Strona główna > Grupy > Książki ;- ) > Maria Konopnicka
Książki ;- )
jaką ostatnio przeczytałyście książkę? jaka jest godna polecenia?
Jakie są wasze ulubione tytułu, itp. itd.




Maria Konopnicka

(?)
31 maja 2008
CZYM JESTEŚ ?
Lecieć bym chciała daleko ... daleko ...
Gdzie z brzóz płaczących srebne rosy ciekną,
Kiedy szum lasów pierś przejmuje drżeniem ...
- Czym jesteś szczęście? - Wspomnieniem ?

Lecieć bym chciała tam gdzie olchy rosną,
Gdzie głogi dzikie zakwitają wiosną,
Gdzie się powoje, jak baśń dziwna plotą ...
- Czym jesteś szczęście? - Tęsknotą?

Lecieć bym chciała - za jasnym gdzieś zdrojem
Myśl puścić wolno, jak wody bieżące ...
I widzieć tylko łan zboża i słońce ...
- Czym jesteś szczęście? - Spokojem?

Lecieć bym chciała, lecz nie wiem do czego
Wyciągnąć rękę i przywrzeć płomieniem ...
Idę - a za mną cień smutku dawnego ...
- Czym jesteś szczęście? - Złudzeniem?

Lecieć bym chciała do chwilek tych jasnych
Gdzie życie, pragnień nieświadome własnych,
Jest jako blaski, co na wschodzie dnieją ...
- Czym jesteś szczęście? - Nadzieją?

Lecieć bym chciała ... sen cichy, sen złoty
Prześnić samotna i konać z tęsknoty,
I "kocham" mówić dalekim spojrzeniem ...
- Czym jesteś szczęście? - Pragnieniem?

Lecieć bym chciała i nie wrócić więcej ...
Raz tylko serca uderza goręcej,
A potem cisza ... wszystko się przyśniło ...
- czym jesteś szczęście? - Mogiłą?


JEŚLI KOCHASZ ...

Jeśli kochasz nie wołaj mnie ze sobą!
Pomiędzy nami jest przepaść głęboka,
Co nas rozdziela swych cieniów żałobą
Na wieki!
Próżno oczyma poglądasz smutnemi
I próżno drogie wyciągasz ramiona ...
Ty będziesz dla mnie tak zawsze na ziemi
Daleki!
Od ciebie do mnie, ode mnie do ciebie
Wolno przelatywać promieniom księżyca,
Co w zmierzchy letnie całuje na niebie
Lazury ...
I szumom lasów i ciszy pieszczotom
Pieśni słowiczych wyznaniom namiętnym
I pełnym praagnień wieczystym tęsknotom
Natury.
Ale my sami - tak trwajmy, bez słowa,
Bez łzy, bez skargi, jak cienie dwa blade ...
Ból nasz niech tylko milczenia wymowa
Tłumaczy.
Rozkosz? ... czy myślisz, że chwile zachwytu
Duch twój - sam sobie, obojgu nam - życie
A twym porywom konieczność przesytu
Przebaczy?
My tak zostańmy na długo na zawsze!
Płonące usta niechaj śmierć ochłodzi ...
Mnie szczęście inne pełniejsze, jaskrawsze
Przeraża ...
Żadnych uniesień i żadnych wybuchów!
Mojemy sercu daj spalić się w ciszy,
U beznadziejnych pożądań wszechduchów
Ołtarza ...
My nie z tych, co by umieli róz kwiatem
Zarzucić przepaść, dzielącą dwie dole,
I przejść królewskim rozkoszy szkarłatem Głębinę ...
Ja wiem, że jeżeli zawołasz mnie w ciszy
Imieniem, które na sutach ci płonie,
Dusza moja stęskniona usłyszy
I zginę!
I to, co miało mi źródłem być mocy,
Będzie odleniem potęgi istnienia ...
Co było światłem, to stanie sie nocy
Żałobą ...
O patrz! ta przepaść tak pełna jest trwogi ...
Dusza sie moja wyrywa do ciebie ...
Jeśli więc kochasz, nie wołaj mnie drogi,
Ze sobą!

(?)
31 maja 2008
WEZWANIE
Nie przychodź do mnie w jasny dzień,
W poranek róż majowy;
Nie przychodź do mnie w jasny dzień,
Bo ci na drogę padnie cień
Mej cichej, smętnej głowy ...

Ale przyjdź do mnie w chmurny czas,
W jesienne mroczne rano;
Ale przyjdź do mnie w chmurny czas
Niech blade niebo skryje nas
W swą płachtę z mgły utkaną.

Nie przychodź do mnie w szczęścia dnie,
W jutrzenne życia zorze;
Nie przychodź do mnie w szczęścia dnie,
Gdy dłoń i serce kwiaty rwie,
A ust pucharem - morze.

Ale przyjdź do mnie w zmierzch i w noc,
Gdy rosa pada chłodna;
Ale przyjdź do mnie w zmierzch i w noc,
Kiedy życia wytli moc,
A serce wyschnie do dna,

Ale przyjdź do mnie wpośród dum,
W rozmyślań wielką ciszę;
Ale przyjdź do mnie wpośród dum,
Gdzie czarnych sosen szmer i szum
Mogiłę mą kołysze ...

PRELUDIUM
Nie kocham jeszcze, a już mi jest drogi;
Nie kocham jeszcze, a juz drżę i płone
I duszę pełną o niego mam trwogi
I mysli moje już, tam w jego progi
Leca stęsknione ...
I ponad dachem jego się trzepocą
Miesięczną nocą ...

Nie kocham jeszcze, a ranki już moje
O snach mych dziwnie wstają zadumane;
Już chodzą za mną jakieś niepokoje,
Już czegoś pragnę i czegoś się boję
W noce nie spane ...
I już na ustach ślad naszę płomienia
Jego imienia ...

Nie kocham jeszcze, a już mi się zdaje,
Że nam gdzieś lecieć, rozpłynąć się trzeba
W jakieś czarowne dziedziny i kraje ...
Już mi się marzą słowicze wyraje
Do tego nieba,
Które gdzieś czeka, aż nas ukołysze
W błękitna ciszę.


NON DOLET
Nie, to nie boli wyrzec się nadziei
I jedynego o szczęściu marzenia
I wszystkie listki obrywać z kolei
Z tej róży, która jest kwiatem z płomienia
I poza siebie rzucać je powoli ...
Nie, to nie boli!

Za każdym kroiem, za każdym czuć ruchem
Pęta, co dłonie skuwają łańcuchem,
I iść swą drogą z posępnym tym zgrzytem
Słyszeć go nocą i słyszeć go świtem
I czekać śmierci, co z niego wyzwoli ...
Nie, to nie boli!

Nie, to nie boli bronic się pieszczocie
Snów owych złotych, co nad głową lecą
I ducha wiecznej poślubić tęsknocie
I być jak ognie, co po trumnach świecą
I jako kwiecie na cmentralnej roli ...
Nie, to nie boli!

Budzić się co dnia o porannej zorzy
Z myślą, że dzień ten przejdzie bezsłonecznie,
A kiedy pierś się pragnieniem otworzy,
Mówić: "Zamilcz" - i "Milcz" mówić wiecznie
I w drżącym sercu czuć zawsze szpon woli ...
Nie, to nie boli!

Nie, to nie boli wyciągnąć ramiona
W cichość i w ciemność i czuć jak w tej ciszy
Krzyk wołający imię twoje kona
I jak w niej druga pierś tęsknotą dyszy,
I wiedzieć, że nic nie zmieni tej doli ...
Nie, to nie boli!

(?)
31 maja 2008
ACH ZŁUDĄ JEST
Ach, złudą jest wiośniany wiew,
Co rzuca ziemi kwiatów siew,
Co w morzu srebny skrzydła mew ...
- A prawdą jest śmierci dech,
Co gasi radość, gosi śmiech,
A prawdą te szkielety drzew ...

Ach, złudą jest ta krasa róż,
Co wieńczy świtu złoty kruż,
Co pała ogniem młodych zórz ...
_ A prawdą jest ten mrok i cień,
Co gasi słońce, gasi dzień,
A prawdą noc, co idzie tuż ...

I złudą jest, że w życia ruch
Z kochaniem serca idziesz w dwóch,
Że dotrwa miłość, dotrwa duch ...
- A prawdą jest, że z życia bram,
Wśród zimnych - zimny wyjdziesz sam
W moglinej ziemi czarny puch ...

I złudą jest, że z szczęścia pól
Nieść będziesz miody w jutra ul
I łamać z braćmi chleb i sól ...
- A rawdą jest, żeś proch i pył,
Że wicher ślad zatrze, gdzieś tu żył,
A prawdą śmierć i prawdą ból ...


JEST W PIERSI MOJEJ

Jest w piersi mojej cichy grób,
Żaden go kwiat nie stroi,
I żaden tam nie leży trup
W śmiertelnej swej ostoi ...

Nie dzwoni nad nim dzwonów spiż,
Nie ciężą ziemi bryły;
Nie sterczy kamień ani krzyż
U cichej tej mogiły ...

Tylko w nią zapadł promień ten,
Co złocił moje zycie ...
Tylko w niej leży cichy mój sen
I ufne serca bicie!