Strona główna > Grupy > Porady Sercowe > niezdecydowany facet
Porady Sercowe
Masz problem? Pytaj, pomożemy




niezdecydowany facet

magistrantka
13 września 2009
Kilka miesięcy temu poznałam fantastycznego mężczyznę. Od czterech miesięcy nasza znajomość zaczęła się zacieśniać. Zaczęliśmy się spotykać. Okazało się, że odpowiadamy sobie pod wieloma względami, nawet zaczęliśmy być dla siebie wsparciem. Byłam szczęśliwa, do czasu, kiedy dowiedziałam się, że nie mam co wyobrażać sobie, iż jestem jego dziewczyną! Traktuje mnie 'oficjalnie' jako kochankę, nic więcej. Jakieś przeszkody? Tylko jedna: mocne postanowienie pozostania singlem. I może jeszcze jedna: z natury jest okropnie niezdecydowany.
A ja czuję się nikim. I boli mnie to. Nie wiem czego od niego oczekiwać, nie umiem nic planować...
Czasem mam ochotę przycisnąć go do ściany, żeby wyrzucił z siebie: 'nie, nie chce z Tobą być' albo przeciwnie, żebyśmy byli razem. Ale nie chcę go wystraszyć.
Któregoś dnia tak delikatnie nastraszyłam go, że może w jakimś odstępie czasu już nie będziemy się spotykać. Zareagował zaskoczeniem, wręcz był lekko przerażony. Ale mimo to nie chce używać 'mocnych' słów.

Co radzicie?

agusiaczek
13 września 2009
To nie jest niezdecydowanie ale brak odpowiedzialności. Strach przed zobowiązaniem jakim jest dziewczyna i wygodnictwo. Jeśli chcesz z nim być to czeka Cię długa droga w cierpliwości i opanowaniu, a i to nie daje gwarancji że w końcu zaskoczy, że chce być z Tobą. Dowiedz się co jest przyczyną takiej postawy, być może wcześniej jakaś inna złamała mu serce i dlatego się boi.

Adka
13 września 2009
Sporo jest takich facetów... Mysle,ze dopóki on bedzie miał pewność,ze ty zawsze bedziesz przy nim to on sie nie zmieni... Musisz zaczac swoje waruniki stawiac..I cos czuje,ze predzej czy pozniej to bedziesz musiała użyć mocnych słów:-(
Chyba,ze chlopak zobaczy,ze ty tez masz swoje zdanie i jest ci zle jak on ciebie traktuje.To sie zmieni.Trzeba isc na kompromis...A nie,ze jedna osoba wymaga,a druga jej ulega. I nie ,ze jedna osoba daje a druga tylko bierze! Kiedys mialam tez takiego faceta... I chcialam go zmienic..Nie udało sie..Sadze,ze poprostu mnie nie kochał...A jak sie kogoś kocha to jest sie wstanie wszystko zrobić!!! Tak na prawde(moze to być okrutne,co teraz na pisze) to jabym go kopneła w dupe! I znsajdz sobie innego chłopaka..Taki który niebo ci przychyli,i bedzie cie nosił na rekach. Ale co zrobisz to twoja sprawa,moze faktycznie uda cie sie go odmienic,w koncu cuda istnieja!

pielegniarka86
13 września 2009
Mam ten sam problem :( mój wybranek został zraniony przez dziewczynę i nie chce się angażować bo się boi. Dla mnie to nie jest wytłumaczenie, bo każda kobieta jest inna i nie każda go zrani. Jak chce być szczęśliwy to w końcu będzie musiał wejść w związek.
Też próbowałam go nastraszyć (przejął się), ale sytuacja nie uległa zmianie. Myślę, że "naszym" facetom jest po prostu tak łatwiej, taki luźny związek im odpowiada.

domcia120
16 września 2009
Powiem wam dziewczyny że nie ma co się dziwić jak ktoś został zraniony ... Ja też zostałam zraniona i żyję sama od roku nie chcę być z nikim bo po prostu się boję że znowu będę cierpieć :( Porozmawiaj z nim powiedz mu że dasz mu trochę czasu .. niech to przemyśli

Kasienka1979
26 września 2009
Bardzo dziwnie zabrzmiało w twojej wypowiedzi " oficjalnie jako kochankę" co to własciwie znaczy.
Że albo ma cie tylko do łóżka albo nie jesteś jedynąpania w jego życiu. Jakby do mnie tak facet powiedział to by dostał i pysk i dowidzenia. Powinnaś mu powiedzieć co czujesz i to w mocny sposób. Albo związek albo papa bo kochanką niczyją nie chcesz być.
To czy on jest niezdecydowany ? Ja bym powiedziała że to poprostu wygoda. Jak se znajde inną to się nawet tłumaczyc nie musi bo przecierz z toba nie jest.

magistrantka
3 października 2009
Dziękuję Wam za głosy.
Nie wiem, czy mój mężczyzna został kiedyś zraniony, ale ostatnio zaczynam podejrzewać, że jego postawa ma raczej podłoże w braku pewności siebie.
Niemniej jednak chyba będę musiała go przycisnąć. Może sam musi odkryć czego tak naprawdę chce?
Trochę się boję, ale czuję, że bez małej separacji się nie obędzie.