Była młoda i pękna,żyła tak jakby świat należał tylko do niej,nie liczyła się z nikim i niczym.Zadufan w sobie małolata.Miała wszystko co chciała.Jej życie kręciło się wokuł nudnej szkoły i dyskotek.Rodzice pozwalali jej na wszystko,mając 16 lat nie wracała do domu na noc,nikogo to nie obchodziło.Spała u swoich kolegów przeważnie dużo starszych od niej.Była bardzo zdolna ,ale szkoła to był zbędny balast,była tam gościem,a mimo to miała dobre stopnie.Chłopakom zawracała w głowie,a potem na ich oczach całowała się z następnym.Ludzie zaczeli ostro brać ją na języki i toważystwo dyskotekowe też określili ją:"łatwa,szybka i przyjemna".Skończyła liceum zdała mature i kazdy nauczyciel namawiał ją na studia,miała ścisły umysł,matematyka fizyka i chemia to była dla niej pestka zawsze znała odpowiedz nawet nauczyciele się dziwili jaki ona ma talent.Zrobiła na złość wszystkim i nie poszła na studia,była dumna z siebie że postawiła na swoim.Po szkole nastąpił przełom w jej życiu poznała młodszego od siebie mało doświadczonego chłopaka.Nie kochała go,ale chciała pewnej stabilizacji było jej tak wygoniej.Ludzie się uspokoili już nie plotkowali o niej.Pracowała tu i tam,coraz częściej wracała myślami do tego jak niszczyła swoje życie i miłość innych do niej.Stabilizacja trwała jakieś 2 lata,jej chłopak poszedł do wojska a ona nie umiała żyć samotnie w jego domu.Nienawidziła jego matki przez którą chciała popełnić samobójstwo.Co dzień było gorzej motała się z myślami,nie wiedziała co ma robić.Podjeła decyzje ucieka z kraju.Jak postanowił tak zrobiła.Znajomości miała dużo i zaraz znaleźli jej prace za granicą.Pisała listy do swojego chłopaka i on do niej,ale czuła że musi zakończyć tą farse.Wróciła na święta do domu z zamiarem zerwania z chłopakiem,chciała to zrobić zaraz po świętach żeby nikomu ich nie psuć.W święta spotkała ją niespodzianka cios poniżej pasa.Jej zaręczyny i planowany ślub ona nie miała nic do powiedzenia oni już wszystko ustalili jej rodzice i chłopaka.Siedział i słuchała co oni za herezje opowiadają,nie wytrzymała ona zawsze samodzielna robiąca co chce nagle ktoś podejmuje decyzje za nią.Wykrzyczał im wszystko i uciekła.Płakała i płakała załamała się totalnie,do domu nie miała po co wracać,biła się z myślami.Nie było jej tydzień w domu nikt się nie martwił.Wróciła i wytłumaczyła rodzicom wszystko,ale pojawił się kolejny problem jej chłopak ją szantażował,że się zabije jak nie wróci do niego,wpadła z deszczu pod rynne.I co zrobiła?