Zglupialam... Wczoraj byl dzien kobiet. strasznie balam sie isc na uczelnie, bo balam sie ze bede musiala ogladac tam mojego bylego (ktorego nadal kocham) z jego nowa laska i ją w dodatku uchachaną i z kwiatkiem w reku. ale obojga caly dzien nie bylo na zajeciach... wole nie myslec, gdzie byli, czy razem, i co robili... no i dzisiaj rano dostaje od neigo smsa o tresci, czy bylam na zajeciach i co tam ciakawego bylo (w ogole ostatnio tylko o takie rzeczy mnei pyta, traktuje mnie jak sekretarke a nie przyjaciolke, choc deklarowal mi przyjazn...). odpisalam krotko co bylo i dopisalam "a z ciekawych rzeczy to wczoraj byl dzien kobiet. na szczescie sa na tym swiecie jeszcze mili faceci, ktorzy o tym pamietaja.."