Strona główna > Grupy > Porady Sercowe > Drogie moje Limetki...
Porady Sercowe
Masz problem? Pytaj, pomożemy




Drogie moje Limetki...

Merc
18 stycznia 2012
... jeśli nie chcecie nie musicie czytać, odpowiadać, chciałabym opisać swoją historię, i może zapytać się co zrobić, chociaż nie wiem, czy któraś wytrwa do końca, aby to przeczytać.

Rok temu (w styczniu) poznałam pewnego Tomasza, jest ode mnie starszy o trzy lata, ale oboje zachowywaliśmy się jak dzieci, przyjechał do moich znajomych, z nimi w czwórkę wyszliśmy na piwo, zimno, mróz, wieczór, a my (ja i on) w krótkich rękawkach tańczymy na ulicy (po tym mi się spodobał).
Luty, cały miesiąc nic, myślałam o nim cały czas, trochę się pokłóciliśmy przez mojego byłego faceta na Facebook'u, bo ten go jako ja nawyzywał, wytłumaczyłam mu, przeprosiłam i było spoko. 26luty nocowałam u niego z moimi dwoma przyjaciółkami i jej chłopakiem. Zostaliśmy sami w domu, ja i on (tamci pojechali odwieźć przyjaciółkę), zaczęliśmy normalnie rozmawiać, on opowiedział mi o swoim życiu, o byłej dziewczynie, marzeniach, celach itd, a ja mu o sobie, później oglądaliśmy film, ja mu zrobiłam masaż stóp (uwielbiam

Merc
18 stycznia 2012
... stopy i robić masaż :P), on odstąpił mi swoje łóżko, spał w jadalni i przez otwarte drzwi rzucaliśmy się poduszkami, po czym poszliśmy spać ;)

Marzec, w marcu przyjechał razem z przyjacielem do mojej przyjaciółki (bo są parą) i poszliśmy na piwo, ogólnie było fajnie, zaprosiłam go na mojego brata urodziny (które odbyły się 1kwietnia)

Kwiecień, urodziny. Wcześniej zajmowałam się tylko gośćmi tymi którzy przyszli sami, co są moimi dobrymi znajomymi, śpiewaliśmy, bawiliśmy się, i przyjechał ON, napiłam się z nim kielicha, jednego drugiego, jest wieczór została nasza czwórka, czyli ja, ON, kolega Marcin i dziewczyna mojego brata, graliśmy w piłkarzyki, ja byłam z nim w drużynie, jako że dobrze umiem grać to wygrywaliśmy więc za każdy gol się słodziutko przytulaliśmy, później wszyscy poszli spać oprócz nas, był z nami w pokoju Marcin, on leżał na łóżku, a my siedzieliśmy na podłodze, piliśmy i się wygłupialiśmy (jakieś przepychanki itd)

Merc
18 stycznia 2012
Poszliśmy odprowadzić Marcina na PKP, zahaczyliśmy wracając o "dołek" czyli plac zabaw, gdzie ganialiśmy się, przesiedzielismy tam dobre 4h i rozmawialismy po czym wróciliśmy do mnie, położylismy sie do łóżka, mizialiśmy się i cały czas gadalismy, o wszystkim.

Maj- urodziny Tomka! Jego mama mnie zaprosiła na jego urodziny (niespodzianka), kupiłam mu kąpielówki, bo wiem, że chciał zawsze sobie kupić, ale jakoś nie było okazji i wódkę do kąpielówek, najpierw impreza w pizzerii, bilard itd, później pojechaliśmy do niego do domu, ja chciałam zostać na noc, ale jako grzeczna córeczka nie mogłam, bo mi tatuś nie pozwolił, chociaż że on baardzo chciał i namawiał mojego tate do tego żebym została.

Czerwiec, uch, koniec szkoły zaczynają się WAKACJE, przyjeżdżał on z kumplem do mojej sąsiadki i ja się z nim spotykałam, chodziliśmy na spacery, rozmawialiśmy było prawie jak w bajce do 18 czerwca kiedy poznałam Huberta i jakoś tak się stało że do 18 lipca bylismy parą.

Merc
18 stycznia 2012
Lipiec, wybraliśmy się do pizzerii (dosyć daleko) jak wracalismy to siedzieliśmy do 5, czasami 6 nad ranem pod moim domem na krawężniku i rozmawialismy, praktycznie całe noce spedzaliśmy na rozmowie, ja zrobiłam swoje urodziny pod koniec lipca, ale niestety on nie mógł (albo nie chciał) przyjechać - wtedy był z Kamilą, bardzo fajną dziewczyną, niestety ze względu na wiarę ich związek się rozwalił...

Sierpień - widzielismy się dopiero pod koniec tak pięknego miesiąca, on był szczęśliwy, bo od października zaczynał wymarzoną pracę, ja byłam też szczęśliwa, bo była u mnie siostra (z którą bardzo się lubimy), praktycznie codziennie się niechcący spotykaliśmy (on mieszka o jakieś 30 km ode mnie)

Wrzesień - 4 wrzesień, impreza, dni mojego miasta, spotkałam się z przyjaciółką i jej znajomymi ze studiów, poznałam tam Rafała, chłopak super, jako że ja i on szybko nawiązujemy kontakt z ludźmi to jakoś zaczęliśmy razem tańczyć, śpiewać i się bawic, przyjechał Tomek, stwierdził że chce się...

Merc
18 stycznia 2012
... jemu pić i zabrał mnie do siebie do samochodu żeby iść napić się coca coli, jak tylko odezwałam się do niego słowem to on zaczał mi mówić "do Rafałka sobie idź!" z jego pięknym wrednym, ale za to słodkim wzrokiem, przy tym się słodziutko uśmiechał, więc ja nawet nie umiałam się na niego obrazić...

Październik - przyjeżdżał do mnie po pracy (bo pracuje w moim mieście) mówił co u niego, jak tam mu idzie i że "szczefo" jest z niego dumny, "uczyliśmy się" matematyki, znaczy próbowaliśmy rozwiązywać jakieś dziwne zagadki, żeby nie zapomnieć przed studiami jak trzeba myśleć, ale nam się to nie udawało...

Listopad - ciągle przyjeżdżał, później u niego nocowałam, oczywiście jak zawsze spałam z nim było fajnie, oglądaliśmy film, mizialiśmy się taki standardzik ;)

Grudzień - też po pracy do mnie przyjeżdżał, później zaprosił nas wspólny znajomy na imprezę 1dnia świąt (żeby rodzinnie - jako przyjaciele się spotkać) pojechałam do niego, bawiliśmy się świetnie, znowu ten sam pakiet...

Merc
18 stycznia 2012
... czyli mizianie, wyszliśmy na spacer, poszliśmy do jego mamy zebym mogła jej złożyć życzenia (przyleciała do Polski, bo ogólnie mieszka w Londynie), po drodze robiliśmy jakieś śmieszne rzeczy, których opisać niestety się nie da, ale było jak zawsze - MAGICZNIE
Sylwester miał się odbyć u Tomka (i się odbył), jadąc do niego mieliśmy wypadek, nam się nic nie stało (jechałam z jego przyjacielem i moją przyjaciółką), niestety samochód już do jazdy się nie nadawał, więc zadzwoniłam do Tomka, on przyjechał jak najszybciej mógł i jak tylko mnie zobaczył podszedł, przytulił pocałował w czoło i zapytał się czy coś mi się stało, czy coś mnie boli itd, a do tamtych nawet nie podszedł się przywitać.
Zaczęliśmy zmieniać opony, ja i on, znaczy próbowaliśmy, ale coś się uszkodiło i nie dało rady, jego przyjaciel pojechał swoim rozwalonym autem, a ja z moją przyjaciółką jechałam z Tomkiem ( jak zawsze z przodu jak on prowadzi), cały czas opiekuńczo pytał się czy nic mi nie jest.

Merc
18 stycznia 2012
Jak dojechaliśmy jego mama się ze mą przywitała, mówiła że bardzo mnie lubi, bardzo dużo z Nią przegadałam i powiedziała mi (nie pierwszy raz) że chciałaby żebym była jej synową (oO!!)

STYCZEŃ 2012 Nowy Rok, wszyscy składają sobie życzenia, ja z Tomkiem składaliśmy sobie jako ostatni, można w sumie ująć "składaliśmy", bo nawet słowem się nie odezwaliśmy, tylko patrzyliśmy sobie w oczy, uśmiech, lekki buziak w usta i wiedzieliśmy czego sobie życzyć :) Jak zawsze później były jakieś przepychanki itd, oglądanie filmu i rzecz jasna spaliśmy na jednym łóżku przytuleni do siebie...

13 styczeń - teoretycznie pechowy piątek, nie wiem jak dla kogo, bo dla mnie on pechowy nie był, byłam u Tomka, przyjechał po mnie, zabrał mnie do siebie, bo tam były wyprawiane urodziny kolegi, całą drogę, czyli jakieś 40 minut przegadaliśmy, ten był elegancko ubrany (musiał tak do pracy się ubrać) ja też miałam "małą czarną" i szpilki, bo wtedy śniegu jeszcze nie było, zajechaliśmy do hipermarketu "TESCO"

Merc
18 stycznia 2012
spotkaliśmy znajomych i ci nam gratulowali że w końcu jesteśmy parą (szczęki zbieramy do dziś, bo nikt nie wiedział skąd to się wzięło, parą nie jesteśmy).
On poszedł się umyć, ja siedziałam przy komputerze, wpuszczałam gości, przyjechał solenizant, wszystko było gotowe, zaśpiewaliśmy STOOO LAAAT, poszliśmy do salony trochę potańczyć i Tomek wziął mnie na ręce (strasznie tego się boję), zaczął kręcić, pocałował mnie w szyję i powiedział że nic mi się przy nim nie stanie, że mogę czuć się bezpieczna.
Wszystko fajnie, ładnie, cud, miód, gdyby nie wyjście do sklepu (bo papierosy dla kolegi) wyszłam ja i on, bo tylko my mieliśmy power do życia (jak zawsze), w drodze powrotnej pokłóciliśmy się o to że na Sylwestra "buntowałam" dziewczynę naszego kolegi, żeby była bardziej asertywna, i że dużo straciłam przez to w jego oczach, i że na jakiejś imprezie (nieopisanej, bo ciągle bywało na nich to samo, czyli że bawiliśmy się razem, a reszta nas nie obchodziła), całowałam się z dziewczyną

Merc
18 stycznia 2012
powiedział, że jesteśmy tylko znajomymi i w sumie nie wie po co mi to mówi, ja powiedziałam, że z tym całowaniem to alkohol, gra ind, chociaż że ja bardzo tego żałuję, wyjaśniłam mu to, przeprosiłam (już parę dni po Sylwku) kolege i jego dziewczynę, za to co robiłam, powiedziałam mu o tym, a on staną na przeciwko mnie, pocałował mnie w czółko i przeprosił, za to że wie jak jest, a mi wypomina. Rano jak wstaliśmy, posprzątałam cały dom, zrobiłam wszystkim, kawe, śniadanie, pobudziłam ich, a Tomek jak zawsze nie mógł wyjść z podziwu jak ja to robię, bo jemu to by ze dwa dni zajęło...

Kurde, koniec pisania, mogę świadomie napisać, że jestem w nim zakochana po uszy, od jego przyjaciela słyszę że on mnie baaaaaaaaaaardzo lubi i żebym ja się ogarnęła, bo on do mnie nic nie zacznie, może ja jestem mniej strachliwa i jeśli też go tak lubię jak on (a to widzać, że lubię) to mam coś zacząć. Tylko że ja nie umiem i w tym jest cały kłopot.

Merc
18 stycznia 2012
jest jedno zagadkowe pytanie - CO JA MAM ROBIĆ?!


jeśli ktoś to przeczytał do końca to podziwiam, dziękuję że znalazła się taka osoba (bo nie wszystkim z mojej "ekipy" mogę o tym mówić, a ci co wiedzą nie potrafią nic innego powiedzieć niż "powiedz mu to" i

POZDRAWIAM WSZYSTKIE LIMETKI! ;*

Oficjalnie zakochana w Tomaszu, Merc! :)

buntownik
18 stycznia 2012
Wszyscy znajomi mówią ci "powiedz mu",po przeczytaniu całości tez nasuwa się taka odpowiedź.
Ale skoro pytasz ,to może znaczyć ,że nie jesteś jeszcze gotowa na stały związek.Czujesz ta wolność i swobodę bycia,masz się do kogo przytulić,i jest ci z tym dobrze.Może zdajesz sobie sprawę że jak mu powiesz to coś się skończy,w tej chwili to jest taki wieczny romans.spotykacie się ,ale każde żyje swoim życiem.Zanim cokolwiek coś zrobisz,zadaj sobie pytanie ,czego jeszcze chce spróbować,może jest jakiś fajniejszy chłopak ,ten wymarzony którego jeszcze nie spotkałam ,jak zostanę z nim ,to będę musiała z czegoś zrezygnować.To jest tak zwana niepewność.Uwierz mi nawet jak już będziesz ze swym ukochanym ,to i tak w życiu poznasz wielu chłopaków i sobie zadasz pytanie ,jak by to było jak bym była z nim.Ale to mija ,bo tak naprawdę ,nie ma wielu różnic ,a dobrze mieć kogoś zaufanego kogo zna się dobrze i rozumie bez słów.
Uwaga! mężczyzna!

Merc
20 stycznia 2012
Może nie jestem gotowa na stały związek, a wiem, że on "przelotnych miłości" nie chce mieć, że jest "już na to za duży" i go to nie bawi... Może warto poczekać, zobaczymy... :)


Dziękuję Buntowniku! :)