Moje osobiste zdanie jest takie, że jeśli rzeczywiście to tylko pisanie to nic nikomu nie zaszkodzi, ale rozumiem jej męża. Jej mąż może poczuł sie zagrożony, oto pojawił się wirtualny kolega, z którym jego żona świetnie się dogaduje... a świetnie dogadywać powinna się z nim- przecież to On jest jej mężem. Kolejny powód, który budzić może w nim niepokój to od idealnego porozumienia do zdrady, niekoniecznie wirtualnej jest jedeń maleńki krok.
Widzisz tilko mój mąż jest tego samego zdania, dopuki piszę z koleżankami nie zamruknie nic, ale jak tylko czasem zagada do mnie na czacie jakiś gracz z męskim loginem już zaczyna mruczeć, że od tego się zaczyna itp.
Nie przegadasz... Z drugiej strony jakby mój mąż zaczął świetnie się porozumiewać z jakąć wirtualną koleżanką też bym była trochę zazdrosna, niewiem jak Twoi znajomi, ale nasz związek opiera się na wielkiej przyjaźni i szczerości. Wokoło się tyle słyszy o zdradach...