w dzisiejszych czasach problemy z zajściem w ciążę lub poronienia stały się wręcz chorobą cywilizacyjną.. sama brałam tabletki przez długi okres czasu i wcześnie zaczęłam.. Kiedyś znajoma, która miała problem z utrzymaniem kolejnej już ciąży trafiła do kliniki specjalistycznej. Po powrocie opowiadała, że 80% pacjentek z problemami brało kiedyś tabletki. To mnie przeraziło i przestałam brać. Nie biorę już ponad dwa lata. Bałam się, że będę miała podobne problemy, choć opisywane pacjentki były starsze ode mnie (miały powyżej 30). W listopadzie zaszłam w ciąże... ale nastąpiło obumarcie płodu w 7 tygodniu. Nie wiadomo dlaczego. Takie przypadki w szpitalu były co moment. Nie jestem pewna czy to rzeczywiście choroba cywilizacji, zanieczyszczenia, toksyny, zabiegany i nerwowy tryb życia... czy może kiedyś zdarzało się to tak samo często a kobiety po prostu nie wiedziały, że są w ciąży bo nie było choćby testów ciążowych.. Lekarz pocieszał mnie, że z pierwszą ciążą bardzo często tak bywa, żebym odczekała trochę i starała się znów... i taki mam zamiar. Osobiście jednak tabletek nie polecam, szczególnie młodym dziewczynom, które za niedługo chcą starać się o pierwsze dziecko.