Mój małżonek swego czasu przychodził styrany z pracy i od razu "pyk" telewizor, obiad jadł (oczywiście zawsze mu smakował, nawet jak przesoliłam! nie zauwazył!), gęby nie otworzył, odpowiadał monosylabami! Ignorowanie nie pomogło... wziełam go na sposób: prosiłam zeby chwilkę z mała został, bo ja musze iść na kawę do sąsiadki, chichotałam, jak sms'a dostałam, jak siedziałam przy kompie, wogóle nie reagowałam na nic! a jak sie pytał co robie, co czytam itp., odpowiadałam, że nic, tak tylko, i co chce, bo jestem troche zajeta! Podziałało! Teraz to jak zacznie trajkotać to mam ochotę żeby sie przymknął i dał mi spokój :P