Strona główna > Grupy > Hyde Park > Najgłupsza lub najśmieszniejsza...
Hyde Park
O wszystkim bez ogródek ;)




Najgłupsza lub najśmieszniejsza rzecz jaką w życiu zrobiłaś ?

Maery
7 maja 2009
Czyli opowieści o waszych wpadkach, tych śmiesznych i tych dziwnych o których wstyd mówić :) Te które zaczynamy od "Nie uwierzysz..." To o czym mama, brat, mąż, dzieci nigdy się nie dowiedzą :)

aniolekola
8 maja 2009
Żal.. Chyba nie powiem;D
Ale trochę tego było
Jedno z nich- akcja na wsi, spanie ze znajomymi w stodole. Wieczorem rzucaliśmy się butami. Niestety mój klapek zaginał a akcji, rano szukaliśmy i nic. Wracałam do domu z jednym butem;D

Maery
8 maja 2009
Ja zrobiłam włam do szpitala z kumpelą :D Jej chłopak tam leżał na coś drobnego, chciałyśmy go odwiedzić a Pan stróż pod bramą powiedział że odwiedziny są do 17:00 a poza tym to na razie nie ma odwiedzin bo panuje wirus (coś jak grypa) i nie ma odwiedzin przez tydzień. Wpadłyśmy na fantastyczny pomysł :D Robimy włam :D Trzeba było tylko zejść kawałek dalej, wejść na posesję domku jednorodzinnego, tam przez płot do jakiegoś ośrodka, tam przez drugi płot, potem jakieś 20 metrów w krzaczorach i znowu płot, ostatni płot i przejście pod bramą, cichaczem żeby Pan stróż nas nie zauważył do bocznego wejścia i już jesteśmy w środku :D Kilka rundek po korytarzu na wózkach inwalidzkich aż prawie najechałyśmy na lekarza, po naganie wzrokowej grzecznie poszłyśmy w odwiedziny :D Miałyśmy po 17 lat, była zima, ciemno, błoto a my w butach na obcasie z torebeczkami po gąszczach, krzakach, ziemi... było wesoło, prawie płakałyśmy ze śmiechu w pewnych momentach... niestety wracać też musiałyśmy tą samą drogą, przypadkiem jedna z nas zauważyła że od tej pierwszej bramy jest droga i wyjazd z terenu szpitala, wystarczyło porostu przejść tylko pod tą jedną bramą...
aniolekola - opowiedz jak było na prawdę :D

agusiaczek
8 maja 2009
Jedna z głupich rzeczy jakie zrobiłam wynikła z braku myślenia w tamtej chwili. Zgasł mi płonień w junkersie. Podeszłam do wanny odkręciłam na całość wodę i zapaliłam świecę... w tym momencie jak nie buchło mi prosto w twarz... na szczęście brwi i włosy się uratowały.
Kolejna też w łazience, odkręciłam wodę do kąpieli, gdy się nalało dostatecznie zaczęłam zakręcać. W pewnym momencie zapomniałam w którą stronę mam kręcić i wpadłam w panikę, że zepsuł się zawór. Zawołałam tatę, który z łatwością zakręcił wodę patrząc na mnie pytająco...

Maery
8 maja 2009
Raz bardzo dawno temu przypadkowo weszłam w dialog z jakimś chłopakiem na randkago2.pl (czy jakoś tak), po nicku doszłam ze to sąsiad obok z klatki. Rozmowa durna więc byłam pewna że se jaja robi. Zaczęłam z nim prowadzi jakąś zboczoną rozmowę (padały ostre określenia) Umówiliśmy się na spotkanie, wyznaczony był dzień i godzina, a nawet adres (ze to pod moją klatką) Tego dnia otrzymałam przypomnienie o spotkaniu i zgodnie z umową zeszłam pod klatkę o umówionej godzinie (myśląc że na papierosa jak zawsze z tym sąsiadem, z pieskami pogadać o bzdurach) Pewna że zobaczę kolegę i powiem mu jak ma nasrane że takie głupoty przez neta umie wymyślać strasznie się zdziwiłam gdy zobaczyłam obcego faceta w wieku 30 lat (ja miałam 17) Nie wiem czy uwierzył w moje tłumaczenia, a sąsiad jak mu opowiedziałam to się do dzisiaj śmieje :))

aniolekola
9 maja 2009
Maery z tym spaniem w stodole to bez podtekstów;D

pleasure
10 maja 2009
dawno, dawno temu...miałam może z 9 lat:P
byłam z mamą w sklepie z ubraniami. Nie mogłam wytrzymać i puściłam bąka, tzw. "cichacza" Niestety miałam pecha bo on bardzo śmierdział. Udawałam, że to nie ja...mama się wściekła-pociągneła mnie do wyjścia i w tym momencie ekspedientka wyciągnęła odświerzacz powietrza:P co za obciach!

Maery
10 maja 2009
Pół biedy jak jest dużo osób to można udać że to nie ty... :D

pleasure
11 maja 2009
niby taaak:P tylko, że mamarozpoznawała wtedy moje bąki:P bo częstomi się zdarzało tak popuszczać xD

Maery
11 maja 2009
W 7 klasie trafiła się okazja w wakacje gdzie wypiłam 2,5 piwa, szłam całkiem prosto ale mało kumałam co się dookoła dzieje :D W tak średnim stanie poszłam po mamę do pracy, nie zorientowała się. Weszłyśmy do osiedlowego sklepu gdzie było jeszcze cieplej jak na dworze :) No i stało się :D zwymiotowałam :D Na szczęście zdążyłam dojść do śmietnika przed drzwiami... Mamie powiedziałam że zjadłam kakao ze śmietaną i to od tego mam takie zatrucie :D Kac okrutny mnie potem męczył do końca dnia ;/

(?)
16 maja 2009
Pleasure ja bylam duzo starsza i mialam taka wpade;)az wstyd sie przyznac do takiej wtopy:)

Maery
19 maja 2009
Jedno z pierwszych spotkań z moim mężem, siedzimy sobie a mi nagle tak śmiesznie zaburczało w brzuchu, niby nic ale on stwierdził że pierdnęłam i za cholerę nie dał się przekona że to burczenie w brzuchu, chyba do dzisiaj on myśli że wtedy pierdnęłam.

pielegniarka86
27 maja 2009
Z pierdnięciem też miałam "przygodę" :D
Kiedyś z moim chłopakiem wygłupialiśmy się i jak chłopak podnosił mnie "wyrwało mi się" małe pierdniecie. Myślałam, że zapadnę się pod ziemię. Cała czerwona wydukałam "przepraszam". :) Dobrze, że on tego nie skomentował, ale na pewno to słyszał.

Maery
27 maja 2009
No to faktycznie :D
Ja miałam inaczej, z moim (wtedy chłopakiem a teraz mężem) mieliśmy się pocałować, no i już się stykaliśmy ustami i jakoś mnie rozśmieszył, parsknęłam śmiechem aż go o smarkałam :D Wybaczył mi :D

(?)
28 maja 2009
:):):)bylam mloda bardzo mialam jakies 17 lat...z moim pierwszym chlopakiem ,to bylo jedno z pierwszych spotkan siedzielismy na zamku,podziwialismy widoczki i zachod slonka i mnie rozsmieszyl...zeby to bylo male prut ...ale niestety jak na motorku bylo!!!taki wstyd ! nawet teraz jak sobie przypomne;)no i ten komentarz...."z tej strony cie nie znalem i zaczal sie smiac" dziewczyny chyba nie musze wam mowic co wtedy czulam:)przeprosilam ,posmialam sie z nim ale tego wstydu nigdy nie zapomne;)

LaaLaLaa
21 czerwca 2009
Pamietam jak wracalem z imprezy do domku bylem po paru wiekszych piwach takze szedlem "nierowno" ^^ , chcialem zapalic papierosa ale niemialem ognia wiec idac po ukosie zaczepilem jakiegos pana z zona proszac o ognia (widac bylo ze bylem niezle napruty) i tu zaczela sie wpadka : nie dosc ze oddalem ognia jego partnerce to ten mezczyzna to byl moj wychowawca idacy na wieczorny spacer z zona :D
Uwaga! mężczyzna!

xxxa
23 czerwca 2009
hmm najgorszą rzeczą jaką zrobilam to zostawialm sowjego chlopaka bo jego koleznaki zaczeły do mnie dzonwic i prosic i spotkanie ze on mnie z nimi zdradzil.. przez to go zostawialm .. teraz załuje jak nigdy kocham go... próbowalm jakos to naprawic ale to niestety koniec;( bardzo mi jego brakuje ...

Deijaneira
23 lipca 2009
Zgubiłam torebkę, której tak naprawdę nie zgubiłam :D
Na drugi dzień po mojej imprezie urodzinowej pojechaliśmy z moim mężczyzną po córkę na działkę do jego rodziców. Zorientowałam się, że nie mam torebki jak zaczęłam szukać papierosów. Ubzdurałam sobie, że na pewno ją zabrałam i zostawiłam przy aucie. Szybka akcja: blokada wszystkich kart, telefon do taty - pojechaliśmy po zapasowe klucze. Ja sobie ubzdurałam, że ktoś na pewno zaraz się włamie, więc Adam pojechał po nowy zamek do drzwi. Po wszystkim pojechaliśmy do taty na późny obiad. Nasłuchałam się jaka to ja jestem roztrzepana.
Adam wieczorem pojechał jeszcze do domu swoich rodziców. Dzwoni do mnie i mówi "Zgadnij co mam... I nawet nikt nic z tej twojej torebki nie ukradł..."

Adka
25 stycznia 2010
Ja kiedys bylam na imprezie,poznalam fajnego faceta,spedzilam z nim super wieczor.....Umowilismy sie na nastepny dzien... Po powrocie z imprezy ,w domu zauwazylam,ze nie mam telefonu...Oczywiscie odrazu pomyslalam,ze to ten chlopak mi ukradl telefon! Poszlam na policje,zlozylam zeznania itd. Minal 1 dzien,i przyszla moja kolezanka z.....telefonem.
Okazalo sie,ze zostawilam u niej w aucie:-)
Ale nie odezwalam sie do tamtego faceta,bo jakos tak,glupio mi bylo...hehe