Strona główna > Grupy > Hyde Park > Małżeństwo czy konkubinat?
Hyde Park
O wszystkim bez ogródek ;)




Małżeństwo czy konkubinat?

margo
12 sierpnia 2008
Jestem ciekawa jakie jest Wasze zdanie.Plusy i minusy takich relacji i związkow.Zwolennicy konkubinatów(a jest ich coraz więcej)zadają pytanie:a co mi z papierka?Ale czy faktycznie chodzi tu o ten papierek?

margo
12 sierpnia 2008
Ja jestem mężatką i nie mieszkałam z mężem przed ślubem.Wzięliśmy ślub,bo chcieliśmy byc mężem i żoną,tak poprostu.....A Wy Kobietki na co się zdecydujecie lub zdecydowałyście?Zapraszam do dzielenia się doświadczeniami lub spostrzeżeniami:)

(?)
13 sierpnia 2008
ja z moim mężem przed ślubem mieszkałam 4 lata i było fajnie rok temu wzięliśmy ślub i moge stanowczo stwierdzić że niby papierek nic nie zmienia ale jednak jest jakoś tak troche inaczej - fajniej he he :)

(?)
13 sierpnia 2008
ja jestem ze swoim facetem od 7 lat od 6 mieszkamu razem,dzieci nie mamy wiec narazie slub nie jest nam potrzebny...

(?)
13 sierpnia 2008
Ja jestem za małżeństwem, też jestem mężatką i podobnie jak margo przed ślubem nie mieszkaliśmy razem

(?)
13 sierpnia 2008
ja bym chciala zamieszkac przed slubem z moim chlopakiem, ale chce tez wziasc slub i zyc jako rodzina, miec jego nazwisko i wiedziec ze slubowal mi milosc i wiernosc, jakby nie bylo slub to nie tylko papierek ale tez dana obietnica przy ktorej mamy swiadkow, uwazam ze to bardziej laczy ludzi

oNa19
14 sierpnia 2008
Ja jestem ze swoim chłopakiem 8miesiecy. ja sie jeszcze uczę on już pracuje. gdy trawl rok szkoły to w tygodniu mieszkaliśmy u mnie a na weekendy jeździliśmy do niego. teraz gdy sa wakacje większość czasu mieszkamy u niego. gdy skończy szkole (za rok) planujemy na stale zamieszkać razem u niego w domku rodzinnym., na dole mieszkać będą jego rodzice a u góry my zrobimy sobie swoje gniazdko. z czasem chcemy wziąć ślub.

Ela
14 sierpnia 2008
Ja z moim ;] jestem od 3 lat, razem mieszkamy od 1,5 i jest nam dobrze, co do ślubu to, wiem, że to przekiękna chwila :) Konkubinat nie jest zły, ale jak ktoś już wie, że to ta jedna jedyna osoba ;] to i przyjdzie czas na ślub. W aktualnych czasach taką decyzję podejmuje się wspólnie, teraz nie trzeba brać na siłe ślubu bo załapali wpadke. Już się nie patrzy krzywo na takie osoby, że żyją bez ślubu.

Mi się ślub marzy owszem ;) pomału i na to czas przyjdzie.

(?)
14 sierpnia 2008
Ja z moim Lubym jestesmy ze soba ponad 7 latek mieszkamy razem od 6ciu,mamy 8 miesieczna dzidke ,jeszcze przed narodzinami mielismy zamiar wziąć slub jednak troche nam sie sprawy skomplikowaly.Ale oboje jestesmy na TAK :)wiec bedzie to tylko bardziej rozciagniete w czasie i w innej kolejnosci :)

Haraga
15 sierpnia 2008
to zależy, gdy nie ma dzieci to można wybierać konkubinat lub małżeństwo, ale jeżeli na świat ma przyjść dziecko to polecam mimo wszystko małżeństwo, ten "papierek" to krok dalej to taka oznaka że " jestem z Tobą i chcę żeby świat o tym wiedział"

malastka
18 sierpnia 2008
Moim zdaniem jesli jest milosc,to...nie ma znaczenia.Kazdy zyje,jak mu pasuje.Zylam w konkubinacie,teraz jestem juz zonka i w sumie nie ma zadnej roznicy.No,moze niektore sprawy,np.urzedowe zalatwia nam sie prosciej :)
Natomiast jesli w gre wchodzi dzieciaszek,to zgadzam sie z Haraga.

(?)
18 sierpnia 2008
w małżeństwie jest łatwiej godzić się po kłótni a w konkubinacie facet może odejść kiedy chce

Haraga
20 sierpnia 2008
nie tylko facet może odejść :) kobieta również może odejść to zawsze działa w dwie strony

(?)
20 sierpnia 2008
Tak to zawsze działa w dwie strony jednak uważam,że w małżeństwie są większe szanse na pojednanie.

(?)
21 sierpnia 2008
bo z odejsciem jest wiecej problemow i ludzie bardziej sie staraja pojednac

(?)
22 sierpnia 2008
Jeśli po kłótni ktoś odchodzi od drugiej osoby, oznacza to w moim mniemaniu że nie dojrzał do bycia w związku.

(?)
22 sierpnia 2008
rozne bywaja klotnie ..

(?)
23 sierpnia 2008
To nie ma większego znaczenia. Niezależnie od tego czy bał ślub, czy nie są związki, które trwają i są takie, które muszą się rozpaść. Wszystko zależy od tego (chyba), co jest ważne dla tych osób.

(?)
31 sierpnia 2008
pozdrawiam

(?)
12 września 2008
Ja generalnie jestem przeciwko, choc tego nie neguje jeśli ktos ma ochote to dla mnie wporzadku. Uważam się puki co za ateistkę wiec ślub kościelny całkowicie by odpadać. A cywilny...no cóż może kiedys jesli ułatwiło by to jakieś prawne elementy życia. Przysiega? Po co? Wg mnie i tak nie jest żadną gwarancja. Jak masz z kimś byc do końca to bedziesz a jak nie to słowo dane 20lat temu niczego nie zmieni. Ajuż zapraszanie gości jest dla mnie najgorszym elementem. Uwazam że moja miłość jest sprawą mpoją i partnera i w życiu nie chcialabym miec świadków kiedy patrze w oczy ukochanego i mówię mu ile dla mnie znaczy i jak bardzo go kocham. Ale to tylko moja opinia;)