Strona główna > Grupy > Hyde Park > toksyczny związek
Hyde Park
O wszystkim bez ogródek ;)




toksyczny związek

joashka
7 grudnia 2009
Napisałam, ponieważ już sobie nie radzę, nie wiem, gdzie kończy się granica mojego subiektywizmu, a gdzie zaczyna prawda...
Robert.
Roberta poznałam w liceum. Chodziliśmy do równoległych klas. Wtedy on się we mnie zakochał, ale ja byłam zakochana w jego kumplu. Pomimo, że byliśmy razem na studniówce, to zaczęłam być z Łukaszem.
Po maturze wszyscy troje wyjechaliśmy na studia do Wrocławia. Ja poszłam na uniwersytet, oni na politechnikę.
Nasze drogi z Robertem się rozeszły.
Po dwóch latach związek z Łukaszem przestał istnieć. Łączyło nas już jedynie wspólne mieszkanie.
Przyszedł maj i na juwenaliach, po dwóch latach spotkałam Roberta. I zakochałam się. Wpadłam totalnie.
I mógłby to być happy end, ale niestety tak się nie stało.
Robert najpierw się wzbraniał przed tym związkiem. Że byłam dziewczyną jego kumpla. potem, że z nim wciąż mieszkam. Potem nastały wakacje a ja musiałam z Łukaszem wyjechać do pracy do UK, ponieważ była już dawno nagrana. Robert miał pracę w POlsce, więc jego podróż ze mną nie wchodziła w grę. Już po tygodnui napisał mi na gg, że on nie ma czasu na związek. Potem się z tego wycofał. Potem co jakiś to mówił. Że nie ma czasu, że musi pracować.
W UK raz poszłam na imprezę i tam całowałam się z jednym facetem. Napisałam to na gg mojej przyjaciółce. Robert jest informatykiem. Po moim powrocie do Polski ściągnął całe moje archiwum gg i przeczytał je. Od tej pory było już tylko gorzej. Potrafił z dnia na dzień przestać się odzywać. po prostu zniknąć. Nie odbierać teleofnów, chociaż dzwoniłam milion razy na dobę. A potem niby nigdy nic, pojawiać się znowu. Chwile kiedy wracał były piękne, ale wszystko było takie chwilowe. Nigdy przez ten czas, a minęło już półtora rok, nie poznałam jego znajomych, jego rodziny. Nie chciał wspólnych zdjęć. Nie chciał razem wychodzić do klubu. Nigdy nie czułam, żebyśmy na prawdę tworzyli związek. Próbowałam w tych przerwach poukładać sobie życie...Ale wtedy znów się pojawiał a ja znów nie potrafiłam powiedzieć mu nie.
On wciąż powtarza, że mi nie ufa. Że ja ciągle flirtuję z facetami.
kilka miesięcy temu powiedziałam, że idę biegać. Ale, że sama a szłam z moim współlokatorem. Skłamałam, ponieważ wiedziałam, że byłby bardzo na to zły. Od razu pojawiły by się zarzuty, że go zdradzam. No i dowiedział się. Odszedł po raz kolejny...
Teraz znów wrócił..Ja już nie wiem, co robić.
I nawet jak wraca, to ma mało czasu, bo studia, bo praca.
Ja wciąż jestem na 2 miejscu...
I wciąż nie znam tego człowieka..:(

dana85du
7 grudnia 2009
Kochana, wiem jak się czujesz moja historia jest bardzo podobna. Faceta, którego poznałam jakieś 7 lat temu i w którym zakochałam sie do szaleństwa nie mogę zrozumieć do dziś dzień- szczerze już nawet nie chcę go rozumieć!!!! Zakończyłam ten jak napisałaś toksyczny związek i jestem z siebie dumna. Joashka wiedz jedno jeśli ciągle jesteś na 2 miejscu już zawsze tak bedzie, nic i nikt nie może byc ważniejszy od osoby którą się kocha.

dana85du
7 grudnia 2009
Musisz postawić sprawe jasno bo jeśli tego nie zrobisz bedziesz żałowac może nie dziś i nie jutro ale wkrótce i do końca życia... A on jeśli mu na Tobie zależy wkońcu się obudzi i miejmy nadzieje, ze nie bedzie zapóźno!!! Dla mnie i dla "mojego toksycznego związku" nie ma już nadzieji.Powodzenia :) Pozdrawiam

Adka
7 grudnia 2009
Hej! Przeczytalam twoj problem,az 3 razy...Zeby dokładniej wszystko zrozumieć. Uwazam,ze chłopak może nie mieć do Ciebie zaufania.
Boi sie np. zapoznania Ciebie z jego rodziną bo nie wie dokładnie na czym polega wasz związek.Może za mało slyszy od ciebie słow typu: KOCHAM CIE,JESTES DLA MNIE NAJWAZNIEJSZY?
Ale to nie tlumaczy jego zachowania,musicie oby dwoje postawic swoje zasady,powiedziec sobie nawzajem co sie wam nie podoba,co byscie chcieli zmienic itd. Takie wracanie do siebie,to takie błędne koło...Bo Twoja psychika kiedys na prawde nie wytrzymie i pomimo tego,ze go kochasz to nie bedziesz chciala z nim być.
Dziwi mnie to,ze on nawet zdjec nie chce z Toba miec,a zapytałas sie dlaczego?
A on zna Twoja rodzine? jak nie to zapoznaj,zrób pierwszy krok! Idą swieta,moze wtedy bedzie okazja zapoznac jego rodzine? Kto wie?
A jesli on, niebedzie chcial,zacznie sie glupio tłumaczyc,to postaw mu jasno sprawe,ze masz dość Tego zwiazku,powiedz mu co czujesz,ze jest Ci zle,ze masz wrazenie,ze wszystko jest dla niego wazniejsze,Tylko nie Ty.A nie na tym polega zwiazek.Nie moze byc tak,ze Ty dajesz,a on bierze.

joashka
8 grudnia 2009
Ja wciąż mu powtarzałam, jak go kocham, jaki jest cudowny itp...On jest informatykiem i twierdzi, że nie potrafi uzewnętrzniać swoich uczuć..;/ Czemu nie chce wspólnych zdjęć? Podobno nie lubi..Czemu nie chodzimy na imprezy? ponieważ on jest zdania, że na imprezy pary wspólnie nie chodzą, co dla mnie jest żenującą wymówką...On poznał kiedyś moją mamę...Ale boję się zabrać go w święta i zapoznać, ponieważ za chwilę może znów zniknąć...Mówi mi często, że jestem hedonistyczna, że szalona..A wystarczyłoby jego zaufanie, pewność, że nie odejdzie. I miałby mnie zupełnie całą...Bo dla mnie nikt inny od dawna nie istnieje;/

(?)
8 grudnia 2009
A mi sie wydaje ze on cie nie kocha...zakochany facet zachowuje sie inaczej,nawet jesli jest malo rozrywkowy , .Z reszta te rozchodzenie sie i schodzenie...gdyby naprawde kochal nie wytrzymal by kilku dni bez Ciebie...a tak to mi wyglada na takie zostawianie sobie furtki i kojarzy mi z takim przyslowiem"lepszy wrobel w garsci niz galab na dachu"(ludzie czesto sa ze soba bo nikt inny sie poki co nie znalazl)
szkoda marnowac czasu dla i byc dla niego przystania jak sie wyhasa i wyhula to wraca,zaslugujesz na faceta z prawdziwego zdazenia i prawdziwa milosc odwzajemniona , a nie namiastke,bo w sumie na takich zasadach moglabys byc z kim tylko bys chciala,niekoniecznie musi to byc on .
Zostaw dziada , bedac sama ,zaczniesz wychodzic ,poznasz ludzi bo przeciez gdzies ten krolewicz napewno jest i szkoda byloby przeoczyc:)pozdrowionka

joashka
9 grudnia 2009
Właśnie o to chodzi...zdążyłam już poznać kilku fajnych gości...z tym nie ma problemu. Zaczęłam się z jednym nawet spotykać..Ten z kolei był zupełnie skoncentrowany na mnie. Ale Robert wrócił i wszystko szlag jasny trafiło;/ To wszystko jest takie mega toksyczne. Niby wiem, że to chore, nie jestem głupia, a w tej kwestii...to się zachowuję żałośnie :(

Adka
9 grudnia 2009
Mozna kochac na rozne sposoby,wiem to po sobie.Nie ktorzy nie potrafia okazywac swoich uczuc...
U was chodzi głownie o zaufanie!

joashka
9 grudnia 2009
A od kiedy wrócił to wcale się nie stara...o spotkanie prosić muszę ja, z inicjatywą wychodzić też...on jedynie się godzi na coś z łaską lub nie...;/ czuję się okropnie. Znów jadę na jakiś uspokajaczach. Po co on mnie dręczy? Bo jak może kochać skoro totalnie olewa;/ więc czemu nie zerwie ze mną? Czemu wciąż wraca? tracę siły i zdrową psychikę :(

Adka
10 grudnia 2009
Kochana to musisz wziąść sie w garsc! Postawic jasno sparwe!
Facet pewnie wie,ze jestes na kazde jego zawołanie i to wykorzystuje.Musisz mu pokazac,ze nie jestes na jego skinienie, niech zacznie sie starac, niech pokaze,ze mu zalezy na Tobie. Daj mu wolna reke,nie dzwon pierwsza,nie pros go o spotkanie,niech sam zacznie zabiegac o Twoje wzgledy.
Niech pokaze ,ze jestes dla niego wazna. A jesli nie bedzie sie staral,to czeka ciebie ciezka decyzja....Zostaw go.
Zmien numer telefonu,unikaj miejsc gdzie bys mogla go spotkać, zamknij całkowicie rozdział z tym facetem! Otworz sie na nowa miłośc!
Chyba,ze otworza mu sie oczy i zmieni swoje podejscie do Ciebie,ale z Twojego opisu bardzo w to watpie. Mam wrazenie,ze on widzi czubek własnego nosa:-(

dana85du
11 grudnia 2009
Kochana piszesz " od kiedy wrócił to wcale się nie stara..." to po co Ty się starasz, jego już nie zmienisz!!! Uwierz mi ja też pozwolałam na takie ciągłe powroty i nigdy nie było lepiej, chociaż obiecał, za każdym razem było tylko gorzej. Aż wkońcu nie wytrzymałam i roztałam się z nim i wiesz co jestem o niebo szczęśliwsza- nie pozwól mu na ranienie Cię. Pozdrawiam

joashka
11 grudnia 2009
Posłuchajcie tego...
Ja prowadzę bloga, którego adres On zna. No więc wczoraj w pracy napisałam notkę. Coś w deseń, że on się nigdy nie zmieni, że nie mam ochoty się już starać, że zasługuję na kogoś fajnego. No i on od 16 jeden sms, co u mnie. Drugi, że On jest chory. Trzeci, że co tam robię. Ja mu piszę, że ok, że umówiłam się ze znajomymi ze starej pracy na piwo itp. A on od tej chwili, że do dzieła, że on choruje a ja szukam kogoś fajniejszego, że w takim razie to jego już nie ma. Że cieszy się, że nie poświęcił mi więcej czasu. Że nie jest naiwny. I, że droga wolna i mam sobie ulożyć życie... No rece mi opadły. Kuźwa;/ a ja spotykałam się z ludzmi z pracy, nie szłam na żadną randkę. No i On zamilkł. Wróciłam po 2 godz do domu. Piwo piłam w tempie ekspresowym. Ze spotkania przyjemności żadnej;/ A on już się przestał odzywać...Mieliśmy razem spędzić weekend, no i po raz kolejny on będzie milczał, zaimprezuje z kumplami, po czym za jakiś czas sie odezwie...Jestem zmęczona. Albo Deprim tak działa, albo mnie już to zupełnie nie rusza...

Ela
15 grudnia 2009
Nie odzywaj się już do niego, nie warto

SummerOblivion
15 grudnia 2009
po co trwać w tak bez sensownym związku który nie daje Ci szczęścia wg mnie to się nie zmieni a Ty nie będziesz mogła stworzyć normalnego związku.

whynot
2 czerwca 2010
A ja go trochę jednak rozumiem- myślę,że ta cała sytuacja bardziej męczy jego niż ciebie. Problemem waszego związku polega na braku zaufania. nie wiem czy można cos na to poradzić, na pewno będzie to bardzo trudne. Ty musisz zdecydować czy warto. Powodzenia