To było 4 lata temu. W szkole spodobał mi się pewien chłopak, ale sądziłam, że nie mam szans, więc na starcie odpuściłam go sobie. Później zauważyłam, że on często na mnie patrzy, ale wmawiałam sobie, że tylko mi się zdaje. Zaczął mnie zaczepiać, uśmiechać się...jednak nie wiedziałam jeszcze wtedy, że jest typem podrywacza.Z czasem, gdy poznałam jaki jest naprawdę, postanowiłam go ignorować, nie myśleć o nim.On jednak nie pozwalał mi na to, nie przeszkadzało mu, że go ignoruje, wręcz przeciwnie. Zaczął jeszcze więcej na mnie patrzeć, nieraz gdy rozmawiałam ze swoimi koleżankami przysłuchiwał się nam, był o mnie zazdrosny gdy siedziałam ze swoimi kolegami widziałam to po jego reakcji, patrzył mi głęboko w oczy, wypatrywał mnie na każdej przerwie, gdy mnie nie było w szkole chodził struty(tak mówiła moja przyjaciółka), gdy wracaliśmy razem do domu i ja byłam z moimi koleżankami a on sam był jakiś zdenerwowany nawet na mnie nie spojrzał. Zakochałam się w nim.