Strona główna > Grupy > Hyde Park > miłość przez internet??
Hyde Park
O wszystkim bez ogródek ;)




miłość przez internet??

stasiaa
30 sierpnia 2008
Właśnie przeczytałam pewnien artykuł w gazecie, której nazwy nie bede cytować ;)... o miłości w sieci. Hmm przynam, ze ten temat jest dość intrygujący a jadnocześnie "na czasie". Co wy sądzicie o takim flirtcie w necie? Czy zdarzyło Wam sie spotkać z takim internetowym amantem? A moze któraś z Pań ma jakies negatywne bądź pozytywne przejścia z internetem w tle, a potem w realu?
Dla mnie jest to troszke dziwne, moze nawet niebezpieczne... nie wiem nie probowalam, aleee znam (aż) dwie pary które stanęły już na ślubnym kobiercu a... poznały się na czacie.
Ciekawa jestem Waszych opinii.
Pozdrawiam

agusiaczek
30 sierpnia 2008
Osobiście w życiu nie spotkałabym się z chłopakiem spotkanym w sieci. Nigdy nie traktowałam internetu jako miejsca gdzie można spotkać miłość. Uważam że jest to conajmniej niebezpieczne, wiele osób podaje się za kogoś innego.
Natomiast mam przyjaciółkę, która swojego narzeczonego poznała na czacie i kilka lat pisali ze sobą na gg. Od dwóch lat mieszka z nim i są bardzo szczęśliwą i udaną parą, ale wg mnie to są wyjątki.

ndzAndzia
30 sierpnia 2008
Ja Uważam że jest to conajmniej niebezpieczne,ale tez poznałam kilka osób w necie
ale lepiej uwazaj na takie znajomosci lepiej byc ostroznym

Deijaneira
30 sierpnia 2008
Ja znam 1 taka osobe tylko i wylacznie "wirtualnie". Rozmawiamy od ok. 1.5 roku. Na poczatku byl to taki maly flircik, ale przeksztalcilo sie w taka wirtualna "przyjazn": wie, ze mam partnera, jest mi z nim dobrze i kocham go, ja go wspieram, kiedy ma problem ze swoja kobieta. Podejrzewam, ze nigdy sie nie spotkamy, on mieszka na drugim koncu Polski.
Spotkalam sie kiedys z kims poznanym w necie, ale byla to krotkotrwala znajomosc. Roznie w zyciu bywa, zawsze mozna sie zakochac. Osobiscie nie znam takiej pary.

(?)
30 sierpnia 2008
Mysle ze taka milosc jest mozliwa...Mam na mysli poznanie sie przez internet,pisanie ze soba itd a po jakims czasie spotkanie w realu i bycie przyjaciolmi no a pozniej jak znajomosc wypali to milosc....Nie wazne jak sie rozpoczelo znajomosc,wazne jest to jaka ta znajomosc jest...

(?)
31 sierpnia 2008
Mam kolegę którego poznałam na czacie ,gadamy ze sobą koło roku,każde z nas ma swoje życie jednak czasem radzimy się siebie,nie jest to żaden romans czasem porostu mamy ochotę pośmiać się pożartować ,pogadać o głupotach;)

laos
31 sierpnia 2008
Moim zdaniem poprostu zależy na kogo sie trafi Mnie sie to przytrafiło dwa razy i w sumie poznałem dwaie fajne osoby (płci przeciwnej ;) ), ale inetrenet nie zastąpi tego 1-go spojrzenia tej iskry która czasem tak wyskakuje.

stasiaa
31 sierpnia 2008
ja nie doświadzyłam miłości przez internet ani nic z tych rzeczy. A czaty wydają mi się zbyt banalne. Zaczyna sie tak samo : "ile masz lat, gdzie mieszkasz, jak wygladasz" , daremne, nie korzystam. Chociaż byćmoże możliwe jest tak spotkać miłosc... jednak to zbyt ryzykowne.

(?)
31 sierpnia 2008
zależny z kim rozmawiasz czat to przede wszystkim pogawędka a nie sposób na szukanie miłości choć sa i tacy,czy banalne?zależny,czasem rzeczywiście zdążają się standardowe pytania ale to przecież od nas zależy o czym rozmawiamy i jakie pytania zadajemy:););0czasem bywa milo czasem nudno wszystko zależny od tego z kim ta pogawędkę sobie ucinamy:)

malastka
1 września 2008
Tez czytalam ten artykul,Stasiuu :) W necie,oczywiscie istnieja niebezpieczenstwa,ale czyz w realu ich nie ma?To naprawde trudno przewidziec...Wiadomo,trzeba byc ostroznym-i tu i tu.Nastawianie sie na znalezienie wielkiej milosci w necie moze sie smutno skonczyc(mam taka znajoma :( ),ale luzna znajomosc,pogadanie wieczorkiem-dlaczego nie?Wiec moim zdaniem-przede wszystkim dystans i zdrowy rozsadek :)
Pozdrawiam!

Lolus666
1 września 2008
Hejka:) ja wlasnie przez internet a konkretniej przez fotke .pl poznalam moja milosc:) a wiec wszystko jest mozliwe pozdrawaim:)

edysqa
1 września 2008
Cześć :-)
Ja swojego Meża też poznałam na fotce :-)
Jest spełnieniem moich marzeń.
Wszystko jest możliwe, trzeba tylko wierzyć i wiedzieć czego się chce. Pozdrawiam

Ela
3 września 2008
:) nigdy się nie umawiałam na radki po przez czat, ale sobie miło siedziałam na Stałym nicku na wp :) i zobaczyłam Avatar związany z capoeirą i zapytałam czy trenuje, czy zna taką a taką osobę i rozmowa się nawiązała.**

Ugadaliśmy się na trening ;] potem spacery i ;] jestesmy od tego czasu ze sobą 3 lata ;]

Tu było pierwsze spojrzenie, pierwszy uśmiech, nie myśleliśmy o radce :D a wyszło inaczej

** sama trenowałam capoeire, ale traf się stał taki że zrezygnowałam przed maturą, przez naukę, a on ;] zaczął trenować kiedy ja odeszłam.

(?)
3 września 2008
Ela prawie jak w romantycznym filmie:)

stasiaa
3 września 2008
wlasnie tak romantycznie..., czyli mozliwe jest spotkanie kogos normalnego i uczciwego w necie. ciekawe. pozdr

asiek
9 września 2008
życie jest tak skonstruowane, ze wcale nie musi byc tak , jak jest w powszechnych przekonaniach. Można naprawdę poznać świetnych facetów przez komputer. Ostrożności oczywiscie nigdy za wiele, lecz to dotyczy nie tylko Panów z virtuala. Aktualnie sama zaczynam "wiązać się" z pewnym Panem. Wypatrzył mnie gdzieś na jakims portalu , do ktorego juz dawno nawet nie zagladałam i ktorego nawet juz nie ma.Nalegał na spotkanie,wiec sie zgodziłam. Może i za szybko ale za to chciałam na neutralnym gruncie w bezpiecznym miejscu. Poszlismy w zaludnione miejsce do centrum na kawe. Rozmowa na luzie ale jednoczesnie umozliwiająca wstępne poznanie siebie. Udało sie.

Ela
9 września 2008
;] miłość sama przychodzi... niekiedy nawet nie zauważymy kiedy się w kimś zakochaliśmy.

(?)
10 września 2008
Osobiście nigdy miłości nie szukałam... ani w "realu" ani w "sieci". Zawsze przychodziła sama... w najmniej oczekiwanym momencie.
Przez net poznawałam mnóstwo ludzi, w zasadzie zawsze znajomość przenosiła się w świat rzeczywisty.. z większością znajomych spotykam się nadal regularnie.
Kiedyś zagadnął mnie pewien chłopak.. okazało się, że za dwa tygodnie wybieramy się na ten sam festiwal teatralny. Omówiliśmy się więc między spektaklami. Później był kolejny festiwal... i kolejny. Cieszyliśmy się, że znaleźliśmy w sobie towarzyszy na te nasze teatralno-filmowe wojaże..... teraz jesteśmy małżeństwem.:D

(?)
12 września 2008
Ja poznałam w Internecie swojego obecnego męża. Inna rzecz, że nie stawialam sobie jako celu znalezienia tam milosci, poznalismy sie dzieki stronie pomagajacej w znalezieniu ludzi pragnacych przez korespondencje doskonalic jezyki obce, www.penpal.party.com czy jakos tak. Poczatkowo pisywalam z wieloma osobami z najrozniejszych krajow, teraz mam kontakt z dwoma - jedna z nich jest moj maz. Pisywalismy do siebie jakies poltora roku, przez pierwsze pol roku nawet nie wymienilismy sie zdjeciami, ale dzieki temu korespondencja byla tym bardziej intrygujaca. Do tej pory mam zachowane i wydrukowane nasze listy - jest tego kilkaset stron, bo pisywalismy duzo i czesto. Spotkalismy sie poltora roku od rozpoczecia znajomosci, wiedzielismy wiec wowczas o sobie bardzo duzo. Potem widywalismy sie co pare miesiecy, bo dzielilo nas ponad 2 tysiace km. Ale jak widac dla prawdziwej milosci ani dystans, ani dluga rozlaka nie jest przeszkoda. Niedawno minelo ponad pol roku, odkad jestesmy malzenstwem. Ani przez chwile nie wahalam sie, ze byla to wlasciwa decyzja i wlasciwy czlowiek. Chociaz zawsze bardzo negatywnie odnosilam sie do takich "internetowych milosci" i jak by mi ktos kiedys powiedzial, ze swojego przyszlego meza poznam wlasnie w ten sposob, to bym nie uwierzyla.

stasiaa
13 września 2008
Wasze historie sa na prawde piekne, ciesze sie, ze mialyscie szczescie i wszysto sie Wam ulozyło. Moze to faktycznie nie najgorszy sposob, hehe. Pozdrawiam.