Strona główna > Grupy > Porady Sercowe > wolny związek
Porady Sercowe
Masz problem? Pytaj, pomożemy




wolny związek

mea
29 maja 2010
Witam. Mam pytanie o wasze doświadczenia z tzw. wolnymi związkami. Spotykam się z kimś od kilku miesięcy. Na początku było bardzo intensywnie, sporo czasu spędzaliśmy ze sobą. Ale obydwoje wiedzieliśmy też, że nasza znajomość ma dość luźny charakter, bez deklaracji i obietnic. Ostatnio doszło do awantury, pan mnie ewidentnie olewał przez długi czas, tłumacząc się obowiązkami, i zachowywał się zupełnie inaczej niż na początku. W rozmowie przyznał, że został kiedyś zraniony i teraz interesują go tylko luźne związki, bardzo mnie lubi, nie chce mnie wykorzystać i skrzywdzić, ale jeśli ja oczekuję pełnego zaangażowania i poważnych planów na przyszłość, jak rodzina, to nie dla niego. Nie oczekuję, dlatego ustaliliśmy, że utrzymujemy kontakt. Ale mam z tym jednak problem.

mea
29 maja 2010
Nawet będąc w swobodnej relacji, oczekiwałabym, że ktoś będzie patrzył na mnie jak na osobę, z którą chce spędzać czas, a nie jak na produkt zastępczy, bo coś mu kiedyś nie wyszło. Poza tym, ja nie niczego z góry nie zakładam i nie wykluczam żadnego ze scenariuszy, a tutaj takie ścięcie: 'nie wiem czy kiedykolwiek będę gotowy na poważny związek'. No i ta nagła zmiana w porównaniu z tym, co było na początku. Tak jakby pan chciał mi zademonstrować, gdzie moje miejsce. Powiedział też, że skoro nie mam aż tak poważnych oczekiwań, to nie rozumie moich pretensji i dlaczego mielibyśmy się już nie widywać. I przecież ja też mogłabym się do niego pierwsza odezwać. Co o tym myślicie?

Owsiana
29 maja 2010
Na początku to jest tzw "taniec godowy" miło , przyjemnie, romantycznie ;-)
Słuchaj facet ewidentnie ślizga sie na Twoim tyłku.
Seks bez zobowiązan to jest w agencji towarzyskiej..... a Ty co bawisz się w fundację seksualną?
Nalezy go kopnąc w dupę natychmiast! Niech sobie darmowych uciech poszuka w innym miejscu.

agusiaczek
29 maja 2010
Wolne związki są świetnym rozwiązaniem dla par, które nie chcą się angażować a uwielbiają dobry seks. I taki związek nie jest złem, ale tego muszą chcieć dwie osoby. Facet postąpił uczciwie od razu stawiając Cię przed faktem, że On nie chce niczego poważnego, zresztą jak piszesz tak było od początku. Jeśli to się kłóci w Tobie, bądź nie chcesz tak -to od razu bym zrezygnowała, bo nie warto się męczyć czy łudzić, że może jednak...

mea
29 maja 2010
Gdyby chodziło tylko o seks, to sytuacja byłaby jasna. Ale w tym przypadku seks jest dodatkiem a nie sednem znajomości. Nie powiem, że jest drugorzędny, ale czasami to ja mam większy temperament niż mój partner. Łączy nas raczej potrzeba bliskości, wspólne spędzanie czasu. Dlatego tak trudno mi to rozgryźć. Dla mnie, nawet w przypadku znajomości bez zobowiązań i planów na przyszłość, tworzy się jakaś więź emocjonalna. To znaczy pojawia się dodatkowy element, który sprawia, że to z nim właśnie mam ochotę spędzać czas, czy spać w jednym łóżku. I zastanawiam się jakie wyznaczyć granice i czy to w ogóle jest możliwe. Czy jeśli na przykład jako szczególnego rodzaju 'koleżanka' trafię do szpitala i będę potrzebowała pomocy i napiszę lub zadzwonię, a pan będzie akurat miał ochotę wypić piwo z kumplem lub pooglądać telewizję, to moje oczekiwania wobec niego będą już przekroczeniem granicy? Wiem, że to z nim powinnam przede wszystkim rozmawiać, ale chwilowo nie mam na to siły. Dlatego interesują mnie doświadczenia osób, które były w takich specyficznych relacjach.

agusiaczek
29 maja 2010
Byłam... pół roku odgrywałam dobrą przyjaciółkę, bo mój eks bał się zobowiązań jakim jest posiadanie dziewczyny. Po pół roku mi powiedział, że mnie kocha i chce być ze mną, a dwa tygodnie później stwierdził, że sam nie wie czego chce... A ja głupia wytłumaczyłam mu, że jest ok, bo nawet tak istotnie było. W końcu zostaliśmy parą, ale mimo wszystko przez kolejne trzy lata nie umiał mnie już traktować jak normalnej partnerki, kogoś kogo się kocha, okogo się dba itp. To co było na początku naszym wyznacznikiem dominowało do końca. Zerwałam z nim, bo nie umieliśmy naprawić tego co od samego początku zbudowaliśmy, mi zaczęło brakować tego co ma każda inna normalna para... Dlatego się zastanów nad tym czy warto. Ja Ci od razu powiem, że NIE. Od początku trzeba budować wspólne życie, bez względu na to czy się uda czy nie. To, że ma obawy nie usprawiedliwia go- Ty na pewno też jakieś masz. Albo na kimś Ci zależy na tyle by zaryzykować, albo adieu.

Owsiana
30 maja 2010
Agusiaczek dobrze pisze!
A Ty lekko przejaskrawiasz sytuację - chodzi o seks, darmowy seks i miłe spędzanie czasu czyli towarzystwo. NIC WIĘCEJ. Takie związki sa dobre dla kobiety która potrzebuje darmowego żigolaka i faceta który w tym samym czasie potrzebuje darmowej kochanki. W takich układach tez się tworzy jakaś więź. Kobieta do dobrego żigolaka po wypadku przyjdzie do szpitala, facet jak ma miłą, fajna kochankę tez ja odwiedzi - ale to nie ma nic wspólnego z budowaniem wspólnego życia. Jak chcesz się katować to ciągni to dalej z nadzieją, że kiedyś poczuje to co Ty. Możesz tak czaekać latami aż pewnego dnia Twój ukochany wyzna Ci, że się zakochał i sie żeni..... a Ty przez kolejne lata będziesz się zastanawiać jak to możliwe, że z Tobą robił tyle przez 4 lata a poznał jakąś inną dziewczynę i po 6 miesiącach sie ożenił.