Byłam... pół roku odgrywałam dobrą przyjaciółkę, bo mój eks bał się zobowiązań jakim jest posiadanie dziewczyny. Po pół roku mi powiedział, że mnie kocha i chce być ze mną, a dwa tygodnie później stwierdził, że sam nie wie czego chce... A ja głupia wytłumaczyłam mu, że jest ok, bo nawet tak istotnie było. W końcu zostaliśmy parą, ale mimo wszystko przez kolejne trzy lata nie umiał mnie już traktować jak normalnej partnerki, kogoś kogo się kocha, okogo się dba itp. To co było na początku naszym wyznacznikiem dominowało do końca. Zerwałam z nim, bo nie umieliśmy naprawić tego co od samego początku zbudowaliśmy, mi zaczęło brakować tego co ma każda inna normalna para... Dlatego się zastanów nad tym czy warto. Ja Ci od razu powiem, że NIE. Od początku trzeba budować wspólne życie, bez względu na to czy się uda czy nie. To, że ma obawy nie usprawiedliwia go- Ty na pewno też jakieś masz. Albo na kimś Ci zależy na tyle by zaryzykować, albo adieu.