Czesc:-)
Wiesz mysle,ze dopadly was "trudne"chwile,i tak na prawde w kazdym zwiazku to kazdego spotyka,tylko nie ktore pary przechodza przez taki okres duzo latwiej dawaja rade,dochodza do porozumienia. Za to inne pary nie dawaja,rade ,rozstawaja sie by sprawdzic czy to co ich łaczy czy to prawdziwa miłość. I tak jest u was.
Ja z tym moim sie rozstałam na całe 8 miesiecy. Chcielismy zobaczyc czy zatesknimy za soba,czy zrozumiemy co kazde z nas z osobna zle robil,czy potrafimy sie zmienic,by ta druga osobe zrozumiec.
Przez te cale 8 miesiecy dzwonilismy do siebie codziennie,czasem sie spotykalismy,na tzw.etapie kolezenskim,bez zadnych całusow,przytulen itd.
Ale zadne z nas nie mialo nikogo na boku,bo tak na prawde kochalismy sie ,i nie w glowie byly nam romansiki. Chcielismy ratowac nasz zwiazek,a wiarzenie sie z inna osoba,na ukojenie bolu,to błedne myslenie!
I dlatego bardzo mnie dziwi,ze twoj(powiedzmy)byly,chodzi po uczelni z jakąs inna dziewczyna ,trzymając ja za reke,calując ją,a niby kocha ciebie,tylko poprostu nie mozecie sie dogadac. Bo przeciez nie rozstaliscie sie ostatecznie???
Cos tu nie hallo???
Nie dziwie ci sie,ze ich unikasz,bo to nie jest przyjemny widok...Ja bym tej lasce wydrapała oczy! A jemu bym tak w twarz dała przy wszystkich,zeby zrozumiał,ze może stracic naprawde zajebista laske!
Bo mnie sie zdaje,ze on nie szanuje cie,skoro afiszuje sie z ta nowa dziewczyna po szkole,wiedzac,ze ty to mozesz zobaczyc. Powinnaś z nim koniecznie porozmawiac,ale niech ta rozmowa bedzie jedna,ale ostateczna! Albo wracacie do siebie,i wspolnymi silami odbudowujecie swoja miłość,ale sie rozstajecie,i Ty sobie układasz na nowo zycie bez niego!
A tak na marginesie to dodam,ze my po tym rozstaniu 8-miesiecznym,wrocilismy do siebie,i teraz mija 2 lata jak jestesmy razem,i planujemy slub:-) Wiec wszystko jest możliwe,tylko odrobine trzeba miec wiare w siebie i w swoją miłość!