oczywiscie, ze przyjcie na swiat dziecka wywraca zycie do gory nogami, dziecko absorbuje duzo czasu, wkrada sie zmeczenie, stres, ale to dotyczy obojga nie tylko Ciebie, problem jest w tym, ze nie umiecie oboje poswiecac czasu sobie, Ty w pretensjach, ze nie masz meza kiedy go potrzebujesz, bo jestes zmeczona ect, maz wykonczony po pracy, ze nie masz dla niego czasu, nie ma juz tego luzu, czestrzych wyjsc z domu, ale wcale nie musi tak byc, meza mozna wdrozyc w sprawy domowe, dziecko wczesniej polozyc spac, zorganizowac jakas mila wspolna kolacje, czasami dziecko podrzucic dziadkom i czas poswiecac sobie, nie musisz byc uwiazana do dziecka 24 na dobe i zadac tego samego od meza, potrzebujecie swojej bliskosci, pobycia tylko we dwoje, bo taka jest natura czlowieka, inaczej wkradaja sie pretensje, niechec, zlosc, frustracje, klotnie i kazde z Was idzie swoja strona i nie ma tak, ze maz nie chce brac udzialu w zyciu rodziny, nie wie tylko jak ma to robic i jak sie do tego zabrac, czasem potrzebny mu drogowskaz, ale nie pretensjonalny, a skoro je tylko slyszy daje sobie siana
bycie rodzicem, nie znaczy bycie niewolnikiem :)