Strona główna > Grupy > Porady Sercowe > Jak poznałaś...
Porady Sercowe
Masz problem? Pytaj, pomożemy




Jak poznałaś...

dnmMili
23 lipca 2009
miłość swojego życia?
czy jesteś z tą osobą dalej?
jak się Wam układa?
czy po kilku latach związku można być szczęśliwym?

Deijaneira
23 lipca 2009
Ja poznałam przez chłopaka dobrej koleżanki. Umówiliśmy się w 4 na imprezę. Przez ponad pół roku nie chciałam się z nim umówić, wykręcałam się jak tylko mogłam. Aż w końcu to ja zaproponowałam, że może się umówimy... na spacer. I tak już zostało. Za niecałe 2 miesiące bierzemy ślub. Jestem bardzo szczęśliwa. Dodam, że pokochał moją córkę jak swoją.
Związek dwojga osób jest tak delikatny, że ciągle trzeba go pielęgnować. Jestem bardzo upartą awanturnicą, ale nauczyłam się jak iść na kompromis. Uważam, że jeżeli ludzie się kochają, to pokonają każdą przeszkodę. I życzę wszystkim, żeby byli tak szczęśliwi, jak my jesteśmy :)

dnmMili
23 lipca 2009
a będzie ktoś czwarty? :) (pytam o dziecko :)

Deijaneira
23 lipca 2009
Ehh, będzie, ale na razie nam nie wychodzi...

tilka
23 lipca 2009
Najlepiej jak ktos zapozna,czyli tak zwane swaty ;;) tak bylo w moim przypadku:
banalnie to zabrzmi ale to poczulam po pierwszym spotkaniu .....tez pelkalam ze smiechu jak ktos mi takie kity wciska ale poczulam to w sobie i dostalam takiej pewnosci ze sie uda i juz!!! I sie udalo od dwoch lat jestem mezatka!!! Zgadzam sie z Deijaneira!!!!To niesamowite uczucie poznawac sie ...kochac ...
Trzeba dbac o to uczucie bo jest kruche.Najtrudniejsze jest chyba sztuka kompromisu no i szczera rozmowa!!!!!Na tym opiera sie nasz zwiazek!!!!Duzo szczescia wszystkim zakochanym!!!
Do pelni szczescia brakuje nam bobaska ale ....;(((

Deijaneira
23 lipca 2009
...ale? Nie wychodzi? My już prawie rok robimy drugie...

Życzę udanego wieczoru wszystkim Limetkom. Idę z koleżanką na wieczorny spacerek nad morze dotlenić się po ciężkim dniu :)

dnmMili
23 lipca 2009
ee tam, jak będzie Wam dane to się pojawi - nic nie dzieje się bez przyczyny

Maery
23 lipca 2009
Mój Radzio to była miłość od pierwszego wejrzenia, jak go zobaczyłam to sobie powiedziałam " to będziesz ty " jest moim mężem i mamy 2 dzieci i jestem tą szczęściarą :D

dnmMili
23 lipca 2009
normalnie jak w bajce :)

Maery
23 lipca 2009
Nie było łatwo, wszystko trwało 10 lat, ale mamy co wspominać i nie jest u nas nigdy nudno :D

just89
24 lipca 2009
no u mnie to jest zupełnie inaczej. bo byłam kiedyś z chłopakiem 4 lata... jadnak wydaje mi się, żę po jakimś czasie przyzwyczaiłam się przebywać z nim i uczucie znikło. może to było tylko zauroczenie. poznałam go po 3 latach bardziej i sie okazał bardzo toksyczny...bił mnie, okradał. chciałam za wszelką cenę się od niego uwolnić i po kilku miesiącach udało mi się wreszcie ;) potem było jeszcze 2 chłopaków ale to nic nie bylo aż tak poważnego. dopiero jak Piotrka poznałam ( będąc w tym samym czasie w związku z jego kumplem z jednej ławki...) zrozumiałam że szukałam nie tam gdzie powinnam. teraz jesteśmy razm, planowaliśmy ślub już, jednak zaczynają jego rodzice się wpychać między nas... mam tylko nadzieję że się nie stracimy bo to jest prawdziwe uczucie.... ;)

agusiaczek
24 lipca 2009
Miłość mojego życia pojawiła się na mojej drodze pięć minut po tym jak trzasnęłam pogadanką, że się nigdy w życiu nie zakocham, bo miłość nie istnieje... Od pierwszej chwili staliśmy się nierozłączni, a poznaliśmy się w naszym lokalnym klubie muzycznym na Halloween:-) Byłyśmy z kumpelami przebrane za czarownice... a jutro bierzemy ślub :-)

Odnośnie ostatniego pytania: Tak, można być szczęśliwym i przez długie lata, ae trzeba dbać o związek i uczucia... obupólnie...

zadziorka
25 lipca 2009
Poznałam kogoś i mógłby być miłością mojego życia hmm może i tak, ale nie dopuszczam tego do siebie, bo nie mogę z nim być... i bardzo mi z tym źle, bo myślałam, że nigdy się nie zakocham. A jak już mi się udało [ a to rzadkość ] nie mogę go KOCHAĆ... i cierpię pomimo tego, że się spotykamy... cóż życie.

Także powiem : nie układa mi się...

Byłam w związku 3 letnim, ale bez miłości- taki może sie znudzić. Nie wiem jak to jest kochać i być z kimś dość długo.

Nigdy nie potrafiłam kochać, zakochiwałam się z czasem, uczyłam się mówić kocham, choć serce tego nie czuło, tylko rozum.

A teraz kiedy serce mówi kocham- rozum nie pozwala...

Najlepiej być zimną, zołzowatą suką o!

dnmMili
25 lipca 2009
zadziora zgadzam się z Tobą, ale nie da się moim zdaniem nie zaangażować - zawsze coś tam zostaje po tym...

zadziorka
28 lipca 2009
Mili każdy kto ma serce coś czuje, choćby nie wiem jak się starał. Nie da się go oszukać!

kjvisage
30 lipca 2009
Poznalam moja milosc dzien przed weselem mojej starszej siotry. Siostra wyszla za maz za Niemca, wiec mielismy duzo gosci z Niemiec. I dzien przed slubem przyjechal ON - swiadek, brat mojego szwagra. Jak go zobaczylam to az mi kolana zmiekly, tak strasznie mi sie spodobal! Mialam wtedy 16 lat i bylam zwykla nastolatka, tydzien wczesniej zostawiona przez bylego chlopaka. Na weselu super bawilam sie z nowopoznanym. Byl 5 lat starszy i taaaaki cudowny, nie robilam sobie nawet nadziei. 2 miesiace pozniej pojechalam do siostry do Niemiec i znow sie z nim spotkalam. I tam sie wszystko zaczelo! On akurat mial 2 tygodnie urlopu, wiec moglismy spedzic z soba duzo czasu. Zaprosilam go do mnie na polmetek. Zgodzil sie! Czekalam na niego kolejne 2 miesiace, ale codziennie kontaktowalismy sie przez internet. Po jego pobycie bylismy juz pewni ze chcemy byc razem. I tak zostalo do dzis :) 3 lata zylismy w zwiazku na odleglosc (1200km) spotykalismy sie raz na 1-2 miesiace. A za 4 tygodnie obchodzimy 2. rocznice slubu :) Jestesmy bardzo szczesliwi i na pewno tak juz zostanie!

mona21
2 września 2009
ZAZDROSZCZĘ I GRATULUJĘ! :) U mnie niestety inaczej....
Ciągle trafiam na podrywaczy lub okazuje się że facet jest zajęty, nie zainteresowany mną lub ja Nim.... Jestem bardzo atrakcyjna i mam duże powodzenie jednak najczęściej podobam się mężczyznom, którzy kompletnie nie interesuje mnie.Nie wiem gdzie mogłabym poznać faceta na poziomie z pasją, z ambicja.Nie ukrywam, że co raz częściej boli mnie to, że jestem sama. Nie potrafię tak żyć. Jestem studentką, bardzo towarzyską, dookoła mam tysiące znajomych, ciągle ktoś mnie gdzieś zaprasza,a pomimo wszystko nie mogę poznać nikogo o kogo nawet mogłabym walczyć. Może to fakt iż mieszkam w średnim mieście bo ma jakieś 350 tys.Gdzie są Ci wartościowi, mężczyźni z którymi można pojechać w góry czy na rower, albo wyjśc razem na miasto, wybrac się do znajomych, pogadać o wszystkim? Wszyscy są zajęci? Teksty, że miłość sama mnie znajdzie są nie dla mnie bo przez 2 lata tak myślałam:(