Strona główna > Grupy > Porady Sercowe > co ja mam zrobic?
Porady Sercowe
Masz problem? Pytaj, pomożemy




co ja mam zrobic?

kiniucha2210
30 czerwca 2010
cześc :)
mam na imię Kinga
jestem z facetem 5,5roku i nie wiem czy go nadal kocham.nie układa sie juz nam od jakiegoś czasu.Poznałam go jak mialam 17 lat.byłam taka cichą myszka nie wierzaca w swoja urode,nie myslaca tak o facetach.On był moim pierwszym i jak narazie ostatnim.W grudniu sie zareczylismy i choc bardzo pragnełam tych zareczyn to własnie w dniu w którym sie ich doczekałam nie bylam najszczesliwsza kobieta na swiecie.tymbardziej ze nie byly takie jak sobie wymarzyłam.praktycznie zawsze mnie zawodził.nie raz juz sie rozstawaliśmy.to byly bardzo krótkie przerwy.nie potrafie tak poprostu o nim zapomniec.podczas tych przerw nie potrafiłam normalnie funkcjonowac.Pózniej kiedy wracalismy do siebie wydawało mi sie ze już nic do niego nie czuje a jednak nie umiem się z nim rozstac.nie wyobrażam sobie żeby inna mnie zastąpiła.Teraz coraz częściej myślę o innych facetach.Mój facet już mnie nie podnieca nie kreci nie mam ochoty sie z nim kochac.wyobrażam sobie nieraz jakby mi było z innym.chce czuc się pożądana.chce czuc ten dreszczyk na ciele.nie wiem co robic.pomóżcie :(

pragnacaciebie17
30 czerwca 2010
to nic złego, ani nic dziwnego, że tak czujesz, że sobie bez niiego nie poradzisz bo z jakiego punktu widzenia by nie patrzeć to jednak jest to przywiązanie. 5.5 roku to strasznie dużo czasu i na pewno jakaś miłość Twoja do niego istnieje. Wnioskuję to z Twoich słów ' nie wwyobrażam sobie żeby inna mnie zastąpiła' . Zazdrość. To, że już Cię tak nie podnieca to może być powiązane z tym, że wasz sex jest monottonny. Może jakby to urozmaicał w jakikolwiek sposób czułabyś to podniecenie. Życzę Ci szczęścia i liczę, że pójdziesz za głosem serca. Może warto dać mu jeszcze jedną szansę ? Chłopak skoro się oświadczył Cię kocha- a marzenie się spełniło. ;)
Pozdrawiam.

kiniucha2210
30 czerwca 2010
gdybym ja tak nie nalegała na te oswiadczyny to pewnie by do nich nie doszło :(

pielegniarka86
30 czerwca 2010
a Ty przypadkiem nie jesteś z nim z przyzwyczajenia?? Może potrzebujecie trochę odmiany od tej codziennej monotonii??

kiniucha2210
30 czerwca 2010
własnie ja sama nie wiem czy to miłosc czy przyzwyczajenie
:(

domcia120
30 czerwca 2010
Wyjedź gdzies z nim sa wakacje :) albo druga opcja wyjedź sama odpocznij i przemyśl sobie czy to ma jeszcze sens :)

xxxa
30 czerwca 2010
Dobry pomysł wyjedź sama na wakacje. JEśli zatesknisz to może jednka da sie uratować. Bo jak nie to nie marnuj sobie zycia : )

malami28
1 lipca 2010
zdecydowanie lepsza jest druga opcja. Miłego wypoczynku oraz powodzenia! ;)

paja76
1 lipca 2010
Moim zdaniem to przyzwyczajenie znam to z autopsji.Jestem z facetem już 17 lat,od jakis 2 lat zawodzi mnie na każdym kroku a od paru miesięcy bardzo.Nie mamy ślubu ponieważ w ostatniej chwili się rozmyśliłam(i chyba mnie Bóg strzegł przed tym)ale mamy dzieci.Wiem że już go nie kocham ale jestem z nim ponieważ córki tego chcą.Choć nie raz próbowałam odejść to pierwsza dzwoniłam,prosiłam aby wrócił.W obecnej chwili żyjemy obok siebie choć mieszkamy razem i wcale to nie jest dobre.Jestem poniżana,on robi co chce a ja w domu kuchnia,dzieci i nawet wyjść mi samej nie wolno np.z przyjaciółką na kawę czy piwo.Więc przemyśl to czy warto się męczyć przez następne lata czy nie lepiej zerwać dopóki nie masz dzieci?Pozdrawiam:)

kiniucha2210
1 lipca 2010
my tez mielismy plany by wziac slub i miec dzieci ale ja juz nie jestem na to taka chetna.
na dodatek on jest strasznym nerwusem,potrafi wjechac człowiekowi tak na psychike ze szok.gdy sie kłocimy a to nie jest moja wina on potrafi ci wmawiac ze to jednak twoja wina.wyzywa mnie okropnie a pozniej przeprasza.ja go kiedys bardzo kochałam ale duzo sie zmieniło.nie wiem czy ja kiedys bede szczesliwai czy zakocham sie znów w kims bez pamieci bo z tym facetem z którym teraz jestem to raczej nic nie bedzie :(
dziekuje za rady :)
ja niestety nie mam wakacji bo pracuje i nie wiem nawet kiedy dostane urlop

paja76
1 lipca 2010
Dokładnie mam to samo jak Ty.Do tego on jeszcze naduzywa alkoholu przynajmniej raz w tygodniu do domu nie wraca.Potem dzwoni niby przeprasza ale jak wraca to mówi że to moja wina oczywiście.Daj sobie spokój dziewczyno bo się bedziesz męczyła tylko!!Ja złożyłam już wniosek o alimenty sprawę mam teraz w lipcu i mam nadzieję ze sam sie wyprowadzi a jak nie to siła go wyniosa.Już mam dość traktowania mnie jako gosposie i zwykła k...ę bo tak mnie okresla.Zrobiłam pierwszy krok i mam nadzieję ze wytrwam w tym.Pozdrawiam;)

kiniucha2210
1 lipca 2010
kobiety to niestety takie sa
daja sie ponizac a pozniej on przeprasza ale sytuacje non stop sie powtarzaja
tyle lez juz wylalam i nie raz juz myslalam ze mi sie uda ale wracalam do niego choc sama nie wiem dlaczego.
kobiety kochaja naprawde a facet jak sie toba znudzi to idzie do innej.i jeszcze ci powie ze to twoja wina.niestety taka jest prawda.zycze Ci paja76 by wszystko poszło po twojej mysli.pozdrawiam

paja76
1 lipca 2010
Dokładnie czasem czuję jakbym lubiła byc ponizana,wyzywana.Ale moze to dlatego ze nie mam oparcia w nikim jego rodzina mnie nie lubi bo mowie co mysle no i nikt mi nie wierzy ze on taki jest.Nawet jak 2 dni przed swietami wielkanocnymi mnie tak uderzył ze miałam oko podbite i pekniete to musiałam jechac do tesciów gdzie nikt nawet nie zapytał od czego to choc wszyscy zapewne wiedzieli ze to przez niego no ale u nich to jest normalne.Kobiety zawsze były bite wiec i mi sie nalezy.Ale dosc tego trzeba było kiedyś zmadrzec wiec juz postanowiłam odejsc.Lepiej pozno niz wcale:)Tobie tez zycze abys zrozumiała ze taki frajer nie zasługuje na Ciebie:)pozdrawiam

domcia120
2 lipca 2010
Ja miałam taką sytuację w domu na co dzień widziałam jak ojciec poniża moja matkę w końcu mama się wzięła w garść i powiedziała , że albo się zmieni albo się rozstają ... Hmmm jakimś cudem się zmienił :) ale są tacy który nie potrafią ... nie dajcie się dziewczyny ! trzeba nas szanować a wy z pewnością zasługujecie na kogoś lepszego :)

paja76
2 lipca 2010
Dokładnie tak jak mówisz.Ale Twój ojciec to chyba wyjątek ponieważ wątpie aby ktoś taki jak mój facet czy inny to zrobił.Co z tego,że proszę,błagam jak nie dla mnie to dla dzieci to nic nie pomaga.Ale powiem Ci,że to jest powielanie błędów przez rodziców bo też mój ojciec cyrki robił i matka mu na to pozwalała.Dlatego może i ja taka naiwna.Ale wiem,że to się już skończyło bo nie pozwolę aby moje córki popełniły te same błędy co ja.Trzeba wierzyć w lepsze jutro i trzymać głowę wysoko.Pozdrawiam Was limetki:)

morelka
4 lipca 2010
Witaj Kiniu!
Czytając to co napisałaś, myślę że jesteś w takiej sytuacji jakiej ja byłam kiedyś.... tak samo jak Ty chodziłam z chlopakiem 5 lat, rozstawaliśmy się, ale tak jak Ty piszesz to były bardzo krótkie przerwy....i znowu tak samo jak Ty napisałaś marzyłam o zaręczynach i też dzięki mnie do nich doszło ponieważ nalegałam....równiez nie były one wymarzone....... męczyło mnie to bycie z Nim, niby Go kochałam, ale bywały czasy ze często myślałam ze to nie miłośc, lecz przyzwyczajenie....i tak było, rozstalismy się, ale ja wróciłam do Niego, póxniej znowu rozstaliśmy się i tak kilka razy rozstawaliśmy się i wracaliśmy do siebie, tak smao jak Tobie, wydawało mi się że nie potrafie być bez Niego mimo tego co się dzieje między Nami, równiez nie wyobrażałam sobie innej kobiety na moim miejscu......
Często też myślałam, jak byłoby mi z Innym mężczyzną, rozglądałam się za chlopakami, wiedziałam ze wielu się podobam.....aż nadszedł dzień jak powiedziałam sobie DOŚĆ, wzięłam się za to wszystko i podjęłam decyzje, iż musimy się rozstać bo to nie ma sensu.........ROZSTALIŚMY SIĘ, już rok nie jesteśmy Razem, ja poznałam wspaniałego Mężczyznę, jestem z Nim szczęśliwa, wyjechaliśmy za granicę, i jak narazie tutaj przebywamy i planujemy wspólne życie, w przyszłym roku będziemy brać ślub:):):)
Kochana moja rada dla Ciebie, to wziąźć się w garść, przemyśleć to i tak naprawdę zadać sobie pytanie czy ma to sens??? jeżeli teraz tego nie zmienisz to wiedz, że później ani tyle tego nie zrobisz!!!
wiem co czujesz, i jakie zagubienie w Tobie jest, tego Ci współczuję, bo to jest najgorsze co może być:(
Życzę Ci z całego serca wyjścia z tej trudnej sytuacji, odnaleźienie siebie w tym całym trudnym świecie:* trzymaj się


morelka