Byłam w sobotę na studniówce swojej... poszłam na nią z moim chłopakiem wszystko ok tylko zastanawiam się czy słusznie miałam do niego pretensje o to ze powiedział mi ze idzie tylko do ubikacji (co zajęłoby ok 3 min) a on wrócił po ok 30 minutach ( pil w szatni z moimi kolegami) a ja siedziałam sama przy stoliku jak nie powiem kto... czy powinnam się obrażać na niego o to??
no ja się właśnie wkurzyłam o to że przyszedł ze mną a spędza czas z innymi... zamiast się bawić ze mną... przecież były przerwy to był czas na picie... ja wiem że nie mogłam mieć go na wyłączność no ale ja sama przy stoliku inni się bawią... a swoboda swobodą... moja koleżanka w ogóle nie pozwoliła pić swojemu facetowi...
dobrze zrobiłaś!! To była twoja 100-dniówka i on miał się bawić z tobą, a nie z twoimi kolegami. To nie impreza tylko wydarzenie, które się pamięta całe życie ;)
Miałaś prawo do złości ale bez przesady. Piszesz ze siedziałaś sama na swojej studniówce a on pił w kiblu z twoimi kolegami. Czyli nie tylko ty siedziałaś sama bo ich partnerki też. Więc nie byłaś jedyna a pewnie tylko ty wyszłaś na zołze :)
Miłe to nie było, ale na studniówkach już tak jest;-) Dobrze, że się facet dobrze bawił, a nie np siedział jak ten mruk ostatni, co chce tylko ucieć z imprezy. Chociaż wierzę, że mogło Ci być troche niefajnie, ale tacy już są faceci.
rozumiem że się zdenerwowałaś trochę ale nie powinnaś się na niego obrażać. Mogłaś się przez ten czas sama bawić na parkiecie a po drugie dobrze ze miał z km gadac na studniówce a nie zamulał.