Strona główna > Grupy > Facet > Jak zdobył Wasze serce mężczyzna?...
Facet
Wszystko o facetach :)




Jak zdobył Wasze serce mężczyzna? Czym adoratorzy zrażali?

mila5
23 września 2008
Przyszła jesień, pochmurnie za oknem, gorące herbatki wieczorkiem;)Może jakiś temat sprzyjający nostalgi, romantyczności.
Mnie były zdobył uporem, wierszami.

(?)
24 września 2008
hmmm, pierwszy to byla milosc od pierwszego wejrzenia :) zobaczylam go i chcialam go miec :D byl przesliczny,
moj drugi luby i aktualny zdobyl mnie w dosc latwy sposob, po zerwaniu z tym pierwszym (zdradzal i ludzie zabardzo o tym gadali wiec bylo to konieczne, wkoncu dobry seks to nie wszystko) potrzebowalam pocieszenie i przytulenia, idealne sie do tego nadawal, raczej tez ja go wybralam i musialam go miec :P

(?)
24 września 2008
a czym zrazali ?? pamietam takiego jednego po 2 tyg spotykania sie mialam dosc tylko trzymania za raczke a on nawet chyba nie myslal mnie pocalowac :P w wieku 17 lat 2 tyg bez calowania to za dlugo :D

agusiaczek
24 września 2008
Mój mężczyzna zdobył mnie szczerością...żadnych przesłodzonych komplementów, żadnych podchodów tylko konkrety i bardzo nie typowy podryw.


U adoratowrow zrażał mnie wysyp komplementów, które znałam na pamięć.
Sztuczny romantyzn. Zgadzanie się we wszystkim ze mną i to, że się łatwo nie poddawali, a wręcz byli nachalni i męczący.

(?)
24 września 2008
czym zrażali? jeden brakiem emocjonalnej czułości, drugi ciągłym "klejeniem się", głaskaniem po twarzy i traktowaniem mnie jak lalki-przytulanki.

mila5
24 września 2008
nie cierpie takich "przylepek". Misiów pysiów itp. Faktycznie to odstrasza. Wiadomo- czułość w umiarze jest fajna, ale jak ktoś przesadza...odechciewa się wszytskiego

Ela
24 września 2008
Mnie zdobył czułością i opiekuńczością, na romantyzmie akurat się nie zna :)

Inni facecci byli beznadziejni :) głupie komplemanty - typowa zagrywka :D

(?)
24 września 2008
Moj pokazal mi jak kochac i jak byc kochana w calym slowa tego znaczeniu ,nie bylo to latwe mial troche pod gorke po poprzedniku.Podobno zakochany facet nie boi sie zrobic z siebie idioty....;)cos w tym jest:)

Deijaneira
25 września 2008
A mój to wytrwały uparciuch, przez pół roku usiłował się ze mną umówić. W końcu jakoś tak wyszło, że poszliśmy razem na spacer i właściwie od tamtego momentu jesteśmy razem. Dodam, że jest to najwspanialszy facet, jakiego mogłam sobie wymarzyć.

(?)
25 września 2008
ale dosc ciekawa rozmowa :) jak bylam mala tez rozmawialam sama ze soba ;P ale mialam inne tematy i nie mialam internetu zeby zapisywac takie glupoty

(?)
25 września 2008
issia to woła o pomstę do nieba

(?)
25 września 2008
Wola, wola i to duzymi literami!!!

martuska
15 października 2008
hehe fajny temat :) moj były łazil za mną tak długo, ze zgodziłam się z nim umówić dla świętego spokoju i jakos tak wszystko potoczyło sie dalej:) bylismy ze sobą 3 lata. zraził mnie "przytakiwaniem" i brakiem swojego zdania. wiecznie tylko słyszałam "tak kochanie, bedzie tak jak chcesz. oczywiscie kochanie. jak sobie zyczysz" itp. natomiast mój kolejny chłopak zaimponował mi swoja pewnością siebie i cholernie pięknymi oczami:)
Potencjalni adoratorzy zrażają mnie banalnymi komplementami:/