Strona główna > Grupy > Hyde Park > WYJAZD
Hyde Park
O wszystkim bez ogródek ;)




WYJAZD

abpjpjp
8 lipca 2009
mama mieszka ode mnie 500 km.jedynie mozemy sie widywac na ferie i wakacje. tak naprawde to ona jest jedyna moja przyjaciolka. moj maz jest rolnikiem (ja w tej chwili niepracujaca nauczycielka)i uwaza ,ze miejsce kobiety jest przy mezu.tak wiec mam pomagac jemu(to juz wybilam mu z glowy ).ale jest cos gorszego nie chce mnie puszczac do domu. najwyzej na dwa tygodnie i to jest na mnie zly, ze go zostawiam samego(z tesciowa mamy wspolne podworko).czy ma prawo nie puszczac mnie do mamy chocby na 3tygodnie? jak mu tlumaczyc ze kocham mame i jak mam taka mozliwosc to jezdzic do niej?

juliii
9 lipca 2009
a nie pomyslalas ze maz jest zazdrosny ze wolisz spedzic czas z mama niz z nim?? milosc do matki jest zrozumiala a czy twoja mama nie moze do ciebie przyjechac? pomysl co twoj mąż mysli 2 tygodnie moze to dla niego duzo czasu moze teskni za toba przez ten czas:) pomysl o uczuciach meza. porozmawiaj z nim co on czuje.

abpjpjp
9 lipca 2009
juliii rozmowy (a raczej proby) sa caly raz. gdy tylko zaczynam cos mowic od razu daje w dluga .
to nie jest zazdrosc to jest zaborczosc!
czy uwazasz ze miejsce zony jest przy mezu koniec kropka. moim marzeniem jest abysmy razem gdzies pojechali, jest to nierealne bo ma zwierzeta. a mama nie jest tu mile widziana chyba ze pojdzie robic.
ile bym dala zeby moc z nim spedzac czas. jestesmy malzenstwem a przecietnie na dobe widzimy sie przez 9 godzin(razem ze spaniem)

agusiaczek
9 lipca 2009
Jesu, jak słyszę takie hasła " Miejsce żony jest przy mężu" to się zastanawiam w ktorym my wieku żyjemy.... przecież w związku jest tak ważne partnerstwo. Coś mi się wydaje, że Twoj mąż ma bardzo staroświeckie poglądy, które będą trudne do wytępienia. I to nie jest zazdrość, a jak powiedzialaś zaborczość. Niewiem jak Wasze życie wygląda na codzień, czy w innych kwestiach też musisz dostosować się do jego zdania. Musisz mu tłumaczyć, że kochasz mamę i że nie może Ci zabronić jej widywać. Z drugiej strony wiedząc że wychodzisz za mąż za rolnika powinnaś wiedzieć, że jest to praca całodobowa 7 dni w tygodniu. Zastanawiam się czy teściowa nie mogłaby zająć się gospodarstwem na kilka dni przez które moglibyście gdzieś wyjechać???

Maery
9 lipca 2009
Szczerze mówiąc to nie wytrzymała bym 3 tygodni bez mojego męża a bez mamy tak. Tylko że ja swojego męża kocham. 500 km to nie na tyle dużo żeby jeździć częściej a na krócej.

Ela
10 lipca 2009
Tak jak napisała Maery ja bym tak zrobiła ;] jeździłabym co 1-2mc, na 2-4 dni i wracała. Twój mąż tęskni (zapewne się do tego nie przyzna) i boi się o Ciebie. Twoja mama też może przyjechać na te kilka dni i będziecie sie częściej widziały. Doskonale rozumiem Was oboje.
Ewentualnie Twoja mama może troche bliżej sie przeprowadzi?

abpjpjp
10 lipca 2009
wyjazd w tą i z powrotem kosztuje mnie prawie 100 zl (jeżdżę z córką). po drugie przejazd (z przesiadkami)trwa w tą i z powrotem 16h. jak długo była bym z mamą? do tego dodać zmęczenie i fakt, że czuję się tu samotna.męża nie ma prawie nigdy w domu a jak jest to i tak jest zmęczony że nie ma siły i chęci rozmawiać. czasami nie wiem czy to małżeństwo ma jakiś sens

Maery
10 lipca 2009
Nie ma sensu takie małżeństwo, i co z Ciebie za matka i żona, dajesz zły przykład i nie dbasz o ognisko domowe. I właśnie że miejsce żony jest przy mężu, nie dla NIEGO a PRZY nim. Po to mężczyzna z kobietą bierze ślub żeby być razem. Cały dzień siedzisz w domu i nie jesteś w stanie zorganizować wspólnego wieczoru ? Oczekujesz ze mąż po całym dniu roboty zapewni Tobie rozrywkę ? Byłby najszczęśliwszym człowiekiem gdyby wieczorem siadał do wspólnej kolacji z rodziną, wziął kąpiel z żoną i nawet jak już nie ma sił przytulił się tylko i zasnął. A Ty jedyne co potrafisz to spakować manatki i wyjechać do mamusi ? Do cholery jesteś ŻONĄ ! MATKĄ ! On robi na polu a ty dbasz o dom, wspólnie dbacie o związek. Moim zdaniem Twój mąż ma racje, nie jest zaborczy tylko żonaty, a Ty przestań zachowywać się jak rozpieszczony dziewczynka tylko jak kobieta/żona/matka. "czy ma prawo nie puszczac mnie do mamy chocby na 3tygodnie?" Choćby ? Czemu w ogóle wracasz ? A swoją drogą jak bym miała córkę co by mi przyjeżdżała na miesiąc to też bym ją pogoniła do męża, jako matka i żona masz swoje obowiązki.

agusiaczek
10 lipca 2009
Ja nie widzę niczego zlego w odwiedzeniu rodzicielki... zwłaszcza jak są to dwie wizyty w roku.

Maery
10 lipca 2009
Ale na 3 tygodnie jedzie się razem, a nie zostawia męża samego, to nie robot też ma uczucia i wziął ją za żonę żeby spędzać z nią dni życia a nie sam. Ja to nawet bym się bała ze mi jakaś baba do wyra wskoczy... Czego nie ma się w domu ma się po za nim...

Maery
10 lipca 2009
Fakt że ferie i wakacje to bardzo rzadko. Może faktycznie to taki wyjazd na wakacje... A z mężem spędzasz takie wakacje dwa razy w roku po 3 tygodnie sam na sam ? Może chodzi o to że on zazdrości Twojej mamie że może mieć Ciebie przez cały dzień, przez 3 tygodnie ?

(?)
10 lipca 2009
ale z drugiej strony dlaczego nie mialaby pojechac do mamy?czy jako zona/matka /nie moze miec wlasnych planow?czy wychodzac za maz trzeba sie czuc jak w wiezieniu? Ja sobie nie wyobrazam, ze moj maz decyduje za mnie za siebie i za dzieci...on sam...Malzenstwo to sztuka kompromisow i do tego bym Cie namawiala,napewno znajdziecie jakies wyjscie,trzeba tylko szczerej i dlugiej rozmowy.Chyba ze masz w domu tyrana ktory nie prosi a wymaga wtedy to juz nie wiem co radzic.

(?)
11 lipca 2009
Mojej mamy mama mieszkala w Lublinie,moja mama przeprowadzila sie do Szczecina. Gdy bylam mala pamietam wyjazdy do babci :D :):):):)cala rodzinka :):):),ale zdazalo sie i tak ze jechalismy tylko z mama bo ojciec pracowal.Byly to tylko wakacje i ferie(wiadomo szkola)itd gdy mialam 11 lat babcia umarla.
Wiec takie wyjazdy sa dla mnie normalne ,czlowiek teskni i jedzie...
Tak samo teraz jaby mi moj powiedzial ze mam nie jechac do Polski do mamy, to bym go chyba smiechem zabila.Przeciez ja kazdego dnia tesknie...a to ze mam swoja rodzine to mama i rodzenstwo juz sie nie licza?
Bedac w ciazy pojechalam na ponad 4 tygodnie,moj nie mial zadnych ale.
W maju bylam sama w domu a moj wzial tydzien urlopu zeby sie cora zajac, fakt ze jechalam w zamierzonym celu.Tez tesknil i ja tesknilam, ale trzeba miec zdrowe podejcie bo malzenstwo to nie wiezienie i nie mozna ograniczac siebie nawzajem, kazdy z nas za czyms teskni i czegos potrzebuje a wyjazd do mamy nie jest jakas feneberia,no jak dla mnie.

Maery
11 lipca 2009
Tylko u nich może inaczej to wygląda, nie umieją się sobą zająć w wolnym czasie bo jest go mało, mąż ma za złe że relacje między nimi są kiepskie a "Ta" jeszcze se wyjeżdża na tyle czasu, to już w ogóle nie ma żony... mi się wydaje że ta złość wynika z tego że na co dzień nie jest to dobre małżeństwo. Może mąż myśli właśnie tak: Jak chcę z nią spędzić czas to ona zmywa, jak chcę z nią się kochać to jest w łazience, a jak już zasypiam bo jestem padnięty to ona dopiero jest w łóżku, dla mnie nie ma 30 min a dla mamusi znajdzie 3 tygodnie ! Faktycznie takie wakacje 2 razy w roku to nie tragedia, ale może nie w tym sęk.

(?)
11 lipca 2009
a no calkiem mozliwe...

agusiaczek
11 lipca 2009
Może i jest tak faktycznie, więc nawet bym się nie zdziwiła, że potem są takie relacje między nimi. Jeśli faktycznie tak jest to muszą zacząć go naprawiać i to jak najszybciej.

abpjpjp
12 lipca 2009
Jeżeli chodzi o wspólny wieczór to nie dam rady bo nie ma go w domu. Przychodzi około godziny 24.Wiem,że w pewnym sensie to małżeństwo jest pomyłką.Nie zdawałam sobie sprawy jak wygląda życie rolnika. Myślę ,że z nim było podobnie.Ja na wakacje jeżdziłam z mamą do babci i to było oczywiste, on swojej babci nie znał(raz w życiu ją widział) i uważał,że córka jego też nie musi znać swojej,że to oczywiste. Jest niedziela a jego nadal nie ma w domu.Najpierw zwięrzęta-stały tekst.

Ela
13 lipca 2009
A gdybyś mu dziennie pomogła 1-2h to po 1:
szybciej by skoczył, po 2 położylibyście sie razem o 22 a nie on sam o 24 (gdzie Ty już zapewnie śpisz).
Twojemu mężu choć taka mała pomoc by sie przydała (wybrałabyś najlżejszą pracę, ale taką, która zajmuje z 1-2h). Byłby mniej zmęczony ;] i mielibyście wieczory dla siebie.
Tu z opisu widać, że On potrzebuje Ciebie i Twojej pomocy.
Nie wierzę, w to, że nie jesteś w stanie pomóc. Wiem jak wygląda taka praca, bo siostra mojego chłopaka ma swoją gospodarkę i pomaga swojemu mężowi, np w dojeniu,myciu basenu od mleka itp, nie poświęca całego dnia, bo rano zakupy, śniadanie dla całej rodziny (maja 3 dzieci) obiad, kolacja, prasowanie, pranie itd, ale dziennie pracuje na roli 4-6h :)
Więc na pewno byś pogodziła pracę domową z pracą na roli. (nie pracujesz i masz tylko 1 dziecko).
Ewentulanie najmijcie kogoś do pracy, żeby pomagał Twojemu mężowi, bo on jest przemęczony i dlatego jest zły i ... tęskni za Tobą.
On Cię kocha :)

(?)
13 lipca 2009
tez mysle ze jesli ludzie chca sie uszczesliwiac to sposob sie zawsze znajdzie,tylko ze trzeba chciec. Piszesz ze malzenstwo z nim to pomylka i nawiazujesz do zycia jak ono wyglada...ale co nagle nie kochasz go?moze poprostu macie kryzys ?niespedzacie czasu razem. Zyjecie jakby obok siebie,moze problem w tym ze kazde z was jest egoista,zapatrzonym w siebie ?i kazde chce uszczknac cos dla siebie nie dajac w zamian nic?podpisuje sie rekoma i nogami pod tym co napisala Ela .1-2 godziny dziennie nie przemeczysz sie za to zaczniesz widywac meza w domu i napewno sie poprawi u was .

Ela
13 lipca 2009
Ja bym go nie nazwała egoistą bo haruje jak wół na gospodarce (od rana do nocy) żeby utrzymać CAŁĄ rodzinę, "abpjpjp" nie pracuje, więc jedynie zapewne zajmuje się domem, na pewno znlazła by te 1-2h by pomóc mężowi ;)) przy pracy będzie go widziała, będą mogli z sobą rozmawiać w tym czasie (jak będą blisko siebie w tym momencie) potem On wieczorem będzie kładł się o t 1-2h wcześ niej i wtedy znowu mogą pobyć z sobą :))
Nie ma co odchodzić od męża, trzeba najpierw spróbować uratować to co jest, wkoncu masz dziecko, musisz dać jej przykład, a na rozwodach to własnie dzieci tracą najbardziej...
Pomyśl też że po rozwodzie zapewne wyjedziesz z córką do mamy (na jakiś czas póki czegos nie znajdziecie dla siebie) a twój mąż?(były już) pracując na roli jak ma potem odwiedzać własne dziecko oddalone o 500km, gdzie 24h trzeba czuwać nad gospodarką.