Ja poznałam w Internecie swojego obecnego męża. Inna rzecz, że nie stawialam sobie jako celu znalezienia tam milosci, poznalismy sie dzieki stronie pomagajacej w znalezieniu ludzi pragnacych przez korespondencje doskonalic jezyki obce,
www.penpal.party.com czy jakos tak. Poczatkowo pisywalam z wieloma osobami z najrozniejszych krajow, teraz mam kontakt z dwoma - jedna z nich jest moj maz. Pisywalismy do siebie jakies poltora roku, przez pierwsze pol roku nawet nie wymienilismy sie zdjeciami, ale dzieki temu korespondencja byla tym bardziej intrygujaca. Do tej pory mam zachowane i wydrukowane nasze listy - jest tego kilkaset stron, bo pisywalismy duzo i czesto. Spotkalismy sie poltora roku od rozpoczecia znajomosci, wiedzielismy wiec wowczas o sobie bardzo duzo. Potem widywalismy sie co pare miesiecy, bo dzielilo nas ponad 2 tysiace km. Ale jak widac dla prawdziwej milosci ani dystans, ani dluga rozlaka nie jest przeszkoda. Niedawno minelo ponad pol roku, odkad jestesmy malzenstwem. Ani przez chwile nie wahalam sie, ze byla to wlasciwa decyzja i wlasciwy czlowiek. Chociaz zawsze bardzo negatywnie odnosilam sie do takich "internetowych milosci" i jak by mi ktos kiedys powiedzial, ze swojego przyszlego meza poznam wlasnie w ten sposob, to bym nie uwierzyla.