Strona główna > Grupy > Porady Sercowe > Bardzo skomplikowane zwiazki - pomocy
Porady Sercowe
Masz problem? Pytaj, pomożemy




Bardzo skomplikowane zwiazki - pomocy

noto
12 stycznia 2010
Witam, mam 21 lat, od ponad 1,5 roku jestem z chlopakiem, z ktorym jednak za czesto sie nie widuje - jestem na studiach, 200km od niego, do tego pracuje w weekendy. Nie mowie, ze jest zle, ale ten nasz ogien nieci wygasa. Przez wakacje mieszkalam u niego, rowniez pracujac. W pracy poznalam naprawde milego mezczyzne, ma 26 lat i jest niezwykle zyczliwy i, co tu duzo mowic, rycerski - tylko takie slowo mi do niego pasuje. Na poczatku nawet nie myslalam o nim jak o kims wiecej, stalismy sie dobrymi przyjaciolmi przez to lato, jednak pozniej nasze drogi rozjechaly sie - on rowniez jest studentem i to jeszcze dalej, bo 300km ode mnie. Jednak przez te cale pol roku utrzymalismy bardzo dobry kontakt, choc tylko przez internet, to stalismy sie jeszcze bardziej bliscy, nawet do takiego stopnia, ze ja mowilam mu o swoich problemach z chlopakiem, a on zwierzal mi sie z nieudanych prob znalezienia dziewczyny. W grudniu przyjechal wreszcie w odwiedziny na pare dni, przez caly czas mielismy swietna zabawe, choc zadne z nas nie probowalo niczego wiecej. Dopiero w ostatnia noc alkohol nieco zostal przedawkowany i pocalowalismy sie. Na drugi dzien bardzo przepraszal, ale w koncu przyznal, ze jestem dla niego swietna przyjaciolka, jednak nie mialby nic przeciwko, gdyby cos miedzy nami zaiskrzylo. Odpowiedzialam mu, ze ja prawdopodobnie czuje to samo, jednak mam chlopaka, i mimo ze nie jestem juz z nim zbyt szczesliwa, musze z nim najpierw porozmawiac.
Tak tez sie stalo, bylam gotowa zerwac z moim obecnym chlopakiem, kiedy on zdal sobie z tego sprawe, zmienil sie nie do poznania... i stanelo na otwartym zwiazku. Nie minal tydzien, jak pojechalam w odwiedziny do mojego przyjaciela.
Tym razem juz calkiem nie ukrywal, ze mu na mnie zalezy. Powiedzialam mu otwarcie jak sprawa z moim chlopakiem stoi, zastrzeglismy wiec sobie, ze po prostu zobaczymy jak bedzie, jesli po prostu troche sie z tym powyglupiamy, bedzie to plus dla nas i tyle, ale nie chcemy zepsuc naszej przyjazni. Rzeczywiscie, spedzilismy razem najlepszy weekend mojego zycia, rowniez w lozku i zegnalismy sie z trudem.
Jednak przez caly ten czas nawet nie wspomnielismy 'co dalej'.
Dzis rozmawialismy po raz kolejny przez internet, odwazylam sie go zapytac, co z nami bedzie.
Odpowiedzial, ze nie wie, ale nie chcialby zaczynac zwiazku na odleglosc, bo boi sie,ze nic z tego nie wyjdzie. Dodal, zgodnie z prawda, ze jestesmy zbyt zajeci i wcale nie mielibysmy czasu, zeby sie widziec, a to by wszystko zepsulo. Kiedy mu przytaknelam, zaproponowal, zebysmy pozostali bliskimi przyjaciolmi.
Zgodzilam sie na to, jednak serce mnie kluje, czuje, ze dla mnie to juz nie jest tylko przyjazn i ze za bardzo za nim tesknie. Juz teraz jestem tez zazdrosna o jakakolwiek dziewczyne, ktora by znalazl,tym bardziej, ze zdaje tez sobie sprawe, ze on chcialby powaznego zwiazku, a nie przelotnego flirtu.
Czuje sie zla na siebie, ze zgodzilam sie na pozostanie przyjaciolmi bez zadnego zajakniecia i nie wiem JAK oraz CZY dac mu do zrozumienia, ze licze na cos wiecej.
Jak juz mowilam, mialam juz zwiazek na odleglosc, w sumie nadal mam, choc nie wiem na jak dlugo, wiec wiem jak to jest, ale nadal chcialabym tego, pomimo,ze zadne z nas nie skonczy studiow przynajmniej przez najblizsze 2-3 lata.
Chcialabym potrafic o nim zapomniec i po prostu byc z moim obecnym chlopakiem i go nie ranic juz wiecej... ale to jest tak trudno :( Naprawde nie mam pojecia, co zrobic.

pielegniarka86
12 stycznia 2010
Bardzo zamotana sytuacja :) Musisz zdecydować czego chcesz naprawdę, czy być z chłopakiem czy z przyjacielem.

morelka
12 stycznia 2010
hmm w tym wszystkim to szkoda mi Twojego chłopaka...powinnaś podjąc ta ostateczna decyzje bo wg mnie to troszke nie fer postępujesz wobec swojego chłopaka...chocbyś nawet nie była z "przyjacielem" to czy Ty dasz rade być z Swoim chłopakiem po tym wszystkim co przeżyłas z przyjacielem??? ja chyba bym nie potrafiła, wolałabym zostać sama z tymi pięknymi wspomnieniami...zastanów się czy zostając przy obecnym chłopaku będziesz potrafiła, być z Nim w takiej pełni jakiej powinnaś być, wydaje mi sie że nawet będąc w Jego towarzystwie to będziesz myslec o "przyjacielu"
Zyczę Ci powodzenia i podjęcia jak najlepszej decyzji, takiej z której byłabys zadowolona:* powodzenia i duzo szczęścia

Adka
12 stycznia 2010
Myslę,że musisz pierw porzadnie zastanowic sie nad swoim związkiem, czy chcesz byc ze swoim obecnym chlopakiem,czy go kochasz? NIe porownuj go, do przyjaciela.
Przyjaciel zawsze sie wydaje lepszy,ale to dlatego,ze on jest TYLKO przyjacielem.
Pewnie wiesz ,ze w jakimś stopniu oszukujesz swojego chlopaka? Pewnie boisz sie,ze zostawisz go i bedziesz sama ,tym bardziej,że przyjaciel oznajmil ci,ze nic z tego nie bedzie. Moze i ma racje? Taka odleglosc robi swoje,poza tym masz chlopaka,a on widocznie nie chce byc tym drugim.I dlatego odsunal sie na bok.
Moim zdaniem to powinnas zakonczyc z tego zwiazku co jestes,nie bardzo jestes z niego szczesliwa,a potem mozesz dzialac,tzn.zaczac walczyc o tego drugiego,moze jak dowie sie,ze jestes sama to sam zacznie zabiegac ponownie o Twoje wzgledy.
Ja wiem,ze to wszystko jest trudne,skomplikowane,i ciezko podjac jakąs ostateczna decyzje,ale dopoki tego nie zrobisz to ciagle bedziesz sie zastanawiac 'co zrobic by bylo dobrze",trzeba działac,trzeba robic w swoim zyciu postepy!
Mocno Trzymam w kciuki za Ciebie!!!

czarnulka1724
12 stycznia 2010
morelka chyba ma racje... a jak Ty byś się czuła jakby to on tak z Tobą postąpił...? Ja nawet nie mogę sobie wyobrazić przyjaźni jak się czuło do kogoś dużo więcej... Jesteś gotowa w ogóle na to żeby traktować go jak przyjaciela? Z Twojego posta wynika że nie... Moze wszystko przemyśl jeszcze raz.

kwiaciareczka
12 stycznia 2010
kochana, ależ bądź blisko Niego jako przyjaciółka, pod pretekstem przyjaźni spotykaj się z Nim, poznawaj, przyzwyczajaj go do siebie..cierpliwość, miłe słowa, zobacz co przyniesie los...

zbir
12 stycznia 2010
Heh, niezły masz mętlik w perypetiach. Do wyboru pozostają Ci np. takie opcje:

- Bramka nr 1
Z nowymi pokładami energii angażujesz się w twoj aktualny związek. Jednocześnie całkowicie zrywasz drugą znajomość, wykasowujesz jego numer, i wyrzucasz go z gadugadu. Z tego prostego względu, że wasza "przyjaźń" już nie jest żadną przyjaźnią (zresztą jako mężczyzna mam wątpliwości czy w ogóle nią była).

- Bramka nr 2
Pełna determinacji wybierasz drugiego chłopaka. "Jeżeli chcesz zdobyć kobietę, musisz być gotowy ją stracić!" - to piękna, uniwersalna reguła, i działa w dwie strony. Chcesz aby był twój? - to zaryzykuj, że twój nie będzie w ogóle. Musisz po prostu radykalnie ograniczyć z nim kontakt, zrobić się zimna, nie odpisywać na smsy, nie reagować na próby podjęcia rozmowy. Możesz też napisac, że już jesteś wolna... ale pojawił się jeszcze "ktoś", więc niech da Ci spokój.

Jego reakcja powie Ci wszystko. Możliwe, że słowa których użyłaś "przyjaźń" i "wygłupianie się" to dla tego chłopaka tylko synonimy. Jeżeli nie ruszy go twoja próba zerwania kontaktu to może znaczyć, że poprostu chciał sie tylko zabawić. Natomiast jeśli umiejętnie z nim "zerwiesz" a mu na tobie zależy, to zrobi wszystko, aby Cię nie stracić.

Możesz też każdą nogą wejść do jednej z bramek, ale z takiej gimnastyki raczej nic dobrego nie wyniknie. Wcześniej czy pózniej z takiego trójkąta dwie osoby wyjdą skrzywdzone.
Uwaga! mężczyzna!

(?)
12 stycznia 2010
ja bym wybrala bramke nr 2;)
Przypominaja mi sie slowa mojej mamy" im mocnej odepchniesz faceta tym blizej podejdzie":D bo zaglaskac na smierc mozna nawet kota:Di cos w tym jest:D

Adka
13 stycznia 2010
W sumie tak! Gdy facet widzi jak go olewasz to on wtedy zaczyna sie bardziej starac,to fakt.

noto
14 stycznia 2010
dzieki za super odzew :)
coz, myslalam, ze sytuacje zostawie samej sobie i zobacze co z tego wyjdzie... tymczasem moj przyjaciel chyba zaczyna zalowac tego co powiedzial, bo nagle mi wczoraj napisal, ze czuje sie strasznie przygnebiony, kiedy juz mnie tam z nim nie ma...
Nieco sie zdziwilam, a nawet przez chwile mi sie to nie spodobalo, bo powoli juz zaczynalam sie nastawiac na to, ze z obecnym chlopakiem zostane jeszcze troche.
Ustalilismy wiec, ze ten moj przyjaciel odwiedzi mnie pod koniec lutego i sobie na zywo pogadamy i wylozymy sprawy.
Do tego moj chlopak wreszcie do mnie przyjezdza za trzy tygodnie, wiec bede mogla przekonac sie na wlasnej skorze, czy nadal potrafie z nim byc, choc zaczynam sie sklaniac, ze tak, potrafe i chce, a moj przyjaciel, skoro on sam nie wie czego chce, dlaczego ja mialabym to wiedziec?
Meczy mnie juz to wszystko i chcialabym troche spokoju, wiec poczekam z tym do ich wizyt, ale do tej pory - bede dziewczyna dla mojego chlopaka i przyjaciolka dla przyjaciela, mam nadzieje, ze mi sie uda...