, ze mnie z nią zdradzał, ze ona ma dowody - smsy i rozmowy na gg. Oczywiscie rozmowy mi wyslala, nie powiem, ze prawie miałam zawał, pare nocek z głowy, wymioty, płacz i cokolwiek innego. Do tej pory nie wiem komu uwierzyłam - czy jemu, ze to były tylko durne gadki i smieszyło go, ze ją szmaci i ze taka głupia jest, czy jej, która była w nim zakochana i myslała, ze w taki sposób go odzyska.
Dalej byliśmy razem i jestesmy i w sumie wszystko spoko jest ale ja dalej mam fazy. Cały czas go sprawdzam, o każdą dziewczyne jestem zazdrosna, nawet koleżankę z pracy, ze nią gada na skajpie czy tam na gg. A ma pare takich kilentek, ktore mówią na niego mycho czy cos w tym stylu a ja juz doszukuje sie tu zdrady czy tego, ze on z nimi flirtuje, chocby głupim tekstem, ze :oooo, moja ulubiona klientka.
Ja wiem, ze on już też ma dosyć, ze sie o wszystko czepiam. Że go sprawdzam, ze wpadłam w zasadzie w jakies głupie błędne koło. Ze o glupią dupe z pracy, ktora nawet ladna nie jest sie czepiam.
Ja z kolei mam dosyć tych złych myśli, które nade mną krążą. Z tego co mi obiecywał i mowił to juz nie bajeruje tych klientek i jest w porządku w stosunku do mnie, jest czysty, a to ze chce miec kolezanki to nic zlego. Mowi, ze jakby chcial mnie zdradzic to by mi o tym powiedzial. Ale on nie chce i chce być ze mną. Jednak ja w kazdej jego potencjalnej kolezance widze zagrozenie. I w tej brzydkiej i w tej ladniejszej. Wkurza mnie tez to, ze on je pewnie bajeruje a one sie ze mnie smieją. Albo jeszcze leipiej - nie wiedzą o mnie, bo po co...
Znowu się poklocilismy. Wlasnie o kolezanke. Juz nie wiem, ktory raz.
Powiedzial mi, ze mnie kocha, ale zebym to przemyslala, ze to toksyczny zwiazek i on nie jest masochistą, zeby sie meczyc.
A ja nie wiem co mam robic... Czy byc z nim, a kocham go jak glupia mimo wszystko, czy skonczyc tę znajomosc...

(?)
28 sierpnia 2008
Wiesz co Diablee ja mialam bardzo podobny zwiazek...identyczne sytuacje jak to czytam to jakbym czytala wlasne mysli zprzed kilku lat....koniec koncow byl taki ze ze mna skonczyl po prawie 3 latach,wtedy cierpialam strasznie jednak moja duma nie pozwolila mi na zaden gest,przyjelam to z godnoscia a po jakims czasie poznalam mojego obecnego faceta i jestem naprawde szczesliwa kobieta mam wspanialego mezczyzne i nie wiem w co bylam tak bardzo zapatrzona????chyba przez to tak mi na nim zalezalo bo byl to moj pierwszy facet,bylam mloda i on to skrzetnie wykorzystal,niczego nie zaluje ,bo dzieki temu mam teraz wspanialego faceta ktory nie ma tysiaca kolezanek ktore wydzwaniaja po nocach...owszem ma znajome ale to duza roznica....Nie chce zlorzeczyc ale popatrz na to z boku z dystansem.pozdrawiam serdecznie

(?)
28 sierpnia 2008
i nie jestes ta toksyczna....tylko normalna kobieta ktora ma dosc niepewnosci i wiecznego zastanawiania sie...dla normalnego faceta kolezanki sa znajomymi i ktore nie nazywaja go misiem itd....wpiera ci chorobe a ty w to wierzysz,ja tez wierzylam i z autopsji moge ci powiedziec ze on sie nie zmieni :(:(:(chociaz mozesz probowac gadac np z kolegami na gg ale nie wiem czy cokolwiek to da, mi nie dalo to nic,nie byl kompletnie zazdrosny,niczego nie wskoralam.

(?)
28 sierpnia 2008
Poprostu nie wart jest Ciebie,nie szukaj w sobie winy ze cos z toba nie tak ,skoro pisze takie teksty z innymi laskami,poprostu ma ku[***]ski charakterek i nic na to nie poradzisz,tacy ludzie sie nie zmieniaja.Znajdz w sobie sile i zostaw go zanim on to zrobi,bedzie mniej bolalo i dasz sobie szanse poznania kogos z kim bedziesz szczesliwa.

diablee
28 sierpnia 2008
Wlasnie najgorsze jest to, ze on sie zmienił dla mnie. Moze nie jakoś diametralnie, ale coś tam się postarał. Prosi mnie, zebym mu ufała i, że on nic złego nie robi. Ja jednak już przeszłam swoje i ciężko mi zaufać od nowa. On tego nie rozumie. I też nie jest jakoś totalnie zazdrosny o mnie.
Najgorsze jest to, ze u mnie już doszło do tego, ze mu wmawiam, ze komplementuje kolezanki w pracy i je bajeruje, dlatego nie ma siły tego robić już w stosunku do mnie, przez co czuje sie nieatrakcyjna, zaniedbana i niedoceniona. Ale wg niego znowu coś wymyslam...

agusiaczek
28 sierpnia 2008
Byłam z związku z facetem 3 lata, początek nie byl co prawda jak u Ciebie, pół roku się poznawalismy zanim zdecydowaliśmy być ze sobą. I zaczęło się, smsy od koleżanek, telefony i ten sam tekst " to tylko moja koleżanka". Wspólne wyjścia i osobna zabawa, pamiętam nawet taką dyskotekę, że źle się poczulam i brat mnie wyprowadzał na zewnątrz, bo mojego eks nie było w poblizu....bo jego biedna koleżanka zasłabła. Punktem kulminacyjnym był sms od jeso koleżanki w którym mi napisała, że z niego jest niezłe ziółko, bo spotykając się ze mną spotykał się z nią. I kolejne tłumaczenia, że panienka ma nie równo pod sufitem itp itd
Jakoś to łyknęłam ale niepewność pozostawała i ta chora zazdrość i brak zaufania z mojej strony. Był to jeden z najcięższym okresów dla mnie, w końcu zmęczona zerwałam z nim i zaczeła się kampania " wróć do mnie, bo Cię kocham". Dopiero po kilku miesiącach po zerwaniu dowiedziałam się od niego, że mnie zdradził z jedną z jego dobrych koleżanek.

Muszę Ci powiedzieć, że nie należę do osób zazdrosnych i dziwilo mnie wtedy moje własne podejście Teraz uważam, że po prostu intuicja podpowiadała mi, że cos jest nie tak, a ja jej nie chciałam słuchać. Przemyśl sobie czy chcesz tkwić w takim związku- bo to nie jest związek toksyczny tylko dla Niego, ale i dla Ciebie.

(?)
28 sierpnia 2008
widze ze takie sytuacje sa czeste, tez bylam w 2-letnim zwiazku, bylo cudownie, no oczywiscie on wczesniej dosc czesto zmienial dziewczyny albo spotykal sie z np dwoma na raz, ale przeciez dla mnie sie zmienil, kocha tylko mnie i jestesmy tacy szczesliwi, do czasu, ufalam mu on mi, wiec nie bylo problemu np jak chcial wyjsc z kumplami albo ja tylko z kolezankami, zycie bylo jak bajka, az sie wkoncu dowiedzialam, byly jakies panny z ktorymi sobie pisal, mowil ze to nic ze to tylko kolezanki, znajome, nie licza sie, byly klotnie placz i zrywanie, pozniej zejscia i przeprosiny, po pol roku czegos takiego mialam dosc, czulam sie nikim, on mial nademna przewage wiedzial ze zawsze do niego wroce, choc mu nie ufalam bylam z nim i to bylo straszne, w tym czasie go zdradzilam z chlopakiem ktory pokazal mi ze jestem piekna kobieta warta milosci, pozniej wyjechalam na studia, wracalam w weekendy i bylo naprawde milo, myslalam ze juz jest wszystko ok i ze burze mamy za soba, po 2 miesiacach studiowania dowiedzialam sie ze znajomi go widuja na miescie z jakals dziewczyna, to byla jego "kolezanka" z naszego burzliwego okresu, zerwalam jak dowiedzialam sie ze jest ich wiecej, od niego sam mi powiedzil, po jakims czasie zarezykowalam i jestem szczesliwa z innym, staram sie mu ufac choc ciezko jest sie tego uczyc od nowa

masz pecha jak duzo kobiet ktore trafiaja na zlych facetow, on sie nie zmieni a problem jest wtedy kiedy takie rozmowy bedzie mu malo, zakoncz to teraz, poki jeszcze nie jest tak zle, nie ma sensu byc z kims komu nie ufasz, zaufanie to podstawa udanego zwiazku, daj sobie szanse na szczescie, to twoj pierwszy facet wiec jeszcze mozesz ulozyc sobie zycie z kims innym, zycze powodzenia :)

(?)
28 sierpnia 2008
Oj,Diablee...wspolczucia.Juz widze jak sie motasz...Gosciu ewidentnie cos kombinuje.Tez mialam kiedys podobnego kalibra i...uwierz mi-takie asy sie nie zmieniaja!To nie Ty jestes toksyczna tylko cala ta sytuacja...Wykonczysz sie nerwowo,Kobietko i wpedzisz w kompleksy...:(Moze teraz jeszcze jestes za slaba,bo Ci na nim jeszcze bardzo zalezy,ale podejrzedwam,ze bedziesz miala tego coraz bardziej dosc i w koncu gosciu wytnie taki numer,ze olejesz go bez wahania!Trzymaj sie i nie daj zwariowac!

(?)
28 sierpnia 2008
No więc własnie dałam się zwariować, ale poczyniłam pierwsze kroki... trzymajcie kciuki za mnie i żeby starczyło mi siły..
Dzięki wielkie, pozdrawiam :)

(?)
28 sierpnia 2008
Kobito ;) powiem tak: jeśli chcesz z nim być nie zrwyaj, aleee
1. potrzymaj go na dystans, sama też się do niego zdystansuj. To trudne, ale uwierz możliwe.
2. urzadz sobie taka dwuznaczną pogawędkę z jakimś kumplem np na skype czy gg, jak nie masz z kim to ugadaj sobie koleżankę, niech sie zaloguję na skype jako Adam, czy tam inny Grzegorz (zbierzność imion przypadkowa). I zostaw z dyskretnie migające okienko w dole ekranu. Kiedy on będzie w pokoju.
3. idąc ulicą ze swoim man'em obejrzyj sie za jakimś smakowitym kąskiem. Jak ten się oburzy to powiedz "fajne miał yyyy spodnie".
4. wyjdz w sobotni wieczor z przyjaciółką, zrób się na bóstwo, załóz szpiliki i wróć nad ranem ;).
5. !!! nie daj zrzucic na siebie winy za tę chorą sytuację.
6. gdy bedzie mial pretensje do Ciebie, użyj tych samych argumentów co on.
Milej zabawy. Pozdrawiam.

diablee
28 sierpnia 2008
chciałam z nim być, ale sam dzisiaj doprowadził do zerwania. Zmusił mnie do postawienia kropki nad i - w sensie zebym mu powiedziala - okej to koniec niech tak bedzie.
próbowałam dużo razy z dystansem, ale się nie udawało:/
jak już sobie ucielam dwuznaczną pogawendke z kumplem, w zartach, to powiedzial kumplowi mojemu ze jak mnie zerżnie, to zeby mu dał znać.
heh nawet nie zwróciłby uwagi ze się za jakimś ciachem odwracam, bo samemu latają oczka na lewo i prawo za pannami...
zawsze sie robiłam na bóstwo, ale nawet tego nie zauważał... a nawet jesli to mowil, ze sie tak ubieram nie dla niego, po czym jak szlam z nim to kazał mi isc w adidasach i w bluzie...
zrzuciłam na siebie wine, no niestety łatwo się poddaje
on miał pretensje, o to, ze sie czepialam nie wiadomo o co, a jak mu tłumaczyłam, to mi mowil, ze mam nierówno pod sufitem ( i napisałam tu najłagodniesze określenie jakie się dało).
eh już napewno z nim miłej zabawy nie bede miala. Szkoda, bo mam takie przeswity, ze wcale nie byl taki zły, gdzie po chwili dochodzi do mnie, ze moze tylko mam dalej założone różowe okulary.
Ciężko mi cholernie, ale mysle, ze dam rade.
Pozdrawiam

(?)
28 sierpnia 2008
kochana pewnie ze dasz rade,ja dalam wiec dlaczego ty bys miala nie dac tez dalam sie oszukiwac,pozniej juz po zerwaniu moja wlasna kolezanka przyznala mi sie ze chcial sie z nia umowic ...i wychodzily takie brudy co jakis czas a ja upewnialam sie w tym ze dobrze jest jak jest ze wkoncu sie to skonczylo,potem poznalam mojego faceta i dopiero poznalam czym naprawde jest zwiazek dwojga ludzi, z poczatku naprawde nie chcialam sie wiazac ale samo wyszlo i naprawde chlopak musial sie postarac ,moze smieszne to co powiem ale im bardziej sie staral tym bardziej mu na mnie zalezalo tak przynajmniej mi sie wydaje,nigdy przez 8 lat nie dal mi powodow bym mu nie ufala,ani pol razu.Wiec nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo,Spotkasz kiedys kogos kto Cie naprawde pokocha calym serduchem, dla ktorego (kolezanki)lub ich brak nie bedzie mial najmniejszego znaczenia i bedziesz sie szczerze cieszyc z tego ze ze zerwalas ze mialas tyle sily w sobie by skonczyc ten chory zwiazek:)Tego Ci zycze:)

(?)
28 sierpnia 2008
heh nie wiem zle sie czuje wiedząc, ze nie bylam tą jedyną księżniczką, w którą był zapatrzony. Przed chwilą coś tam przeczytałam jak swojej byłej dupie pisał jaka to sie z niej ladna kobieta nie zrobiła. Nawet nie pamietam jak mi to powiedział.
Dla mnie to był bożek normalnie, żaden facet nie istniał, oddałam sie mu od początku do końca.
A ja byłam dla niego jedną z wielu. Nie ja - to inna, co za roznica.
Dociera to do mnie powoli i mi ku[***]sko zle, chcialabym, zeby sie to juz skonczylo :(

(?)
28 sierpnia 2008
i tutaj musisz byc twarda, ja po miesiacu jak zerwalam chcialam do niego wrocic, bo byla wstanie mojemu idealnemu ksiecu wybaczyc wszystko, mialam duzo szczescia ze on juz nie chcial, po 7 miesiacach bez niego wiem ze tak bylo najlepiej, baw sie kochana, chodz na randki, spotykaj ze znajomymi, teraz musisz miec jak najmniej wolnego czasu tylko dla siebie bo bedziesz myslec i tesknic a tak nie mozna
wierze ze dasz rade :) kobiety gora :)

(?)
29 sierpnia 2008
Isabella ma racje nie patrz za siebie, to nie ma sensu ,zacznij od nowa ja wlasnie tak zrobilam szalalam na parkietach pare razy w tygodniu...w pracy chocilam zakrecona ale oplacalo sie odrzylam :)i wlasnie na jednych z baletow poznalam mojego :)a mowia ze takie znajomosci nie trwaja dlugo:) idz do fryzjera odstrzel sobie nowy balejazyk albo kolorek czy nowa fryzurke kup sobie pare nowych smatek rob absolutnie wszystko co sprawia ci przyjemnosc zacznij zyc od nowa nim sie obejrzysz zdasz sobie sprawe ze juz wcale nie jest ci zle:)

(?)
29 sierpnia 2008
trzymam wszystkie dwa kciuki:)i nie zapomnij zagladac tutaj i zdawac nam relacje:)calusy kobitko :)

(?)
29 sierpnia 2008
ajajaj, trzymajcie mocno... jakoś tak dziwnie mieć swiadomosc, ze nie ma sie do kogo wrocic:/

(?)
29 sierpnia 2008
Kurcze nie wiem co mam Ci napisac...Jestem w podobnej sytuacji...Podobnej ale gorszej....Zwiazek polega na zaufaniu...Nie ufasz mu to go zostaw,kochasz go to mu zaufaj...Jesli Cie zdraedza to i tak sie o tym dowiesz,wiec albo staraj sie zaufac albo postaraj sie odejsc na zawsze albo na jakis czas...jejku ale sie rozpisalam:)Powodzenia:)

diablee
29 sierpnia 2008
e e kochana, to nie jest podobna sytuacja :)

stasiaa
29 sierpnia 2008
Diablee to łączmy się w cierpieniu... moze tak mały klub feministek ;) ?? z meskim striptizem?? heheh nie no żartuję z tym striptizem ;) głowa do góry, damy radę.
Pozdrawiam