Strona główna > Grupy > Porady Sercowe > pomocy
Porady Sercowe
Masz problem? Pytaj, pomożemy




pomocy

dammin
9 lutego 2010
Mam problem ze związkiem. Mniej więcej rok temu rozstaliśmy się w tego samego powodu. Po kilku dniach wróciliśmy do siebie obiecując poprawę. Byly momenty poprawy, ale znowu jesteśmy w tym samym martwym punkcie. On od września do lipca narzeka na nawał pracy i brak czasu. Potem są 2-3 miesiące, kiedy jest fajnie. A przez pozostałe 9 miesięcy jest jakaś masakra. Jesteśmy razem 3 lata, mieszkamy razem, pól roku zaręczeni.
Ponieważ problem ciągle wraca tym razem nie mam siły na rozmowy, tłumaczenia. Mam ochotę popatrzeć i zobaczyć, jak sie wszystko potoczy.

dammin
9 lutego 2010
cz. II
Cóż...on pracuje, wiecznie zmęczony, zapomina o swoich obowiązkach domowych (odkurzanie, mycie naczyć i podlewanie kwiatków). Resztę robie ja..czyli kurze, łazienka, toaleta, kuchnia, poldewanie kwiatków, mycie naczyć, zakupy, gotowanie...dziwne, że obowiązki się powtarzają?
Ale to nic. Jestem w stanie to wszystko robić, bo potrafię zorganizować sobie czas pomimo studiów zaocznych i pracy. Najbardziej boli mnie to, że w pewnym momencie przestajemy pracować nad relacjami. On sie zaszywa w swoim pokoju- zajęty pracą lub wypoczywając- a ja jestem w drugimy. Zanikają rozmowy szczere i prawdziwe. Pojawiają sie te o pogodzie. Tracę ochotę na seks, a brakuje mi podstawowej bliskości. On narzeka, ze go nie wspieram, ale nie mówi mi o swoich problemach, bo przecież nie rozmawiamy o nich. Ja nie czuję jego zainteresowania...

dammin
9 lutego 2010
cz. II
Nie wiem co robić. Czuję sie totalnie załamana, a nie chcę znajomym znwu nudzić o tym samym. A na rozmowny z Nim już nie mam siły.
Czy ktoś już z Was spotkał sie podobnym problemem?
Co robić?
Na pewno część winy jest po mojej stronie, ale póki co nie jestem w stanie spojrzeć na to obiektywnie, bo rozsadza mnie żal i rozczarowanie... i strach, że ten związek nie ma przyszłości.

Pomocy...

just89
9 lutego 2010
miałam to samo... wczoraj zakończyłam związek z chłopakiem... ;( mimo że go bardzo kocham i po jego zachowaniu widze że on też (tylko że nie chce się do tego przyznać i uświadomić sobie że mnie kocha). słuchając rad koleżanek z Limetka.pl oraz z przyjaciółmi, doszłam do wniosku że ja się wykańczam tym.
wczoraj skończyłam to ale nie potrafię się pozbierać. cała noc płakałam do poduszki
zostałam sama tyle że u mnie jest inaczej, bo jestem w ciąży...
rozmowy pomagały tylko na chwile, kilka dni było ok a potem znowu to samo.

Maery
9 lutego 2010
Mam identycznie... plus 2 małych dzieci, wczoraj o 20:00 poszłam spać czyli zaraz po dzieciach. Nie umiem doradzic bo sama mam to samo, tyle że wam łatwiej jest myśleć o rozstaniu a nam raczej w kierunku naprawy. Szybciej się zniechęcisz niż ja... Ale nie będzie lepiej, tak wygląda życie codzienne... Myślę że jak masz tyle siły na prace domowe to dasz radę znaleźć na organizację "waszych godzin" Wiem że nie masz motywacji bo jak on się nei stara to z jakiej racji Ty masz... Ale ustalmy, facet jest tępy, nigdy mu nie przetłumaczysz, ja już w czasie rozmów podkreślam ile razy podkreślam ze podkreślam że już to przerabialiśmy i zawsze po pół roku wracamy do punktu wyjścia, a najlepsze jest to ze on po takim czasie nic nie pamięta, zadaje to samo pytanie co wtedy "Ale o co ci chodzi ? " Więc, musisz do swoich obowiązków dodać kolejne... Można też sprawdzić co się stanie jak zaczniesz unikać kontaktu z nim, wychodź z domu, zamykaj się w łazience na kompiele relaksacyne, siedź przy komputerze sama z winem... :) Nie wiem, mi się wydaje że tylko płaska w ryj zadziała :D

dammin
9 lutego 2010
czyli widzę, że tak naprawdę nie ma dobrego wyjścia. Albo się godzić na to i męczyć, albo odejść...i mieć szansę, że się jeszcze kogoś poozna i nie będzie on taki sam jak poprzedni :/ to lipa.
czyli średnio co kilka miesięcy będę wpadać w taki stan z powodu generalnego przemęczenia i osamotnienia...Też dobrze wiem, że rozmowy nic nie zdziałają, bo sama wałkowałam z moim temat z każdej możliwej strony.
Czyli muszę pomyśleć o jakieś swojej odskoczni...jakiś kurs tańca, siłownia..cholera wie co...spotkania z koleżankami...póki mam na to czas...póki nie ma dzieci- chociaż mam je już w planach.
z jednej strony pocieszyłyscie mnie- bo nie jestem z tym sama- z drugiej trochę to przygnebiające...

agusiaczek
10 lutego 2010
Powiem Wam dziewczyny, że połowa z nas to matki-polki... i same jesteśmy sobie winne!!! Moja mama wiecznie narzekała, że wszystko musi sama robić, że ojciec jej nie pomoże- ale wszystko musiało być zrobione na już!!! Jak się chciałeś za to zabrać powiedzmy kilkanaście minut później to już patrzyłeś na moją rodzicielkę jak robi to za Ciebie lamentując jak to nikt jej n ie pomaga. Postanowiłam za wszelką cenę nie być taka jak ona. Na samym początku jak tylko zamieszkaliśmy jawnie okresliliśmy z moim obecnym mężem podział obowiązków. I pomimo przyrzeczeń złapałam się na tym, że jak on czegoś zapomni bądź nie zrobi na czas zaczynam się sama za to brać i krzyczeć na niego. I któregoś dnia zauważyłam, że robię dokładnie to samo co moja mama. Teraz mam sposób- choćby mnie nie wiem jak wkurzały nieumyte gary, niewyniesione śmieci czy coś co miał zrobić mój mąż, a nie zrobił- zaciskam szczęki i udaję że nie ma problemu. Jak się przewróci o śmieci- trudno. Jak zabraknie czystych szklanek- trudno itd... w każdym razie to działa. Teraz tylko czasem mu sie zapomni, ale sporadycznie. Co to wspólnego spędzania czasu to mamy swój czas dla siebie, czas dla kolegów/koleżanek i czas na swoje przyjemności jak np. on ogląda Tv, ja siedzę na internecie i czasem wymieniamy się spostrzeżeniami na jakiś temat.
Myśmy na początku sobie przyrzekali, że zawsze musimy pamiętać o sobie nawzajem, żeby nasz związek nie wyglądał tak jak kolejne znudziałe małżeństwo- na razie się sprawdza.
I nie wierzę, że tak musi wyglądać CODZIENNOŚĆ- to zależy tylko od nas, a jesli miałaby tak wyglądać to nie będę się męczyć tylko dlatego, bo tak wyglądają inne związki... to bez sensu... po co mi mężczyzna, który nie ma czasu na nic? A gdzie partnerstwo?

Adka
10 lutego 2010
Szczerze dużo zależy od wychowania.Tzn. dam wam przykład. U tego mojego zawsze bylo tak,ze kobieta gotuje,pierze sprzata, a facet poprostu siedzi i czeka az mu sie wszystko poda pod nos. Jak to zobaczylam to odrazu temu mojemu uswiadomilam,ze ze mna tak nie bedzie miał! Bo z jakiej racji? Ja tez pracuje i to 12 godzin,wiec nie tylko on zasuwa w pracy ale ja tez,dlatego dzielimy sie obowiazkami. Np.jednego dnia ja gotuje i zmywam.a drugie on itd.Faceta trzeba od samego poczatku sobie ustawiac! Bo jak odrazu pozwoilimy sobie wejsc na głowe,to juz nie zmienimy ich!
Poza tym sadze tez,ze duzy wplyw ma MILOSC. Jesli facet naprawde kocha to jest wiele rzeczy zrobic,i to bez podpowiadania mu!
Dammim,mysle,ze faktycznie powinnas pomyslec o jakims zajeciu,zeby troche odrelaksowac sie,swoja zlosc wyładowac itd.

Maery
10 lutego 2010
Ale widzisz mój wszystko pięknie cacy robi, ale jak tylko ma okazję to wyrzyguje. Pozmywa, wykąpie dzieci, posprząta... nie jest to tak dokładne jak moje ale robi to. Problem w tym że reszta rzeczy np. obiad, pranie, wypranie chodniczka, dywanu, doszorowanie kuchenki, przygotowanie dzieciom przekąsek, prasowanie, , poskładanie ręczników po praniu, i wiele innych drobnostek to już dla niego nie ma znaczenia... robię 10 razy więcej rzeczy ale nie są one na tyle ważne i zauważalne że właściwie to pikuś. I gdyby nie to że nie zrobi obiadu to już wcale nie jestem mu potrzebna... Chodzi o to że oni nigdy się nie zmienią, każdy jest taki sam, a my ciągle będziemy narzekać. Z czasem znajdziemy na to sposób aby umieć sobie z tym radzić, ale nigdy tego nie poprawimy...
Dammin - nie zostawiaj go, kochaj za to ze jest taki durny... kolejny będzie taki sam tylko już nie będziesz go kochać... więc wybierz lepsze zło :)

agusiaczek
11 lutego 2010
"... Najbardziej boli mnie to, że w pewnym momencie przestajemy pracować nad relacjami. On sie zaszywa w swoim pokoju- zajęty pracą lub wypoczywając- a ja jestem w drugimy. Zanikają rozmowy szczere i prawdziwe. Pojawiają sie te o pogodzie. Tracę ochotę na seks, a brakuje mi podstawowej bliskości. On narzeka, ze go nie wspieram, ale nie mówi mi o swoich problemach, bo przecież nie rozmawiamy o nich. Ja nie czuję jego zainteresowania..."



Musicie razem powiedzieć sobie czego oczekujecie i czego Wam brakuje i starać się to naprawić, ale starać się musicie oboje. Rozmowa jest ważna tak jak i bliskość. Wątpię czy łażenie po siłowniach i koleżankach pomoże w sklejaniu związku, raczej to was oddali od siebie jeszcze bardziej. Dajcie sobie czas i spróbujcie, a jeśli nadal nie będzie poprawy to po prostu się rozstańcie.

Maery
14 lutego 2010
E tam, zawsze tak będzie... mnie jeszcze 500 awantur zanim facet zrozumie problem, za 10 lat będzie lepiej. Jak go wymienisz na innego też będzie to samo... Popatrz na rodziców, ciotki wujków, pogadaj z babcią... one do dziś jęczą na swoich ! Chcesz romantyczną kolację - musisz ją zrobić, spacer - musisz powiedzieć że idziecie- kino ? - musisz wybrać film i zarezerwować miejsce... każda ma ten sam problem po dłuższym stażu związku...
No trudno, kochaj go i pomóż mu się starać.

dammin
14 lutego 2010
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Każda z Was ma Swoją rację. Wasze doświadczenia pokazują, że jednak nie ma sensu się poddawać. Widać wzloty i upadki to normalka w związku.
Ja się wyryczałam i zyskałam przez to nowe siły. Teraz jest już lepiej- oczywiście do kolejnego razu ;) Ale nie zdecydowałam się na odejście...
Raz na kilka miesięcy miewam takie myśli, kiedy jestem zmęczona na maxa.
Mimo wszystko w gruncie rzeczy to dobry facet...tylko jak większość raczej krótkowzroczny ;)
Dziękuję wszystkim za wsparcie :)

Maery
15 lutego 2010
Na początek daj mu listę, wymień w punktach jego zadania na miesiąc np: 1. Romantyczna kąpiel. 2. Kolacja w pizzeri. 3. Wieczór we dwoje przy grze w chińczyka. 4. Popijawa z wielkim żarciem w domu. - i inne swoje życzenia jakie byś chciała żeby robił, plus zadania dnia np. 1. Minimum 3 razy powiedzieć że Cię kocha. 2. Minimum 2 razy mocno przytulić. Czy inne swoje życzenia.
Oczywiście dajesz mu taką samą kartkę i on wypisuje swoje życzenia :) Musisz opracować kary, jeżeli nie spełni życzeń dnia to np. Zakaz oglądania sportu następnego dnia, albo tej nocy śpi na podłodze. Czy inny ciekawy zakaz tego co lubi :)
Może być śmiesznie i coś się poprawi :)
Tak czy inaczej trzymaj się dziewczyno ! Jak będzie ci źle to pisz tutaj, nie zostawiaj go :)
Moim zdaniem jedyny powód by kogoś zostawić to tylko jeżeli faktycznie się tej osoby nie kocha... bo to też jest jedyny powód dla którego się z tą osobą jest...

agusiaczek
15 lutego 2010
Ciekawe podejście... jak go kochasz a On od czasu do czasu Ci da w zęby... nie zostawiaj go, przecież wiele kobiet dostaje w zęby i nie narzeka, przecież go kochasz :P

Maery
16 lutego 2010
Ale nie mówimy tu o przemocy w rodzinie tylko o monotonii w związku i wzajemnym znudzeniu...

agusiaczek
16 lutego 2010
No przecież wiem, tak mi się tylko głupio nasunęło. :D

Maery
17 lutego 2010
agusiaczek - bo cię walne ! :D ja tu życiowe mądrości i w ogóle a ty mi tu że się nasunęło ! :D