Strona główna > Grupy > Porady Sercowe > co ja mam zrobic?? jak to przetrwać ??
Porady Sercowe
Masz problem? Pytaj, pomożemy




co ja mam zrobic?? jak to przetrwać ??

just89
20 lipca 2009
cześć Wam ;) pisałam już wcześniej, że mam problem z rodzicami chłopaka. teraz jest jeszcze gorzej...
nie mam pojęcia co ja mam już robić, bo oni robią wszystko żeby się mnie pozbyć. dzisiaj chłopak to mnie dzwonił, że jego rodzice mu powiedzieli, że jak se nie da ze mną spokou, to oni się wyprowadzają... Piotrek się już zaczyna powoli poddawać, bo już nie umie słuchać tego narzekania rodziców. nie wiem co ja mam zrobić, żeby wreszcie na mnie zaczeli inaczej patrzeć. jak ja mam chłopaka przekonać, że im przejdzie, że sie wreszcie pogodzą. oni nie widzą tego, że Piotrek jest szcześliwy, że ja mu niczego nie zabraniam, że się pogodziłam z tym że ma dużo pracy i mało czasu dla mnie i że nie chcę mu zabierać tego, co tak bardzo lubi robić.
dziewczyny pomocy!!
proszę pomóżcie mi!!
dajcie jakieś rady jak ich wreszcie nastawić pozytywanie do mnie. jak im pokazać, że z chłopakiem jesteśmy szcześliwi i że czekaliśmy na siebie tak długo.
Piotrka kuzyni i przyjaciel mówią mu, że jak ze mna zerwie to już nie znajdzie lepszej dziewczyny a nawet nie znajdzie takiej jak ja, że żadna dziewczyna, wiedząc czym zajmuje się jej chłopak i mając możliwość odejścia nie została by z nim, nie chciałabym spędzać z nim czasu. że jestem jedyną dziewczyną która wie czego chce i wie że jestem szczęsliwa z Piotrkiem.
tylko jak uświadomić o tym rodziców Piotrka??

Ela
20 lipca 2009
Nie zmusisz ich do zaakceptowania Ciebie. Oni teraz robią na siłe by was rozłączyć. Piotr znaczy skała, musi być silny! Wspieraj go, powiedz mu, żeby nie wdawał sie z nimi w żadne dyskusje (bo będzie kłótnia), niech trzyma swoje zdanie twardo. To jego życie i jego sprawa co z nim zrobi. Teraz jest najtrudniejszy okres, potem będą mniej gadać, aż im przejdzie. Potrzeba więcej czasu, żeby chociaż stali się obojętni. Jeśli teraz Twoj Piotrek zrobi po ich myśli to już dokońca życia będzie uwiązany. Mi się zdaje, że oni się boją go stracić, że sie wyprowadzi, że zamieszkacie razem i zostawi ich. Jeśli jego kuzyni są za wami po proś żeby się wstawili za Tobą, może ich rodzice przemówią im do rozumu? Porozmawiaj z nimi i powiedz, żeby szeptnęli jakieś słówko na Twój temat swoim rodzicom, może oni wam pomogą, choć trochę zmienić nastawienie rodziców Piotrka.

just89
20 lipca 2009
jego mama dzisiaj mu powiedziała że się wyprowadza jeśli on nie przestanie się ze mną spotykać...
z jego siostrą najpierw by,lo podobnie gdy się okazało, że jest w ciąży. jego mama się wyprowadziła, jego tato robił swoje. krótko mówiąc rodzina mu sie "sypała". ale teraz jest wszystko ok w tej sprawie. tele że teraz weszli na nas... ;/
Rafał - kuzyn Piotrka bardzo mnie lubi. poprostu uwielbia gdy razem z nimi jadę na imprezy i wogóle.kilka razy już mi powiedzial, że gdyby nie ja ,Piotrek by nadal chodził jak struty, że nie widziałby w jego twarzy szczęścia.
myślałam, że może dobrym sposobem było by, gdyby powiedział rodzicom co jest między mną a Piotrkiem, żeby przedstawił im że jest szczęśliwy, że wpadliśmy sobie w oko jak tylko się poznaliśmy. jak myślicie? będzie ten sposób dobry, czy tak jak pisała Ela, żeby Piotrek trzymał się swojego zdania?

Maery
20 lipca 2009
A ja tam bym poszła do jego rodziców na kawusie i prosto w oczy spytała o argumenty jakimi się kierują sugerując synowi rozstanie z Tobą. Weszła bym z uniesioną głowa i uśmiechem, usiadła i grzecznie, dyplomatycznie zapytała o powody. Razem z chłopakiem czy też bez niego, obojętnie. Twój chłopak fajnie by było gdyby im w końcu uświadomił że są rzeczy na które nie mają wpływu, też niech im powie co o nich myśli.
Ja się nauczyłam ze jak się człowiek nie odezwie to nam wlezą na głowę i podeptają jak szmatę.
Niech ci powiedzą w oczy co o tobie myślą !

Ela
21 lipca 2009
Zrób kilka rzeczy ;)
- "myślałam, że może dobrym sposobem było by, gdyby powiedział rodzicom co jest między mną a Piotrkiem, żeby przedstawił im że jest szczęśliwy, że wpadliśmy sobie w oko jak tylko się poznaliśmy. jak myślicie?" Niech wszyscy wiedzą, że jesteście szczęśliwi
- Piotrek musi sie trzymać swojego zdania;
- i ten pomysł Marty jest świetny.

To da jego rodzicom do myślenia ;]
PAMIETAJ O MIŁOŚĆ TRZEBA WALCZYĆ, tym bardziej, że jest odwzajemniona, jak już to przetrwacie to będziesz wiedziała z kim chcesz się zestarzeć ;]

just89
21 lipca 2009
dowiedzialam sie jakie dali argumenty Piotrkowi...
1. jego mama sie wyprowadzi jak Piotrek nie przestanie do mnie jezdzcic bo jego ojciec sie "wyrzywa" na jego mamie
2. jego ojciec mu oznajmil ze jak on woli dziewczyne z miasta to on sprzedaje wszystko co mają ( maja spore ziemie uprawne - 163 ha, a Piotrek to uwielbia) i Piotrek ma sie wyprowadzic wtedy do mnie, ze oni go nie beda chcieli widziec
krotko mowiac zagrali nie fair, bo postawili mu takie argumenty ze on jest caly glupi co ma zrobic. bo zalezy mu na mnie ale tez nie chce tracic rodziny ani tego co tak bardzo kocha-swojego zawodu.
pol roku byli ok dla mnie, bylo tylko "kiedy Justynke przywieziesz, albo kiedy ona do nas przyjedzie", ale teraz od 4 miesiecy jest koszmar ( zaczelo sie rowno z tym jak Piotrka siostra zaszla w ciaze...
Piotrek powiedzial ze jeszcze bedziemy probowac, mamy kilka pomyslow i jeden taki juz ekstremalny.
planowalismy wspolna przyszlosc i ten ekstremalny wyczyn bedzie zmierzal do tego, ze postawimy na swoim a jego rodzice beda postawieni przed faktem dokonanym.

MAERY- dzieki za rade. tez myslalam nad tym zeby tam jechac i sie zapytac o co im chodzi co jest ze mna nie tak, tyle ze z tego moze klotnia wyjsc albo Piotrka wyrzuca z domu...;/ ale przed tym ekstremalnym wyczynem mozna to sprobowac...

Maery
21 lipca 2009
O to chodzi żeby w trakcie takiej rozmowy ani razu się nie unieść, a jak zaczną furczeć na Ciebie to wstaje i mówisz " Widzę że dziś ta rozmowa zmierza w złym kierunku a nie o to chodziło, myślę że powinniśmy przełożyć rozmowę aż państwo ochłoną, odwidzenia" Da im to po dupie i do myślenia :D

just89
22 lipca 2009
dzieki wielkie Maery !!
spróbujemy tak jak mówisz. Piotrek mówi że ja mam charakterek i potrafie dopiąć swego, więc mam nadzieję że się uda. tylko musimy wybrać taki dzień, kiedy oni będą mieli dobry dzień, żeby już na początku nie byli wściekli

dnmMili
23 lipca 2009
Ja widzę bardzo proste wyjście. Skoro rodzice tego chłopaka Cię nie akceptują - musisz dowiedzieć się dlaczego. Poszłabym do nich i zapytała patrząc prosto w oczy dlaczego mnie nie lubią i co im zrobiłam że tak traktują swojego syna nie pozwalając mu być szczęśliwym. Musisz dowiedzieć się o co tak naprawdę mają żal i po prostu z nimi porozmawiać. Jeśli ten chłopak Cię kocha, to Cię nie zostawi...

aSiula526
31 lipca 2009
czesc wszystkim,
mam prpblem ze swoim(bylym) sama nie wiem juz czy jestesmy czy nie. wiec przechodzac do rzeczy chodzi ot o ze 1,5 roku temu mialam wypadek(wybuch petardy)byl przy tym wszystkim moj jeszcze wtedy chlopak,od ponad roku zabnebiam sie tym faktem ze to sie stalo,winie wszystkim lacznie i jego,siedzil kolo mnie i nic nie zrobil,mam ogromny zal do niego o to obiecal mi jak zaczelismy byc ze soba ze nic mi sie przy nim nie stanie,ze chocby nie wiem co on bedzie zawsze, niestety zaczelo mi tak bardzo to uwierac w glwoie ze akurat mi sie to przytrafilo ze zaczelam na nim odragowywac to wszystko az wkoncu powiedzilam mu takie slowa ze przestalismy ze soba rozmawiac tylko sie klocic az doszlo do tego ze powiedexialm mu ze nie chce go znac ani widziec.teraz wiem ze to bym nawiekszy moj blad zaluje tego jak niczego w zyciu,blagalam go ostatnio zeby dal mi szanse to naprawiac ale on juz nie chce. jak dla mnie on sie poddal przerosla go sytuacja a ja nadal go kochal i wiem ze starcilam najwaznijsza osobe w moim zyciu, bardzo tego zaluje i robie co moge od ponad 1,5 miesiaca zeby dal mi ta szanse na naprawe tego wszystkiego,pisze do niego wiadomosci ze zrozumialam swoj blad i juz za niego gorzko zaplacilam. najbardziej mnei zastanawia fakt ze jescze miesiac temu(moje urodziny) on mnie prosil zebym sie zminila zebym przestala byc taka jaka bylam,wiec potrzebowalam czasu nie kontaktowalam sie z nim przez ten czas i wiem teraz ze tylko jego pragne miec w swoim zyciu nikogo innego,jego kocham ale on nie potrafi tego zrozumiec:(:(
prosze o jakas rade z gory dziekuje i pozdrawiam


ps.nie mam juz sily bardzo chce zebym on mi dal ta szanse zeby zapomnial to ze kiedys go skrzywidzilam,kazdemu nalezy sie szansa

just89
3 sierpnia 2009
zalezy jakie to były słowa. może trafiłaś w jego męskość, poniżyłaś go. a teg facet nie potrafi wybaczyć. wiem jak jest. też tak naskrobałam... ale uratowało mnie tylko to że on kocha, że sam nie potrafił przestać myśleć o mnie.
chłopaka nie zmusisz do niczego puki sam nie zrozumie że coś do ciebie czuje...
to jest ciężka sytuacja, ale nikt nie mówił że miłośc jest łatwa. może łatwo przychodzi ale nigdy nie przebiega bez jakiś cierpień, bez przeszkód...