Kontynuując..
Problemy pojawiają się, kiedy nie mam ochoty, albo źle się czuję, a on nastawiał się, że wieczorem pójdziemy do łóżka wcześniej i tak rozbudował w sobie oczekiwania, że wieczorem okazuje się, że jest problem, który czasem potrafi się skończyć kłótnią, jeśli ja nie odpuszczam.. Jak pomóc facetowi zrozumieć, że chcieć, to nie znaczy musieć??
No i co mogę jeszcze zrobić, żeby mieć na to ochotę tak, jak potrafi mi przyjść ochota na kawałek czekolady, czy inne smakołyki?? Zdaję sobie sprawę, że wspomniany powyżej problem tez wynika z jego poczucia, że mi nie zależy, przesadzonego odczucia, ale jedna wynikającego z różnic w potrzebach..
A może za dużo od siebie oczekuję? Co o tym myślicie?