Tez mieszkałam z koleżankami czasem ciezkawo było...Najlepiej sie sprawdza sprzątanie po sobie.Czyli jak robiłam ja czy ona obiad ,to zostawić po sobie błysk,łącznie z podłoga,tak samo łazienka ,przynajmniej raz w tygodniu odkurzanie,każdy kolejno:)Jak jest robione na bierzaco to niewiele co zostaje,a wtedy ugadywać sie na generalki.Nikt nie patrzy na nikogo tylko odwala swoje.Tylko jak koleżanka jest len,możne tez się to nie sprawdzić:(Najlepiej mieszkało mi sie z facetami,z nimi żadnego problemu nie było,a myślałam ze zarosne z nimi brudem,nic bardziej mylnego.Mieszkaliśmy tez z para,nie byli to moi znajomi,tylko mojego i tez laska w ogole oderwana od rzeczywistości,tez próbowałam nic nie robic to po 2 tygodniach miala wydeptana scieszke od kuchni do pokoju,no i trzebabylo cos uzgodnic,niby nie byla to zadna awantura ale juz nie bylo tak samo,bylo czuc ze duma pani urazona:(
Radze Ci Pielegniarka nie daj sie bo Cie wpiepszy z butami,sa ludzie ktorzy jak nie zwrócisz uwagi to sami sie nie domyśla,albo udają ze nie widza...A ty nie jestes czyjas sprzataczka,zycie to nie koncert zyczen,jak mieszka to niech robi za swoja dupa.Szkoda ze na samym poczatku nie zwrocilas uwagi:(