Strona główna > Grupy > Porady Sercowe > życie na dwa mieszkania?
Porady Sercowe
Masz problem? Pytaj, pomożemy




życie na dwa mieszkania?

kwiaciareczka
10 stycznia 2010
co sądzicie o parze, która zyje "na dwa mieszkania"? Ona wiekszość czasu spedza u Niego, w ciagu miesiąca, cztery, piec nocy sa osobno. Ma u Niego swoja połkę na kosmetyki i przestrzeń na rzeczy. Zawsze jedza razem obiad, jednak On nie proponuje wspólnego zamieszkania. Wieczny kawaler? Nowoczesny związek z wolna przestrzenią? Lęk przed deklaracja? Co o tym sądzicie?

Ela
11 stycznia 2010
Może sama go zapytaj, czy nie powinnaś przywieźć swoich rzeczy i zamieszkać z nim na stałe. ;]

domcia120
11 stycznia 2010
A zapytaj co on na to abyś się do niego wprowadziła przeciez nie szkodzi spróbować :pp

kwiaciareczka
11 stycznia 2010
no tak, tylko co zrobic jak zacznie kręcić, albo powie, nie, co wtedy, wszak trzeba mieć plan; zależy ma na razie tak bardzo, ze nie unose się ambicją....

Ela
11 stycznia 2010
To inaczej, zapytaj go czy możesz przywieźć swoje pozostałe rzeczy do jego mieszkania, bo np są ci potrzebne (ubrania,itp) a bieganie od mieszkania do mieszkania nie jest dla ciebie wygodne ;] Zobacz co odpowie, może sam zasugeruje coś. Jak nie będzie miał nic przeciwko to zapytaj go, czy może tak oficjalnie zamieszkacie ze sobą, czy zostaje raczej po staremu? Powiedz, że chcesz wiedzieć na czym stoisz.

kwiaciareczka
11 stycznia 2010
taaak... czyli, sadząc z Waszych rad, raczej uważacie to - mieszkanie osobno, a razem, za dziwne.. ja po prostu nie chce go przypierać do muru; czy jest sposób, żeby zaproponował mi to sam z siebie?

morelka
11 stycznia 2010
hmm wg mnie to jest dziwne...będąc na Twoim miejscu zapytałabym Go co sądzi o tym byście Razem zamieszkali? pytać można, kto pyta nie błądzi! powodzenia

kamila
11 stycznia 2010
Skoro jesteście ze sobą na codzień ,to nie dawaj mu się przyzwyczajać do obecnej sytuacji. Może jemu jest tak wygodnie, ale Tobie nie. Porozmawiajcie, powykręca się, to może na odwrót, on zamieszka z Tobą

kwiaciareczka
11 stycznia 2010
to, że posiadam swoje mieszkanie, ma swoje zalety, naprawde, tym bardziej, że poznaliśmy się, jako osoby mające swoje mieszkania, samochody, prace itp.jesli mi odmówi wspólnego mieszkania bede musiała zerwać z Nim, a na razie nie jestem na to gotowa; ale widzę, ze jak na razie wszystkie jesteście za nie za :)

(?)
11 stycznia 2010
Sluchaj Kwiaciareczko ,a moze by go tak troche sposobem?po co od razu do muru go:D?
A moze by go tak z innej manki?poswiec sie i zacznij wiecej nocy sypiac u siebie(wygodniej to, bo rzeczy na miejscu...wszystko pod reka z drugiej strony oplacac chate i w niej nie mieszkac-zima jest ,trzeba ogrzewac bo grzyb wyjdzie-wymowek milion dwiescie :D:):):)albo np po upojnej pol nocy ,sciagnac go na ziemie slowami ok ja jade do domku,odprowadz mnie do auta:D (napewno sie ucieszy wyjsc i z cieplego lozia ubierac sie w minus 20:D:D):D:D:D:D z reszta fajnie jest zasypiac razem a nie wracac do postego lozka.Czesciej spijcie u Ciebie i tez mu daj poleczke na kosmetyki :D:D Mysle ze to moglo by Ci pomoc ,moze zacznie przebakiwac o mieszkaniu razem:D po paru niewygodnych akcjach:D Moze tak jak jest jest dobrze i jescze nie pomyslal o tym by mieszkac razem? ale to nie znaczy ze by nie chcial:D W moim przypadku tak bylo , a jesli nic sie nie zmieni, chociaz bedziesz miala ten komfort ze go nie przyparlas i czas na to zeby obmyslic inny plan:D pozdrawiam:)

Adka
12 stycznia 2010
Takie życie na dwa mieszkania,ma zalety i wady.
Wrazie co jak ci sie cos nie spodoba,zawsze można wrócic do swojego mieszkania.Jednak taniej by was wyniosło abyście razem zamieszkali,a drugie wynajeli:-)
A może on poprostu nie wie w jaki sposob zaproponawac Ci zamieszkanie? Moze sadzi,ze ty nie chcesz?
Ja mam pododna sytuacje, rowniez mieszkam osobno z tym moim,a jednak wiekszosc czasu spedza on u mnie,i teraz postanowilismy wspolnie zamieszkac:-) I szczerze? To ja mu zaproponowalam wspolne zamieszkanie ,a on sie bardzo ucieszył!!!

kwiaciareczka
12 stycznia 2010
bardzo podoba mi się Twoj "plan" , czy ja będę miała tyle silnej woli? teraz tak mi dobrze, na razie nie chcę nic zmieniać... , właśnie tak się złożyło, że to ja spędzam więcej czasu u Niegi i do Niego - moim zdaniem należy ruch.może przebierze sie miarka..oj, żeby mi zaproponował, jak Go "zakląć"? :)

czarnulka1724
12 stycznia 2010
Sposób Marty z odprowadzaniem do samochodu przy -20 powalił mnie na glebę :D nawet ja bym tego nie wymyśliła :) szacun :D

czarnulka1724
12 stycznia 2010
A tak ogólnie to myślę tak jak Adka... Bo facet zanim się domyśli o co chodzi kobiecie to zajmie trochę czasu... czytałam artykuł że mężczyźnie to trzeba wszystko konkretnie i z mostu :)

(?)
12 stycznia 2010
:)No tak ,dlatego tez on moze nic nie proponuje bo jest dobrze, ma ciebie u siebie a moze nawet nie wpadl na to zeby cokolwiek proponowac,bo i po co? jak samo z siebie wyszlo i tak jakby mieszkasz z nim:D Oni troche inaczej rozumuja niz my:) Wiec zadnych zaklec tylko troche intrygi :):):)a w koncu wyda mu sie ze wpadl na genijalny pomysl:Dw koncu po co mieszkac na dwa mieszkania jak mozna razem:D? A dlugo jestescie razem?

(?)
12 stycznia 2010
masz racje Czarnulka czasem trzeba do nich DUZYMI LITERAMI;)albo sposobem:D
Nie takie rzeczy sie czarnulka robilo;)ja to w ogole mam intryga na drugie :D

Adka
13 stycznia 2010
hehe...faceci troszke inaczej maja zbudowny mózg:-)
Marta dobrze Ci poradzila,mysle,ze z jej pomysłami powinno Ci sie udać:-)

Bolusia
13 stycznia 2010
Czas pokaże. czasem coś takiego ma sens, bo ludzie mają poczucie jakiejś wolności, odrębności. Jednak z czasem może okazać się, że ten wybór był zostawieniem sobie drogi do ucieczki.

kwiaciareczka
13 stycznia 2010
oj obawiam się Bolusiu, że masz rację...oby nie. może potrzebuje czasu..muszę wziąć się w karby i zacząć działać jak mówi Marta.tylko problem polega na tym, że ja tak lubię spędzać z Nim czas, że na razie trudno mi się na to zdobyć...