Mój problem polega na tym że odkąd współżyje z moim chłopakiem (a dzieje sie tak już 10 miesięcy) nie miałam orgazmu ani razu.... ani pochwowego ani łechtaczkowego... nie wiem czemu tak jest.... może to wina tabletek antykoncepcyjnych bo biorę je od samego początku współzycia? czuję sie źle bo dogadzam tylko mojemu chłopakowi a sama nic z tego nie mam i jeszcze w dodatku truję sie tabletkami... nie wiem czy odstawić je - jak nie mam żadnych korzyści czy brać je nadal? i nie wiem czy próbować nadal saksu i czekać że coś sie zmieni czy zaprzestać tego na jakiś czas... czuje sie trochę wykorzystana że mój chłopak ma coś czego ja nie miałam nigdy... proszę o pomoc...
(?) 1 marca 2008
Brałam tabletki i nie miało to wpływu na moje odczówanie przyjemności z seksu. Czy z tabletkami czy beż przyjemność była taka sama :)
=) hmm lubię ryzyko..xP ale ogolnie byłam u ginekologa.. zalecił mi plastry i wiadomo prezerwatywy.. seks uprawiam od 2 moze 4 miesięcy :). Tak zawsze troszkę się boję ale raz się zyje jestem ostrożna :)
no proszę cie nie żartuj... mi sie z nim nie układa tylko w łóżku a reszta jest jak najbardziej spoko :) nie kłucimy sie a nawet rozumiemy bez słów... drugiego takiego nie znajdę :(
hmm =) wredota zle mnie zorozumiałas :). nie spie z facetem w nocy :). ale uprawiam z nim seks :) mam w dzien wystarczajaco duzo czasu lub przed szkołą
LoOoczuska uważam że raczej nie masz sie czym chwalić..!!
(?) 1 marca 2008
byc moze problem tkwi w Twojej budowie anatomicznej, sprobujcie roznych technik, byc moze ktoras okaze sie skuteczna, ale najlepiej skorzystac z porad seksuologa, czy to Twoj pierwszy partner?
wiesz ja juz długo prubuje.... i nie wiem co jest nie tak... nawet przed seksem są pieszczoty oralne i to też nic nie daje.... boje sie że coś ze mną nie tak... niby wszystko mi sie podoba ale nie mam tego czegoś...