w sprawie niestety sercowej... Waham się, czy diametralnie zerwac z facetem. Opowiem o problemie, postaram się krótko.
Początki tradycyjnie, piękne... Potem spędzone kilka lat w dobrej kondycji. Ogólnie zrozumienie, pomoc, współpraca - To cos czego nam nie brakowało. Miłości tez nie brakowało.
Pewnego dnia zauważyła, że mój ukochany jest dla mnie dobry i miły wtedy gdy zgadzam się z nim. W chilach gdy pokazuje, że mam inne zdanie. Zgrzyt! Kłótnia. Moje ustępstwa. Może znosiłabym to dłużej, jednak zdarzyło sie, iz mój facet szarpnął mną podczas jednej z takich kłótni gdzie przyczyną była różnica zdań. Niestety kilka dni temu powtórzyło się to 3 raz. Powiedziałam stop. Chcę przerwy.
I... nie spotykam się z tym mężczyzną. Jednak on nie daje za wygraną. Błaga, prosi, mówi, że kocha, kwiaty przysyła, listy pisze...
Chce byc twarda i jestem. potrzebuję obiektywnej opinii. Co na ten temat sadzicie drogie panie?